News

Sniper: Ghost Warrior 2

To miał być kolejny światowy przebój made in Poland. Ha!

Miało być pięknie, mówili. CryEngine 3, mówili. Tymczasem druga część Sniper: Ghost Warrior, która hula na tym samym silniku, co bajecznie wyglądający Crysis 3, prezentuje się jak gra z poprzedniej epoki. City Interactive Games stworzyło tytuł, który dużo bardziej pasowałby do półki z kolorowymi czasopismami za szybą w kiosku, niż do półki w sklepie z grami. Co się stało?

Logo CryEngine 3, jednego z najpotężniejszych silników graficznych na tej planecie, głośno krzyczy z plakatów reklamowych tytułu, błyszczy na pudełku z grą oraz mruga do nas z napisów poprzedzających właściwą rozgrywkę. Jednak to, co oglądamy na ekranie monitora, ma raczej niewiele wspólnego z tym, czego możemy doświadczyć grając w trzecią odsłonę Crysisa. Pierwsze, co się rzuca w oczy, to licha szczegółowość otoczenia, co wyraźnie widać na przykładzie miasta Sarajewo, w którym mamy okazję zabić kilku nieprzyjemniaczków. Następnie rzucają w oczy nędzna kolorystyka, brzydkie modele postaci oraz tekstury błagające o większe zainteresowanie ze strony grafików. Z drugiej jednak strony jest to chyba jedyna gra hulająca na CryEngine 3, która pójdzie na dowolnym, nawet kilkuletnim sprzęcie.

Sniper Ghost Warrior 2

Przedstawiona w grze historia to jedna z jaśniejszych stron najnowszej produkcji od polskiego producenta. Zaczynamy na Filipinach, gdzie musimy zapobiec transakcji, w której mają wziąć udział terroryści zainteresowani pewną potężną bronią biologiczną, przy której dżuma wygląda jak zwykłe przeziębienie. Nie jest to może scenariusz, który zasługiwałby na Oscara, ale jest dobrze. Ważne, że po ukończeniu pierwszego rozdziału kampanii jesteśmy na tyle zaciekawieni historią, że chętnie zagłębiamy się w drugim, a potem trzecim rozdziale tej trwającej kilka godzin kampanii.

Zgłoś błąd