Bionic Commando
Nowa jakość odgrzewanych frytek
Rafał Kurpiewski 2 października 2009, 17:01
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Bionic Commando |
| Producent: | Grin |
| Wydawca: | Cenega Poland |
| Wersja językowa: | polska (kinowa) |
| Data premiery na świecie: | 17 lipca 2009 |
| Data premiery w Polsce: | 4 września 2009 |
| Zalecany wiek: | 18+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | procesor Intel Pentium IV (3,2 GHz) lub odpowiednik, 1 GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 6600 lub odpowiednik), 8 GB wolnego miejsca na HDD |
Moda na tworzenie kontynuacji i remake'ów starusieńkich tytułów jest wciąż w natarciu. A to raczeni jesteśmy nową odsłoną kultowej bijatyki, a to strzelanka sprzed kilku ładnych lat doczekuje się nowej odsłony i całkowitej zmiany mechaniki. Nie inaczej sprawa ma się z grą Bionic Commando. Jako przystawkę w zeszłym roku otrzymaliśmy odświeżoną wersję pierwowzoru, czyli Bionic Commando Rearmed, a teraz na półki sklepowe trafia pełnoprawna, nextgenowa kontynuacja. Czy takie odgrzewane danie może dobrze smakować dzisiejszemu odbiorcy?
W przeciwieństwie do wersji Rearmed, która była bardzo oldschoolową platformówką i niemalże kalką pierwowzoru (choć w uwspółcześnionej oprawie), nowy Bionic Commando to także nowa formuła rozgrywki. Zamiast piekielnie trudnej platformówki, która równie duży nacisk kładła na zręczne palce, jak i cierpliwość oraz umiejętność główkowania, otrzymujemy niesamowicie szybką i pozbawioną elementów logicznych grę akcji z widokiem z perspektywy trzeciej osoby. Muszę przyznać, że w moim odczuciu twórcy posunięciem tym trafili w dziesiątkę i dali nam twór stanowiący po prostu najczystszą esencję dzisiejszych gier akcji, bez zbędnych udziwnień. Fanów bionicznego ramienia znanego z pierwowzoru od razu uspokajam – tutaj jest go zdecydowanie więcej.
Pięknym za nadobne
Akcja Bionic Commando toczy się kilka ładnych lat po wydarzeniach przedstawionych w Rearmed. Oto Nathan Spencer, pierwszy bioniczny komandos i zarazem człowiek, który pokrzyżował szyki faszystowskim Imperialistom, wraz z innymi bionikami staje się obiektem społecznej dezaprobaty (podszytej strachem), zostaje rozmontowany (nie w całości rzecz jasna, traci "tylko" swoje bioniczne ramię) i osadzony w więzieniu. Przyszłość zdaje się być przesądzona, bowiem Spencer za swoje dokonania otrzymuje... wyrok śmierci. Nie ma to jak sprawiedliwość.
Egzekucja zostaje w ostatniej chwili wstrzymana, a Spencer zmuszony wybierać między śmiercią, a ponowną służbą dla rządowej agencji FSA (czyli tych, którzy jeszcze przed chwilą pragnęli jak najszybciej wymazać go z powierzchni ziemi, nie bacząc na uprzednie zasługi). Okazuje się bowiem, że Imperialni powrócili i z pomocą zbuntowanych bioników brutalnie zdobyli Ascension City (a ich atak poprzedził ogromny wybuch). W mieście zaś znajduje się pewne urządzenie, które może błyskawicznie przechylić szalę zwycięstwa na stronę faszystów. A że nikt nie ma tak wielkiego doświadczenia w walce z nimi, Spencer staje się, chcąc nie chcąc, kandydatem numer jeden do ich powstrzymania. Kartą przetargową są zaś informacje o zaginionej żonie Spencera, jakie agencja obiecuje udostępnić w zamian za pomoc.




