News

Pecetowiec po ciemnej stronie mocy

Krytyczne spojrzenie na rynek gier dla PC

Granie na PC przez długi czas było dla mnie jedną z przyjemniejszych rozrywek. Dla PC porzuciłem dawno temu Amigę, odstawiłem ZX Spectrum i ze łzami w oczach schowałem do pudełka NESa. Miłość jednak nie trwa wiecznie o czym coraz boleśniej się przekonuję patrząc na rynek gier PC. Tym bardziej, że konsole często zapewniają coś więcej. Ciekawa refleksja, prawda?

Człowiek starzeje się i coraz krytyczniej spogląda na produkcje rozrywkowe. "To było, to widziałem, znowu to samo" – można tak wymieniać w nieskończoność. Nowe marki pojawiają się rzadko, rynkiem rządzą kotlety. Jak w tej sytuacji odnajduje się pecetowiec? Ano bardzo ciężko i na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że komputer osobisty coraz mniej kojarzy mi się z graniem.

PS3 vs Xbox 360 vs Wii

Pierwszą tego oznaką jest wręcz dramatyczna sytuacja z wysokobudżetowymi tytułami ekskluzywnymi. PC jest nadal bastionem strategii i gier społecznościowych/MMO. Jeśli spojrzymy na nieco niższy segment także nie jest źle – masa produkcji niezależnych, często współfinansowanych przez samą społeczność graczy. Próżno jednak szukać czegoś na wzór serii Uncharted czy Forza. Nawet gatunki ściśle powiązane z komputerami osobistymi jak chociażby h'n's coraz śmielej poczynają sobie na konsolach, a zapowiedź Diablo 3 na PS3 i Xbox 360 oraz next geny całkowicie odciągnęła mnie od rynku PC. Tym bardziej, że w D3 straciłem już kilkaset godzin swojego życia i wiem, jak ta produkcja przy całej swojej miodności jest irytująca. Konsolowcy otrzymają już dopracowaną wersję.

Steam

Druga sprawa to problem przypisania gier do konta. Steam jest wygodny, nie przeczę, ale dla mnie wygoda w użytkowaniu wcale nie oznacza, że jestem wobec tej usługi bezkrytyczny. Powiem więcej – dla mnie jest to bardzo złe rozwiązanie, bo gier ograłem już sporo, lista jest bardzo duża, ale nie mogę pozbyć się żadnego z tych tytułów. Z drugiej jednak strony korzystam z abonamentu PlayStation Plus i na pierwszy rzut oka można tutaj wyczuć lekką hipokryzję. Nic jednak bardziej mylnego – opłacając abonament wiem, że opłacam abonament (taka oczywista oczywistość), za około 200 zł otrzymuję miesięcznie trzy duże tytuły. W przypadku Steama mało kto wie, że kupując wersję pudełkową aktywowaną na tej platformie nie jest się w żaden sposób jej właścicielem, a kopia cyfrowa jest mu nie sprzedawana, a jedynie wypożyczana. Ten "abonament", "subskrypcja" jest więc raczej dość droga.

PS3 vs Xbox 360 vs Wii

Kolejna sprawa to bardzo złe podejście do rynku pecetowego samych wydawców. Nie wspominam w tym momencie o firmach, które w ogóle nie zamierzają wypuszczać swoich produkcji na PC, ale o tych, którzy wypuszczają optymalizacyjne gnioty. Patch patchem patcha pogania, a i tak często problemów nie da się rozwiązać. Oczywiście na konsoli dużo lepiej nie jest, ale jednak exclusivy zazwyczaj są gotowe do uruchomienia po włożeniu płyty do napędu. Pamiętając premiery Diablo 3 i SimCity 5 tego samego o PC powiedzieć nie można.

Żeby nie było aż tak bardzo krytycznie, warto wspomnieć, że PC to rynek niekończących się promocji. Polacy to nadal naród na dorobku, który nie chce przeznaczać zbyt wielu pieniędzy na rozrywkę. Sklepy sprzedające cyfrowe wersje gier są w stanie zapewnić takim klientom produkt, którego oczekują, w cenie, którą są w stanie zapłacić. Gry konsolowe są niestety zdecydowanie droższe. PC to także ogromna scena moderska oraz gry niezależnych twórców. Dla Project Eternity czy Wasteland 2 warto blaszaka odkurzyć. Niestety dla niego next geny są już za rogiem, już prawie pukają do drzwi rynku gamingowego. Nic tak nie nakręca sprzedaży konsol jak exclusive'y, więc spodziewać się można dalszego pogłębienia różnic pomiędzy PC i konsolami. I to nawet w sytuacji wprowadzenia przypisania gier do konta. 

Zgłoś błąd