Władca Pierścieni: Podbój
Środziemie z perspektywy żołnierza
Jawtek 16 lutego 2009, 19:49
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Władca Pierścieni: Podbój |
| Producent: | Pandemic Studios |
| Dystrybutor w Polsce: | Electronic Arts |
| Wersja językowa: | polska kinowa |
| Data premiery na świecie: | 13 stycznia 2009 |
| Data premiery w Polsce: | 16 stycznia 2009 |
| Zalecany wiek: | 16+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | procesor Intel Pentium 4 (2,4 GHz) lub odpowiednik, 1 GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 6600 lub odpowiednik), 6 GB wolnego miejsca na HDD |
Sześć lat minęło już od premiery ostatniej części filmowego „Władcy Pierścieni”, tymczasem popularność uniwersum wykreowanego w tolkienowskim sześcioksięgu wciąż jest zadziwiająco wysoka. Świadczą o tym choćby rzesze graczy zaludniające wirtualne Śródziemie w grze Lord of the Rings Online. Electronic Arts również zdaje się nie zapominać o fanach tolkienowskiej sagi, decydując się na wydanie kolejnej produkcji bazującej na dorobku angielskiego pisarza.
Produkcję gry zlecono zespołowi Pandemic Studios – firmie mającej na swym koncie tytuły takie jak Star Wars: Battlefront, Mercenaries czy Full Spectrum Warrior. Wybór twórców gry oraz pierwsze zapowiedzi brzmiały niezwykle obiecująco – w nasze ręce miała trafić gra, w której będziemy mogli wcielić się w szeregowego żołnierza po obu stronach konfliktu w epickich bitwach z udziałem setek jednostek. Choć ogólne założenia wydają się być spełnione, rzeczywistość wygląda zgoła odmiennie. Niestety.
O kampaniach słów kilka
W trybie single player gra oferuje dwa podstawowe tryby rozgrywki – kampanię oraz szybką bitwę. Tryb fabularny proponuje nam dwie przygody: grę po stronie dobra lub zła. Aby odblokować kampanię nikczemnych orków należy jednak najpierw ukończyć grę po stronie Ludzi Zachodu.
Kampania po obydwu stronach składa się z ośmiu misji, w których odwiedzamy znane z filmów miejsca bitew. W kolejne lokacje rzucani jesteśmy bez jakiekolwiek szerszego kontekstu, zdecydowanie brakuje tu logicznego prowadzenia historii. Rzuca się to w oczy tym bardziej, że bierzemy także udział w bitwach nie mających miejsca w filmowej i książkowej rzeczywistości. Walczymy zatem w bitwie na przykład o kopalnię Morii czy Minas Morgul. Kolejną nielogicznością, którą nietrudno dostrzec podczas rozgrywania trybu fabularnego gry, jest pojawianie się bohaterów. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że śmierć na przykład Aragorna podczas bitwy na Polach Pellenoru wcale nie skutkuje klęską, nic nie stoi na przeszkodzie, aby Gandalf poległ podczas starcia z Sarumanem, i tak dalej. Co ciekawe, w bohaterów w ogóle nie trzeba się wcielać! Gdy zdecydujemy się grać zwykłym gondorskim żołdakiem wciąż mamy szansę w walce z Balrogiem. Wady te – choć oczywiste – nie wpływają jednak znacząco na rozgrywkę, mogą za to zepsuć zabawę fanom książkowego oryginału. Gorzej jest z zadaniami, które stają przed nami podczas rozgrywki – rzadko kiedy nasz cel jest bardziej ambitny niż „zająć punkt A” czy „zniszczyć obiekt X”.




