Retro PC Centre odc. 6 – Midtown Madness
Miejska dżungla, w której można się wyszaleć? Tak - to Midtown Madness!
Jakub Jach 7 kwietnia 2015, 15:00
Produkcje, które dysponują otwartym światem, to w dzisiejszych czasach nic nowego. Natomiast 16 lat temu, gdy na rynku debiutowała pierwsza odsłona cyklu Midtown Madness, trójwymiarowe ulice Chicago przyciągały swoim obłędnym wyglądem. I chociaż od ilości przestrzeni faktycznie można było zwariować, zdaje się, że w trakcie rozwoju serii zabrakło nieco pomysłu na potencjał zawarty w pierwszej części tytułu. Dziś przypomnimy jednak, że potencjał ten był spory i nazwano go SZALEŃSTWEM.
Lata 90. to czas niepodważalnego boomu w przemyśle rozrywki elektronicznej. W branży pojawiły się wówczas setki nowych firm, które również chciały wziąć udział w kreowaniu rynku gier komputerowych, tym samym zaznaczając na nim swoją obecność. Dzięki temu w przeciągu kilku lat nastąpił niesamowicie szybki rozwój technologii, która zaowocowała takim wyglądem komputerowych produkcji, jaki finalnie znamy dzisiaj. Ostatnia dekada XX wieku pod tym względem nie była jednak jeszcze zbyt zaawansowana, a tak naprawdę prawdziwą szansę branży dał rozwój trójwymiarowej grafiki. Szaleństwo 3D ogarnęło rynek szczególnie w drugiej połowie lat 90., a jednym z tytułów, który również poddał się tej modzie, była jakże zakręcona produkcja z 1999 roku - Midtown Madness - autorstwa Angel Studios, wówczas będącego jednym ze studiów projektowych firmy Rockstar.
Midtown Madness, jak sama nazwa wskazuje, rzucało graczy w środek miejskiej dżungli. Wobec tej dziczy nie byliśmy jednak bezbronni, gdyż producenci postanowili wyposażyć nas w najlepsze narzędzie do jej okiełznania, czyli samochód. Być może mniej zorientowani w ówczesnych zapowiedziach gry, po wejściu prosto do rozgrywki mogliby nie zorientować się, na czym polega fenomen Midtown Madness. Dla przypomnienia zaznaczę jednak, że tytuł ten przede wszystkim skupia się na wyścigach, przedstawiając je tylko w nieco innej formie, niż była wówczas znana… No właśnie, ale czy to czegoś przypadkiem nie przypomina?




