Split/Second: Velocity
Niszcz budynki, by wygrać... wyścig
Mateusz Stanisławski 10 czerwca 2010, 20:08
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Split/Second: Velocity |
| Producent: | Black Rock Studio |
| Dystrybutor w Polsce: | CD Projekt |
| Wersja językowa: | polska (pełna) |
| Data premiery na świecie: | 18 maj 2010 |
| Data premiery w Polsce: | 21 maj 2010 |
| Zalecany wiek: | 7+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | procesor Intel Pentium IV (3 GHz) lub odpowiednik, 2 GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 7600 lub odpowiednik), 6,5 GB wolnego miejsca na HDD |
Po tym, jak cykl Need for Speed za sprawą odsłony o podtytule SHIFT porzucił arcade’owe klimaty (po zręcznościowej paskudzie z „Undercover” w tytule taka decyzja była jak najbardziej na miejscu), trzeba przyznać, że przez niemały okres fani dynamicznych wyścigów w miejskiej otoczce mieli powody do narzekań. Mieli, bo właśnie na półki sklepowe wjechały Split/Second: Velocity i Blur.
Dziś przybliżę Wam pierwszy z tych tytułów – czyli produkcję firmy Black Rock, która niecałe dwa lata temu zadebiutowała na growym rynku zaskakująco grywalnym i świetnie wyglądającym Purem. Split/Second: Velocity nie tylko oferuje dopracowaną oprawę wizualną oraz dostarcza sporo frajdy, ale również wprowadza kilka ciekawych rozwiązań do ciut zwiotczałego rdzenia rozgrywki gier wyścigowych. A to obecnie jest naturalnie na wagę złota!
Gotowi na przejażdżkę? Jeśli tak, to – zanim zapniecie pasy – załóżcie kamizelkę kuloodporną, porządny kask i kombinezon przeciwogniowy!
Nie ma tańców na lodzie, ale i tak jest dziwacznie
Split/Second: Velocity serwuje zdrowo szajbniętą fabułę. Wcielając się w kierowcę sportowego auta, bierzemy udział w telewizyjnym turnieju, którego istotą jest nie tylko tradycyjna dla prowadzących samochody rywalizacja na ulicach miasta (tutaj: bliżej nieokreślonego), ale również... niszczenie mieściny w celu powstrzymania konkurentów. Jak to robimy? Ano zamawiając w trybie ekspresowym takie niespodzianki, jak spadająca z helikoptera beczka z materiałem wybuchowym, rozsypujący się na tor ogromny budynek czy też eksplozja pobliskiej stacji benzynowej. Priorytetem jest naturalnie pierwsze miejsce na mecie, ale by stanąć na najwyższym stopniu podium, nie można zlekceważyć tych dewastatorskich wspomagaczy. Głupie, ale w tego typu produkcjach nawet tak trzepnięte podłoże fabularne całkiem nieźle się sprawdza.
Na naczelną kampanię dla samotnego gracza składa się dwanaście epizodów, zaś każdy z nich zawiera sześć wyścigów. Siedemdziesiąt dwa to liczba, która nie urywa głowy, ale jako że niektóre wyzwania są dość wymagające i z pewnością nie należą do najkrótszych, na tle konkurencji produkcja firmy Black Rock wypada co najmniej dobrze, mając na uwadze długość rozgrywki. Mało tego, śmiem twierdzić, że nawet ortodoksyjny singlowiec powinien przetestować zaimplementowane tryby internetowe. Co prawda mamy tutaj w gruncie rzeczy do czynienia z powtórką z głównej kariery, jeśli idzie o formy zabawy, ale część zmagań jest jakby jeszcze grywalniejsza w sieci. No i – tu należą się gromkie brawa – twórcy przygotowali tryby sprzężone z moim ulubionym (i jakże często olewanym ostatnio przez twórców wyścigów) split screenem. Split/Second: Velocity może więc nie wygra z Need for Speed: SHIFT w bitwie o czas, jaki przeznaczam na ściganie się w internecie, ale z pewnością będzie nader często odpalany, gdy będę u siebie gościć miłośników tego typu gier.



