News

ELEAGUE: Virtusi awansują do fazy pucharowej

Turniej ostatniej szansy odbywający się w ramach ELEAGUE dobiegł końca. Wraz z jego finałem poznaliśmy dwie formacje, które awansowały do fazy pucharowej zawodów – w decydujących starciach reprezentanci Virtus Pro pokonali Renegades 2:0, zaś Niemcy z mousesports zdominowali członków FaZe Clan 2:1.

Pierwsza mapa meczu Virtusów z Australijczykami, de_cobblestone, zaczęła się pozytywnym akcentem dla zawodników Renegades, którzy z trudem zagarnęli dla siebie rundę pistoletową za sprawą Azr'a, wygrywającego clutcha 1vs3. Radość w szeregach jego towarzyszy nie trwała długo, ponieważ nasi rodacy dokonali kontrataku już w drugiej rundzie całkowicie dominując przeciwników. Polacy jako obrońcy przez większość czasu pierwszej połowy trzymali kontrolę nad przebiegiem gry, tracąc przed jej końcem tylko pięć rund za sprawą świetnych akcji w wykonaniu USTILO – Australijczyk w ostatnich rundach zapewnił swojej formacji różnicę w punktacji 5:10. Druga pistoletówka znów rozpoczęła się dla Virtusów mało optymistycznie – Rickeh podciął Polakom skrzydła zgarniając trzy fragi, jednak punktem kulminacyjnym inaugurującego tę połówkę starcia był clutcha TaZa, który wyeliminował w pojedynkę trzech antyterrorystów i przeciągnął zwycięstwo na swoją stronę. Reprezentanci australijskiej ekipy odpowiedzieli, podobnie jak Polacy wcześniej, już w następnej rundzie dając sobie zastrzyk energii do zdobycia kilku punktów. Zawodnicy Virtus Pro zachowali mimo to zimną krew i nie pozwolili oponentom na comeback, dominując ich finalnie wynikiem 16:9.

W kolejnym pojedynku oba zespoły zagwarantowały nam masę emocji – ekipy spotkały się tym razem na de_mirage, który był wyborem biało-czerwonych. Pistoletówkę naszej formacji wyszarpał Snax zdobywając cztery fragi – po tej wygranej Virtusi zgarnęli jeszcze dwie kolejne rundy. W czwartek dobra passa została chwilowo przerwana po przegranym przez Pashe clutchu 1vs1 – w krótkim pojedynku lepszy okazał się jks. To niewielkie potknięcie nie wpłynęło znacząco na przebieg połówki, ponieważ zawodnicy znad Wisły wrócili do skutecznej gry, sprawnie odpierając kolejne ataki terrorystów i zapewniając sobie prowadzenie przed zmianą ról 3:12. Po przejściu na stronę obrońców Australijczycy dokonali niemożliwego – w pięknym stylu odzyskali stracone punkty dosłownie miażdżąc próbujących opanować bombsite'y Virtusów co zaowocowało zrównaniem się w tabeli, a nawet wyjściem na prowadzenie 15:14! W punkcie meczowym Polacy zostali postawieni w sytuacji 2vs4, wszystko wskazywało na to, że niebawem zobaczymy pojedynek na mapie de_train, jednak swoich kolegów w porę uratował Byali zabijając wszystkich pozostałych przy życiu przeciwników i kupując jeszcze trochę czasu w postaci dogrywki. Po długim oraz męczącym starciu w ramach doliczonego czasu gry, podopieczni Kubena zatriumfowali 22:20, zabezpieczając sobie tym samym miejsce w fazie pucharowej ELEAGUE. Bez wątpienia bohaterem tego pojedynku jest Paweł, jednak w tabeli podsumowującej punkty po obu mapach dominowali TaZ wraz ze Snaxem.

Drugie starcie finału LCQ rozegrało się pomiędzy FaZe Clan oraz mousesports. W pierwszym pojedynku na de_train zawodnicy FaZe dość sprawnie poradzili sobie z przeciwnikami, wygrywając tę potyczkę wynikiem 16:9. Po krótkiej przerwie akcja spotkania przeniosła się na de_dust2 – mapa okazała się dla dotychczasowych triumfatorów absolutną klapą. Mouz nie dało swoim oponentom żadnych szans na zdobycie punktów, przejmując kontrolę nad grą w obu połówkach i wygrywając 16:3. Ostatnia batalia miała miejsce na de_cache okazała się niezwykle wyrównaną – wart odnotowania jest ace zdobyty w drugiej rundzie pistoletowej przez NiKo. Aby wyłonić zwycięzcę potrzebna była dogrywka, w której lepsi okazali się Niemcy – spotkanie zakończyło się dla nich wynikiem 19:17.

Zgłoś błąd