News

Feist - recenzja

Kilka słów o małym projekcie wielkiej gry z Polski, czyli przedstawiamy kolejną ciekawą produkcję indie.

Polski duet, Adrian Stutz i Florian Faller, przygotowali dla nas ciekawą, niezależną propozycję zręcznościową, czyli Feist. Nie jest to może jakaś innowacja na rynku indie lubującym się w tworzeniu platformówek opatrzonych niezwykłą oprawą wizualno-dźwiękową, ale z pewnością mamy do czynienia z tytułem godnym uwagi, zwłaszcza, że tej uwagi nie wymaga zbyt wiele – zaledwie dwie, trzy godzinki.

Kilka słów na temat Feist

Feist przeznaczony jest zarówno dla młodszych, jak i starszych użytkowników – pierwszym z pewnością przypadnie do gustu, ponieważ twórcy zadbali o bajkowy wymiar produkcji, drugim przysporzy chwil nostalgii i także zauroczy. Tytuł wydaje się równie interesującą propozycją, jak tegoroczny hit zręcznościowy Ori and the Blind Forest - w obydwu przypadkach mamy do czynienia z piękną oprawą wizualno-dźwiękową, dbałością o szczegóły i niezwykłą atmosferą, jaką otoczona jest nienależąca do najprostszych rozgrywka.

Chociaż graficznie i ogólnym zamysłem Feist bez wątpienia przypomina osławione Limbo do tego stopnia, że moglibyśmy rozmawiać o swoistego rodzaju plagiacie, nasi rodzimi twórcy wyróżniają się jednak wprowadzeniem do rozgrywki drobnych elementów walki czy zastosowaniem bardziej różnorodnych barw na planszach. Obydwa aspekty znacznie urozmaicają zabawę i można odważyć się na stwierdzenie, że czynią ją od Limbo nieco ciekawszą.

Feist 01 1920

Fabuła jest tu skąpa: sterujemy drobnym stworkiem, który musi walczyć o przetrwanie w niezwykłym lesie, niestety pełnym niebezpieczeństw w postaci rozmaitych, wrogo nastawionych istot – znajdziemy wśród nich zmodyfikowane wersje os, borsuków czy innego rodzaju gryzoni, szerszeni, a nawet gąsienice z ostrymi kolcami. Od razu więc widać, że łatwo naszemu głównemu bohaterowi w życiu nie jest, a otaczająca go kraina to jedna wielka pułapka.

Produkcja zadebiutowała 23 lipca na pecetach, Mac-u i Linuksie, ale zdążyła już wcześniej zdobyć wiele nagród na festiwalach gier niezależnych, a wszystko to, jak podkreślają sami twórcy, dzięki zmieszczeniu w małej formie desperackiej i bezlitosnej walki o przetrwanie, uderzającego stylu wizualnego i niepowtarzalnej, mrocznej atmosfery, bogatego i żywego świata pełnego cudacznych bestii, dynamicznej rozgrywki, niesamowitego systemu interakcji głównego bohatera i wrogów z otoczeniem, dbałości o szczegóły i idealnie pasującego tutaj soundtracku Tomka Kolczyńskiego. Owszem, to wszystko w jednej, krótkiej grze indie!

Feist 08 1920

Strona: 1 2 Następna
Zgłoś błąd