News

Gdzie warto kliknąć #8

Dzisiaj po raz pierwszy pokuszę się o porównanie przedstawianych startupów z poprzednimi, które miałem okazję opisywać. Zapraszam do ponownego spojrzenia na poszukiwanie pizzy i słuchanie muzyki z poziomu przeglądarki. A na zakończenie dość ciekawa inicjatywa dla rodziców. Dzisiaj po raz pierwszy będzie także nowy element „gdzie nie warto kliknąć”.

Jaka pizza

Całkiem niedawno poruszałem w tej rubryce temat dedykowany fanom tego włoskiego placka. Prezentowany dzisiaj startup Jaka pizza ma jednak z omawianym wcześniej Pizza Portalem stosunkowo niewiele wspólnego. Łączy je z pewnością wspomniane już kilkukrotnie danie rodem z Półwyspu Apenińskiego, jeśli natomiast spojrzymy na dostępne funkcje, to na pewno dostrzeżemy wiele różnic na korzyść Pizza Portalu.

Jaka pizza jest internetową wyszukiwarką pozwalającą spragnionym jedzenia odnaleźć odpowiednią restaurację, w której mogą złożyć telefoniczne zamówienie. I to cała filozofia tej polskiej strony (Pizza Portal rozszerza swoją działalność także o wyręczanie konsumentów w niewygodnym dzwonieniu). Ponadto asortyment lokali i dostępnych menu jest bardzo ubogi. Dość powiedzieć, iż miast, w których możemy szukać zaspokojenia głodu, jest tylko 17 (każde województwo może pochwalić się jednym – nadprogramowe miasto znajduje się w podlaskim). W wielu dostępnych restauracjach brakuje menu, więc właściwie dysponujemy tylko adresem lokalu, mapką z lokalizacją i godzinami otwarcia. Trochę mało.

Jaka pizza 

Można co prawda powiedzieć, że opisywany startup dopiero zaczyna podbijanie internetowej przestrzeni, jednak mimo wszystko to, co obserwujemy dzisiaj na Jaka pizza, po sześciu miesiącach od otwarcia strony, to zdecydowanie za mało. Poza tym pomysł na rozbudowę serwisu także jest niezbyt zachęcający. To się raczej nie uda. Pierwszy raz w cyklu piszę zdecydowanie – „nie warto kliknąć”.

Deezer

Porównałem już startupy dotyczące pizzy, pora teraz na obiecane przeniesienie się w świat muzyki. W tym samym odcinku cyklu, co Pizza Portal, opisywałem również pozwalający na odtwarzanie muzycznych klipów Louldee. Dzisiaj do porównania z tym serwisem staje francuski Deezer i - w przeciwieństwie do opisanego wyżej startupu kulinarnego - wcale z poprzednikiem nie przegrywa. Rzekłbym, że przyzwoicie remisuje.

Deezer 

Deezer co prawda nie pozwala na dodanie teledysków do naszych ulubionych utworów, a „jedynie” na ich odsłuchiwanie. Podobnie jak Loudlee charakteryzuje się dużą przejrzystością i porządkiem w katalogowaniu utworów (przyporządkowane do wykonawcy i albumu). Możemy również tworzyć swoje playlisty i udostępniać je znajomym, a nawet ściągnąć mobilną aplikację, która pozwoli nam na obcowanie z ulubionymi utworami (i Deezerem) także po odejściu od komputera.

Plusy? Od niedawna dostępna jest polska wersja językowa startupu. Minusy? Przez pierwszych 15 dni Deezer jest darmowy, jednak po upływie tego czasu nie będziemy mogli w pełni korzystać z jego możliwości. Do wyboru pozostaną dwie możliwości – miesięczny abonament za 15 lub 30 zł. Ale to niewiele, zważywszy na fakt, że w serwisie mamy do dyspozycji ponad 13 milionów utworów.

Boblo

A na zakończenie - już bez porównań – startup przydatny dla rodziców chcących uwiecznić pierwsze chwile z życia swojego dziecka. Boblo jest dość uroczą platformą blogową, która charakteryzuje się tym, że jej tematyka jest znacząco zawężona. Jest to bowiem miejsce, w którym możemy prowadzić wirtualny pamiętnik z życia swojego maleństwa.

Niegdyś matki - aby zdobyć taką pamiątkę - musiały ponosić wiele kosztów: zakup albumu, wywoływanie zdjęć i przede wszystkim poświęcenie zasobów energii i czasu dla estetycznego uporządkowania tego wszystkiego. Dzisiaj zdjęcia robione dziecku są masowe i cyfrowe, bez problemu można je więc wrzucić do sieci – najlepiej na Boblo. Startup oferuje wiele opcji, które są zwyczajną powtórką asortymentu funkcji znanych wcześniej platform blogowych. Możemy więc dodawać wpisy, zdjęcia (nawet do 100 naraz), zapraszać znajomych do komentowania i komentować notki o ich pociechach.

 Boblo

Co więc w tym wyjątkowego? Temat, który powoduje chociaż cień uśmiechu na twarzy nawet największego zgryźliwca (bo kto się nie uśmiechnie patrząc na setki zdjęć dziecka). Ciekawie prezentuje się również wykres rozwoju dziecka umieszczony po prawej stronie ekranu. Przy edycji każdego wpisu możemy oznaczyć aktualny wzrost i wagę naszej dziatwy, która następnie jest estetycznie zaprezentowana w widocznym miejscu.

Zgłoś błąd