Titanfall
Tam, gdzie Call of Duty spotyka się z Battlefield 2142
Adrian Kotowski 11 kwietnia 2014, 19:29
Titanfall kreowany był jako objawienie, które miało zmienić branżę shooterów. Po czasie spędzonym z tą produkcją mogę powiedzieć, że na pewno jest to jedna z najlepszych strzelanin dostępnych na rynku, ale mianem Mesjasza FPS-ów nie można jej nazwać. Sprawdźcie, jak poradziło sobie z trudnym zadaniem stworzenia grywalnej strzelanki online studnio Respawn Entertainment.
Jeśli mieliście do czynienia z moimi recenzjami takich gier, jak choćby Battlefield, to dobrze wiecie, że jestem fanem shooterów nastawionych przede wszystkim na współpracę. Idąc tym tropem Titanfall powinien mi już na wstępie nie przypaść do gustu. Okazuje się jednak, że jest inaczej, a produkcji Respawn Entertainment poświęcałem i będę jeszcze poświęcał sporo czasu.
Titanfall jest grą dynamiczną, trudno obecnie znaleźć wysokobudżetową produkcję, która oferuje szybszy gameplay. Ma to zarówno zalety, jak i wady. Przede wszystkim nie każdemu gra przypadnie do gustu. Sam wychowałem się na Quake 3 Arena i Unreal Tournament, więc wiem, co to błyskawiczne reagowanie w shooterze. Z nadejściem ery shooterów konsolowych gry jednak bardzo mocno straciły na dynamizmie.
Pewnie wielu z Was już słyszało, że gra w ogóle nie posiada trybu singleplayer i kampanii, jaką znamy choćby z Call of Duty. Zamiast tego postawiono w całości na tryb multiplayer, a dopiero w jego ramach otrzymujemy swego rodzaju protezę w formie scenariuszy w multi. Trzeba jasno powiedzieć, że są słabe i w sumie nie ma większej różnicy między nimi a tradycyjnymi trybami współzawodnictwa. Jakaś krótka scenka i lecimy z wybijaniem wrogów.





