Procesor Intel Core 2 Duo E6300
Marcin Robak 9 listopada 2006, 19:29
Minęło już sporo czasu odkąd Intel oficjalnie opuścił wyścig za zegarami w swoich procesorach. Wreszcie zaczęły się pojawiać nowe produkty, które powoli lecz konsekwentnie wypierały przestarzałe technologicznie Netbursty z kolejnych segmentów rynku. Po długich oczekiwaniach także desktopy doczekały się swojej serii produktów. Czy warto myśleć o przesiadce na Core 2 Duo?
Na początku był Netburst...
Miał on być tym, co u Intela najlepsze - narodził się Pentium 4. Procesory miały bez trudu przekroczyć granicę 10 GHz. Co z tego wyszło? Wiadomo. Tymczasem AMD coraz śmielej wojowało, co objawiało się konsekwentnym zabieraniem gigantowi rynku. Zwłaszcza, że Athlony stawały się coraz sprawniejsze - wydzielały coraz mniej ciepła i uzyskiwały znacznie większą wydajność z jednego megahertza. Nie mniej ważny był czynnik ceny, który przemawiał za wyborem Athlona, a później Athlona XP.
Intel starał się walczyć, wprowadzając nowinki techniczne takie jak technologia HT. Nie przyczyniło się to jednak do zwiększania się udziału w rynku.
Sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna, gdy zadebiutował Athlon 64. Nie dość, że stał się on procesorem o wyraźnej przewadze technicznej (skutecznie wprowadzone rozszerzenia 64-bitowe), to był on bardziej energooszczędny i jeszcze wydajniejszy od Athlonów XP.
Prescotty stały się gwoździem do trumny Intela - grzały się niemiłosiernie i nie były w stanie konkurować wydajnościowo nawet z Northwoodami. Jedyną ich przewagą była możliwość osiągnięcia wyższej częstotliwości taktowania. Dodatkowym czynnikiem in minus była konieczność przesiadki na nową płytę główną, a w zasadzie zmiany prawie wszystkich komponentów komputera. Oprócz nowej podstawki Socket-T (LGA775), wymuszono zastosowanie pamięci DDR2 i PCI Express.
W 2005 roku Intel wprowadził ostatnie dziecko technologii Netburst. Był to procesor przełomowy, bo dwurdzeniowy. Był on dużo tańszy lecz i mniej wydajny od konkurencyjnych Athlonów 64 X2 firmy AMD. Na horyzoncie jednak zaczęły się pojawiać produkty Intela nie mające wiele wspólnego z Netburstami. Było to nowe stare spojrzenie na budowę procesorów, bo Core 2 Duo czerpie nie z Pentium 4, a z...
A gdzieś w tle
...z Pentium M. Banias i Dothan były procesorami stanowiącymi podstawę intelowskiej platformy mobilnej Centrino. Były całkowitym przeciwieństwem gorących Netburstów. Jednostki bazujące na sprawdzonym Pentium III, dzięki wprowadzonym przez Intela technologiom, potrafiły wyłączać nieużywane części pamięci podręcznej (procesor posiadał 1 MB pamięci L2), co powodowało, że procesory te charakteryzowały się niezwykłą energooszczędnością (jakże cenną w przypadku urządzeń przenośnych). Dothan dostał także funkcję Micro Operation Fusion polegającą na łączeniu zdekodowanych instrukcji tuż przed ich wykonaniem, po czym łączeniu ich, by móc je wykonać równolegle. Szereg udoskonaleń spowodował nie tylko ogromny wzrost wydajności, ale umożliwił także osiągnięcie częstotliwości nawet 1,7 GHz.
Po Baniasie był Dothan. W zasadzie było to rozwinięcie poprzednika. Zmieniono proces technologiczny z 130 nm na 90, a także dodano 1 MB pamięci cache L2. Wykorzystano także technologię rozciągniętego krzemu (Strained Silicon) znaną z procesorów Prescott. Do bukietu zmian dołączono także nowe, ulepszone mechanizmy dostępu do pamięci. Nowsze procesory Dothan dostały szynę systemową 133 MHz, dzięki czemu uzyskano prędkości rzędu 2,1 GHz. Dothan doczekał się także technologii Execute Disable Bit, która chroni przed „doczepianiem” się do wykonywanego kodu złośliwych programów.


