Retro PC Centre odc. 1 - The Sims
Jakub Jach 19 grudnia 2014, 06:00
Rozpoczynamy nową serię felietonów Retro PC Centre, mającą na celu przeniesienie Was w czasie do najlepszych produkcji dawnych lat. Powracamy do korzeni, aby z perspektywy przyjrzeć się bliżej ówczesnym tytułom, do których dzisiaj tak wielu graczy pała niezwykłym sentymentem. Czy słusznie? To się okaże! Na pierwszy ogień pierwsza część serii, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, czyli The Sims - największy monopol rynkowy od EA Games.
W świecie gier komputerowych istnieją tytuły mniejsze i większe. Niemal każdy z producentów utrzymuje się z jednej bądź kilku przebojowych marek przynoszących największe zyski i rozpoznawalnych wśród graczy na całym świecie. Mniej znani w branży twórcy starają się „podgryzać” tych większych, wykorzystując podobny do oryginalnej koncepcji pomysł, jednak skutek rzadko bywa inny, jak porażka. Ciężko jest przebić się przez sprzedawany w milionach kopii tytuł, ale oczywiście zdarzają się wyjątki. Nie dotyczy to natomiast jednej z najbardziej rozpoznawalnych gier wszechczasów, dosyć wyjątkowej w swojej koncepcji serii The Sims. Dlaczego wyjątkowej? Otóż, przede wszystkim należy mieć na względzie, że legendarne Simy, mimo zbieżności nazewnictwa, nie reprezentują wcale symulacji życia. Latające na miotłach czarownice, uroczy krowokwiat czy podróże do przyszłości nie mają (jeszcze) zbyt wiele wspólnego z rzeczywistością. Nie pozostawia to cienia wątpliwości, że The Sims w założeniu nigdy nie miało być symulatorem. Jest to typowa gra strategiczna, oczywiście z pewnymi elementami symulacji prawdziwego życia, jednak nie należy za bardzo nastawiać się, że odnajdziemy tam sedno naszego istnienia. Kultową produkcję od EA należy więc rozpatrywać w nieco innych kategoriach, aniżeli przyjęło się to zwykle robić.



