Just Cause 2
GTA w rajskich klimatach - część druga
Mateusz Stanisławski 29 października 2008, 16:16
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Just Cause 2 |
| Producent: | Avalanche Studios |
| Wydawca: | Eidos |
| Data premiery na świecie: | marzec 2010 |
| Data premiery w Polsce: | marzec 2010 |
| Zalecany wiek: | 18+ |
Znudziły Ci się przygody Jamesa Bonda? Bohaterów serii GTA uważasz za mięczaków? Poznaj prawdziwego twardziela – Rico Rodriqueza, bohatera serii Just Cause.
Charyzmatyczny agent CIA był głównym bohaterem pierwszej części tego cyklu gier akcji. Gwoli przypomnienia – akcja „jedynki” rozgrywała się na południowoamerykańskiej wyspie San Esperito. Rico miał za zadanie obalić skorumpowany, samozwańczy rząd, a także sprawdzić, czy prawdziwe są pogłoski o przechowywanej tam broni masowego rażenia. Just Cause zachwycał niezłą grafiką, wartką akcją oraz ciekawymi misjami. Co zaoferuje „dwójka”?
Fabularnie nic innowacyjnego. Rico, ponownie jako pracownik Centralnej Agencji Wywiadowczej, będzie miał za zadanie uwolnić zniewolone przez okrutnego dyktatora państewko. Tym razem akcja nie będzie rozgrywać się w Ameryce Południowej, ale na jednej z wysp niedaleko wybrzeża Azji Południowo-Wschodniej – Panau. Warstwa fabularna ma być wykonana z większym rozmachem niż poprzednio. Będą nieoczekiwane zwroty akcji i zaskakujące zakończenie, a smaczku dodaje fakt, że znajomy naszego bohatera z „jedynki” – niejaki Sheldon – porzucił Agencję i teraz... chce ją zniszczyć. Warto wspomnieć, że przejście kampanii dla pojedynczego gracza zajmie nam około 30 godzin.
Główne założenia rozgrywki nie zmienią się – twórcy po prostu ulepszą to, co przyczyniło się do sukcesu pierwszej części. To wbrew pozorom wystarczy, aby na najnowszy tytuł szwedzkiego studia Avalanche czekać z niemałą niecierpliwością.
Gra – tak jak jej pierwsza odsłona – ma zachwycać ogromnym terenem. Gracz będzie mógł zwiedzać obszar o powierzchni – uwaga – około 1000 km2. Oczywiście otrzymamy całkowitą swobodę przemieszczania się i rozgrywki. W tym pierwszym pomogą na pewno liczne pojazdy, które znajdziemy na Panau – ich liczba oscyluje w okolicy setki. Twórcy do dyspozycji oddadzą nam nie tylko samochody – tak jak poprzednio, pokierujemy motorówkami, czołgami, motocyklami, samolotami i helikopterami. Swoją drogą, sterowanie wehikułami ma być bardziej dopracowane niż w pierwszej części, co jest bardzo optymistyczną nowinką. Kierowanie zwłaszcza pojazdami przeznaczonymi do poruszania się w powietrzu było mało intuicyjne i często denerwowało. Teraz tego problemu ma nie być.
Aby umilić eksplorację Panau, twórcy znacząco zróżnicowali dostępny teren pod względem ukształtowania i klimatu. W „jedynce” zwiedzaliśmy głównie gęstą dżunglę i małe miasteczka, tutaj będziemy mieli okazję między innymi wdrapać się na zaśnieżone szczyty górskie. Miasta, które w pierwszej części były nieciekawe i mało zróżnicowane, w „dwójce” mają być większe, zaprojektowane z polotem i „żywsze”.
Tak jak ostatnio, ważnym elementem rozgrywki będą sztuczki kaskaderskie. Ponownie będziemy wykonywać nieprawdopodobne ewolucje w powietrzu, zeskakiwać na dachy samochodów oraz efektownie wywalać z kabiny pokładowej pilotów. To utwierdza w przekonaniu, że produkcja ta stawia na widowiskowość, a nie na realizm. Jednak bohater nie byłby w stanie nic zrobić, gdyby nie jego nowoczesne oprzyrządowanie. Rico zawsze będzie miał przy sobie spadochron oraz specjalistyczny hak, dzięki któremu będzie mógł przyczepiać się do pojazdów i podróżować na gapę. Oczywiście poznamy kilkanaście nowych „zabawek” z nowymi wyrzutniami rakiet i nowoczesnymi karabinami szturmowymi na czele.
Jedną z nielicznych wad pierwszej odsłony było nie najlepsze AI przeciwników. Jeśli wierzyć projektantom, w „dwójce” oponenci będą z większą zawziętością atakować bohatera oraz stosować sprytne taktyki. Wrogowie będą chować się za przeszkodami, częściej rzucać granatami oraz w czasie ataku na większą grupę starać się nas okrążać. Jednak bez obaw, drodzy fani gier akcji – to ma być nadal szalenie efektowna strzelanka, w której liczy się przede wszystkim celne oko i refleks.
„Dwójka” będzie śmigać na silniku Avalanche Engine 2.0, który umożliwia tworzenie wielkich światów o dużej liczbie detali. Pozwala także na dynamiczne generowanie chmur i mgieł oraz płynne przechodzenie pór dnia. Zresztą wystarczy spojrzeć na screeny (więcej zdjęć można zobaczyć w naszej galerii). Wysokiej jakości tekstury (szczególnie te pokrywające rośliny i twarze postaci) i ogromne pole widzenia robią niemałe wrażenie. Oby tylko wymagania były rozsądne i nie było problemów z płynnością (wielki świat na pewno mocno obciąży nasze maszyny).
O sferze audio na razie dużo nie wiemy. Twórcy zapewniają, że posłuchamy większej liczby utworów i poświęcają dużą ilość czasu na doskonalenie efektów dźwiękowych. Warstwę techniczną uzupełni znany silnik fizyczny – Havoc. Jego najnowsza wersja zaimpletowana w Just Cause 2 pozwoli na wyjątkowo efektowne niszczenie elementów otoczenia.
Na Just Cause 2 naprawdę warto czekać. Jeśli grając w „jedynkę” świetnie się bawiliście, druga część na pewno Wam się spodoba. Dopracowana oprawa audiowizualna, ciekawa fabuła oraz możliwość swobodnej penetracji ogromnego obszaru sprawiają, że każdy fan gier akcji powinien z ciekowością śledzić kolejne newsy o nowym dziele studia Avalanche. W sumie denerwować może ciągłe przesuwanie daty premiery produkcji – niedawno twórcy przełożyli ją na I kwartał 2009 roku. A dzisiaj, jeśli nie mieliście jeszcze okazji zagrać w pierwszą część cyklu, biegnij do sklepu, bo gra właśnie pojawiła się w Kolekcji Klasyki za niecałe 25 zł.





