News

Resident Evil Revelations

Powrót klasyki

Seria Resident Evil wróciła do formy. I choć jest to powrót trochę na skróty, bo nie jest to gra nowa, a na dodatek stworzona z myślą o handheldach, to jednak wysokim poziomem zawstydza Resident Evil 6.

Nigdy bym nie zgadł, że w 2013 roku pojawi się tytuł, który przypomni mi złote lata survival-horrorów, kiedy to w czytnikach PlayStation One kręciły się płyty z takimi hitami, jak pierwsze części Resident Evil, Dino Crisis czy Parasite Eve.

Wydarzenia przedstawione w Revelations dzieją się między czwartą, a piątą częścią Residenta. Sposób poznawania historii przypomina oglądanie serialu telewizyjnego. Każdy nowy rozdział rozpoczyna się krótką sekwencją wprowadzającą w rodzaju „w poprzednim odcinku”. Główny wątek tym razem dotyczy terrorystów, którzy weszli w posiadanie wyjątkowo paskudnego środka zmieniającego ludzi w krwiożercze mutanty. Przygodę rozpoczynamy na pokładzie luksusowego statku pasażerskiego Queen Zenobia, który – jak się nam początkowo wydaje – jest uśpiony i pozbawiony załogi. Szybko okazuje się być jednak siedliskiem wirusa i dziwnych stworzeń uparcie przyczepiających się do powierzchni płaski.

Resident Evil Revelations 1

Najnowsza krucjata przeciwko zombi trwa jakieś osiem godzin. Nie miałbym naprawdę nic przeciwko, gdybyśmy mogli cały ten czas spędzić na pokładzie statku, przemierzając wąskie korytarze i odkrywając coraz to nowe, zaskakująco luksusowe i rozległe pomieszczenia. Może nie jest to ten sam pałac jak z pierwszego Residenta, ale uwierzcie mi, Queen Zenobia skrywa w sobie wiele fascynujących i dziwnych miejsc. Dominują wąskie korytarze i przejścia, ale chwilami pomieszczenia są tak wielkie, że trudno się domyślić, że znajdujemy się na statku. Brawo. Capcom stworzyło statek, o którym fani serii długo nie zapomną.

Zgłoś błąd