Men of War: Karmazynowy Przypływ
Druga wojna światowa z rosyjskiej perspektywy
Maciej Lipski 11 marca 2010, 21:09
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Men of War: Karmazynowy Przypływ |
| Producent: | Best Way |
| Dystrybutor w Polsce: | Cenega Poland |
| Data premiery na świecie: | 14 sierpnia 2009 |
| Data premiery w Polsce: | 19 lutego 2010 |
| Zalecany wiek: | 16+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | Windows XP z SP1, procesor Intel 2.6 GHz (Athlon 3000+), 1 GB RAM, karta graficzna 128 MB zgodna z DirectX 9.0 c, 2.1 GB wolnego miejsca na dysku twardym |
Drugowojennych gier strategicznych dane nam było poznać w przeszłości bez liku. Zdecydowana większość z nich skupiała się na najbardziej znanych starciach z tego okresu. Ukraińskie studio Best Way postanowiło jednak zaznajomić graczy z nieco rzadziej występującymi w podręcznikach do historii walkami i jednostkami. O tym, czy zmagania na froncie wschodnim są równie ciekawe, jak chociażby lądowanie aliantów na normandzkiej plaży przekonacie się już za chwilę.
1941-45
Men of War: Karmazynowy Przypływ jest samodzielnym dodatkiem do wydanej na początku ubiegłego roku strategicznej gry Men of War. W Karmazynowym Przypływie przychodzi nam wcielić się w rosyjskich żołnierzy i stoczyć szereg bitew mających na celu rozprawienie się z wszystkimi nacjami, jakie odważyły się napaść na to wielkie państwo. Głównym i w zasadzie jedynym trybem w grze jest swojego rodzaju kampania dla pojedynczego gracza składająca się z ponad dwudziestu misji. Towarzyszymy tutaj swoim podkomendnym w kolejnych etapach starć z najeźdźcami w latach 1941-45. W opisywanej tutaj strategii odwiedzimy między innymi tak znane miejsca, jak Odessa czy Sewastopol. Ponieważ jednak akurat drugowojenne batalie (zwłaszcza te rozgrywające się na wschodzie) nigdy nie były moim konikiem, to nie odważę się napisać, czy Rosjanom dobrze udało się przedstawić historyczne wydarzenia w ich nowym dziele.
Coś dla taktyków
Men of War: Karmazynowy Przypływ jest grą, która bardzo duży nacisk kładzie na realizm. Jest on tutaj obecny w tak dużym stopniu, że tytuł ten powinniśmy zaliczać bardziej do gier taktycznych niż strategicznych. Przede wszystkim do naszej dyspozycji oddawane są tylko niewielkie oddziały żołnierzy, z których możliwości musimy umiejętnie korzystać, jeśli chcemy mieć jakiekolwiek szanse na pomyślne przejście kolejnych misji. Na temat samych jednostek nie będę się dużo rozpisywał, gdyż pomimo ich różnorodności, są one bardzo typowe dla gier tego rodzaju. Warto natomiast zwrócić uwagę chociażby na fakt, że bardzo rzadko do naszej dyspozycji oddane zostaną pojazdy czy artyleria. Nie ma więc mowy o rzucaniu się na przeciwnika z zagrzewającymi do walki pieśniami na ustach, gdyż nigdy nie zdarzy się taka sytuacja, że to nasi podopieczni są w przewadze. Oczywiście siły wroga dysponują, czym tylko dusza zapragnie i przyznam szczerze, że trochę mnie dziwi takie podejście do tematu przez twórców gry. Być może w rzeczywistości zmagania Rosjan z przeciwnikami różnych narodowości wyglądały tak, jak przedstawiono je w grze, że wysyłano kilku przedstawicieli „czarnych kamizelek” na niemal samobójcze misje, ale mi się jakoś w Men of War: Karmazynowy Przypływ zbyt przyjemnie przez tę nierówność sił nie grało. Moim zdaniem jest to tytuł, który bardziej nadaje się do polecenia miłośnikom serii Commandos, niż fanom typowych strategii czasu rzeczywistego, jak chociażby World in Conflict.



