Painkiller: Resurrection
Spieszmy się kochać legendy, tak szybko odchodzą...
Rafał Kurpiewski 8 lutego 2010, 10:27
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Painkiller: Resurrection |
| Producent: | Homegrown Games |
| Dystrybutor w Polsce: | CD Projekt |
| Wersja językowa: | polska (dubbing) |
| Data premiery na świecie: | 27 października 2009 |
| Data premiery w Polsce: | 27 listopada 2009 |
| Zalecany wiek: | 18+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | procesor Intel Pentium 4 (2,2 GHz) lub odpowiednik, 1.5 GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 6600 lub odpowiednik), 8 GB wolnego miejsca na HDD |
Premiera pierwszego Painkillera była swoistym kamieniem milowym w dziejach polskiej branży gier komputerowych. Nie dość że tytuł został nadzwyczaj ciepło (jak na tamte czasy) przyjęty na zachodzie, a jego znakomita oprawa udowodniła, że Polacy potrafią tworzyć gry na światowym poziomie, to jeszcze w dniu premiery sprzedawano go w naszym kraju w tak śmiesznie niskiej cenie, że nawet piraci buntowali się przeciwko wypuszczaniu do sieci nielegalnych kopii gry. Można by powiedzieć, że tak rodzą się legendy. Niestety, najnowsza odsłona serii pokazuje, jak owa legenda obraca się wniwecz.
Tego, że z najnowszym Painkillerem coś będzie nie tak można się było domyślać od dawna. Już poprzednik, o proroczym podtytule Overdose (czyli z angielskiego "przedawkować"), okazał się produkcją z pogranicza growego śmietnika i stosunkowo dobitnie udowodnił, że za Painkillery powinni się brać jedynie ludzie z People Can Fly, czyli studia odpowiedzialnego za pierwsze dwie odsłony serii (tudzież "jedynkę" i pierwszy samodzielny dodatek, bo tak naprawdę trudno w tym przypadku mówić o sequelach). Ludzie z Mindware zwyczajnie nie czuli klimatu, a i sama formuła gry w takiej postaci po prostu się wyczerpała. Gracze odczuli więc co najwyżej przesyt. Niestety, na tym historia się nie kończy. Prace nad kolejnym, czwartym już tytułem z serii zlecono austriackiemu studiu Homegrown Games. I może nie byłoby w tym nic niepokojącego, gdyby nie fakt, że jest to studio złożone z fanów i moderów grami zajmujących się amatorsko. I to dopiero oni zdołali sprowadzić serię na samo dno.
Painkiller: Resurrection to niestety gra tragiczna i jednocześnie jedna z gorszych, w jakie dane mi było kiedykolwiek grać (bije na głowę nawet Patriots: A Nation Under Fire). Jak na złość, w naszym kraju jest to jednocześnie najdroższa gra z serii. Przypomnijmy – jedynkę i dodatek wydawano w ramach wydawnictwa Dobra Gra w cenie 19,90zł, Overdose zadebiutował w TopSellerze w cenie 39,90zł. Painkiller: Resurrection, produkt stworzony amatorsko przez fanów, został zaś wyceniony przez CD Projekt na... 59,90zł. Określenie tego mianem zdzierstwa byłoby zbyt łagodne.



