Just Cause
mffr 9 grudnia 2006, 19:59
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Just Cause |
| Producent: | Avalanche Studios |
| Wydawca: | SCi - Eidos |
| Dystrybutor w Polsce: | Cenega Poland |
| Wersja językowa: | polska (kinowa) |
| Data premiery na świecie: | 22 września 2006 |
| Data premiery w Polsce: | 6 października 2006 |
| Zalecany wiek: | 16+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | Pentium 4 2.8 GHz, 1 GB RAM, karta graficzna 256MB (Geforce 6600 lub lepsza), 7.4 GB HDD, Windows 2000/XP |
Czy mówi Wam coś tytuł Boiling Point: Road to Hell? To gra, która miała być przełomem, czymś wyjątkowym. Miała dawać pełną swobodę w rozgrywce i wolny dostęp do obszaru o imponującej powierzchni, a wszystko to w południowo-amerykańskich klimatach. Co z tego wyszło? Cóż... Bug na bugu i mizerna, praktycznie żadna, optymalizacja kodu skutecznie psuły rozrywkę posiadaczom nawet bardzo dobrego sprzętu. Czy programiści z Avalanche powtórzyli błędy konkurencji? Przekonamy się za chwilę.
Słońce, plaża, dżungla... Czy to Karaiby? Nie! To San Esperito!
Już na początku gry, tuż po wykonaniu misji inicjacyjnej, możemy zająć się zwiedzaniem San Esperito. A jest co zwiedzać! Powierzchnia świata gry ma ponad 1000 mil kwadratowych (!) zróżnicowanego terenu. Są skąpane w słońcu plaże, gęste lasy tropikalne, duże miasta, małe wioski, rzeki dzielące ogromną wyspę na mniejsze, strome urwiska, wysokie góry. Jest nawet wulkan, chociaż wygasły i przerobiony na ekskluzywny klub. Wszystko to bez dodatkowych pasków ładowania i zacięć spowodowanych dogrywaniem. Całość wygląda bardzo ładnie i chodzi płynnie, nawet na średniej klasy sprzęcie, za sprawą autorskiego silnika Avalanche specjalizującego się właśnie w takich widokach. Na pierwszy rzut oka na myśl przychodzi Far Cry, chociaż w Just Cause poszycie leśne nie jest tak urozmaicone. Kolejną mocną stroną grafiki produktu są efekty specjalne. Wybuchy prezentują się bardzo ładnie, a wrażenie potęguje wstrząs kamery proporcjonalny do siły eksplozji, jaką odczuwa bohater.
Nie wszystko jednak wzbudza „ochy” i „achy”. Kiedy wyłonimy się z gąszczu lian, naszym oczom ukazuje się miasto. Właściwie każde jest takie samo. Kilka niby-dzielnic, z których każda wygląda podobnie. Wszędzie prostopadły układ ulic otaczających kwadratową wysepkę z budynków. Z wioskami jest podobnie – są niemal identyczne, różnią się jedynie ułożeniem budynków. Animacja postaci pozostawia trochę do życzenia, ale w tym gatunku nie jest aż tak ważna.




