News

Retro odc. 7 - Vampire: The Masqerade - Redemption

Dracula, Blade czy też Buffy - bohaterowie ci do dziś są jednymi z najpopularniejszych postaci kojarzonych z tematyką wampirów. Dlaczego nie dołączył do nich zatem Christof Romuald?

W latach 90-tych, kiedy w kinach mogliśmy oglądać ekranizację przygód komiksowej postaci Blade'a czy też znany niemalże wszystkim serial Buffy: Postrach wampirów, sytuacja była wręcz idealna, aby wampiryzm wykorzystać w grze komputerowej. Zdecydowali się na to producenci z Nihilistic Software, adaptując do Vampire: The Masquerade - Redemption system rozgrywki znany z papierowej wersji tytułoweyj gry RPG. Czemu zatem główny bohater Christof dziś nie spija śmietanki sukcesu, delektując się smakiem popularności?

Na świecie istnieje wiele odmian wampiryzmu, którymi od lat posługiwali się twórcy kreskówek, filmów czy też autorzy książek. Nic więc dziwnego, że tematyka ta trafiła w końcu również do branży rozrywki elektronicznej. Vampire: The Masquerade - Redemption może nie jest pierwszą w tej kategorii, niemniej do dziś pozostaje jedną z najbardziej zapadających w pamięć polskich graczy produkcji tego typu. Dlaczego zatem wydany w czerwcu 2000 roku tytuł finalnie nigdy nie doczekał się bezpośredniego kontynuatora?

Vampire: THe Masquerade - Redemption

Pomysł na stworzenie gry zrodził się w 1998 roku na deskach kreślarskich wówczas świeżo założonego studia Nihilistic Software (dziś nStigate Games). Stało się to po wdrożeniu na rynek przez amerykańskiego wydawcę White Wolf Publishing reedycji słynnej, tzw. papierowej gry RPG Vampire: The Masquerade, znanej u nas po prostu jako Wampir: Maskarada. Nie trudno się domyślić, że rozgrywka opierała się na popularnej wówczas tematyce wampiryzmu. Pod koniec lat 90. wróciła ona na szczyt zainteresowania m.in. dzięki ekranizacji jednego z najbardziej znanych tytułów amerykańskich komiksów, czyli wiecznego łowcy Blade’a, a także dzięki popularnemu serialowi Buffy: Postrach Wampirów. Producenci z Nihilistic Software postanowili zatem wykorzystać ten moment, wysysając z rynku niemalże wszystko, co się tylko dało i to niezależnie od sporej konkurencji w postaci chociażby debiutującego w podobnym czasie Diablo II.

Zgłoś błąd