Red Faction 2
Rebelia marsjańskich górników (poza Marsem i bez górników)
Rafał Kurpiewski 22 sierpnia 2009, 15:33
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Red Faction 2 |
| Producent: | Volition |
| Dystrybutor w Polsce: | Licomp Empik Multimedia |
| Wersja językowa: | angielska |
| Data premiery na świecie: | 1 kwietnia 2003 |
| Data premiery w Polsce: | 14 lipca 2003 |
| Zalecany wiek: | 16+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | procesor Intel Pentium III (800 MHz) lub odpowiednik, 256 MB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 8.0, 1 GB wolnego miejsca na HDD |
Kiedy niecały miesiąc temu rozpoczynałem "cykl wspominkowy" serii Red Faction, obiecałem, że jeszcze przed premierą "trójki" zajmiemy się częścią drugą. Słowa niniejszym dotrzymuję. Premiera Red Faction: Guerilla zgodnie z planem powinna odbyć się za mniej więcej trzy tygodnie. Czy warto ten czas poświęcić na zdobycie i odświeżenie sobie poprzednich części? Cóż, z całą pewnością warto sięgnąć po część pierwszą, co wielokrotnie podkreślałem ostatnim razem. A jak ma się sprawa z dwójką?
Red Faction 2 jest, podobnie jak część pierwsza, dziełem studia Volition wydanym pierwotnie na konsolę Playstation 2 i po pewnym czasie skonwertowanym na PC (a także na pierwszą generację konsoli Xbox). W przypadku dwójki jednak, czas między premierą odsłony konsolowej i komputerowej był dłuższy niż przy jedynce (niemal dwa lata). Skutkiem tego gra stworzona w 2001 roku trafiła pod strzechy pecetowców dopiero w roku 2003 (w Polsce – w lipcu; wydawcą tytułu był Licomp Empik Multimedia). Jak powszechnie wiadomo, w tamtym okresie dwa lata w branży gier komputerowych były, zważywszy na szybki rozwój technologii, okresem bardzo długim. I ta zwłoka, niestety, grze na dobre nie wyszła.
Odgrzewany kotlet
Niestety, pod względem oprawy wizualnej gra jest w moim odczuciu brzydsza od poprzedniczki (co jest poniekąd ewenementem na skalę światową). I wcale nie chodzi mi tu o inny niż poprzednio styl (tym razem jest zdecydowanie bardziej komiksowo), ale o warstwę techniczną. Tekstury są straszliwie wręcz rozmyte (nawet na maksymalnych ustawieniach grafiki), kolory wyraźnie wyblakłe, a i modele sprawiają wrażenie mniej szczegółowych, niedopracowanych, nieostrych. Grając, czułem się trochę tak, jakby na moim nosie tkwiły mocno utytłane okulary. Kolejną rzeczą, która przeszkadza w czerpaniu przyjemności z rozgrywki, jest stosunkowo niski kąt widzenia. Wygląda to trochę tak, jakbyśmy cały czas używali niewielkiego zbliżenia i jest bardzo nienaturalne. No i broń zajmuje zdecydowanie zbyt dużo miejsca na ekranie. To niestety przywara charakterystyczna dla strzelanek przenoszonych z konsoli w tym okresie (cierpiały na nią m.in. Area 51 czy Halo), choć w części pierwszej niczego podobnego nie odczułem. Charakterystyczny jest też ogromny wręcz celownik i brak możliwości dokładniejszego celowania – to również typowo konsolowe rozwiązanie, stworzone pod pada.



