Relacja z DreamHack Open Leipzig
Wiktor Bonderek 28 stycznia 2016, 17:19
Wczoraj zakończył się DreamHack ZOWIE Open Leipzig 2016. W finałowym starciu ukraińska formacja Natus Vincere pokonała zespół Luminosity 2:0. Podczas pierwszej w tym roku edycji DreamHack'a fatalnie wypadli nasi rodacy z Virtus Pro, odpadając z rozgrywek już w fazie grupowej.
Faza grupowa odbyła się w trybie best of one oraz best of three, zespoły zmierzyły się w ramach systemu podwójnej eliminacji co oznacza, że drużyna która przegrała dwa mecze odpada z rozgrywek. W piątek odbywały się starcia fazy grupowej, sobotę przeznaczono na półfinały zaś w niedzielne popołudnie finaliści walczyli o główną nagrodę – 50.000 dolarów.
Grupa A:
- FAZE
- Lumionosity
- Natus Vincere
- SK Gaming
Grupa B:
- Astralis
- Virtus Pro
- Mousesports
- Dignitas
Faza grupowa
W grupie A swoje inauguracyjne pojedynki wygrały formacje FaZe Clan, pokonując Luminosity 16:9 oraz Natus Vincere, które zdominowało SK Gaming 16:3. Pojedynek przegranych, przeprowadzony w systemie BO3, ostatecznie zakończył się zwycięstwem Luminosity 2:1, przez co drużyna SK odpadła z turnieju. W tym meczu niesamowite wrażenie na fanach zrobił Brazylijczyk fnx, zdobywając ace'a aż dwa razy w iście spektakularny sposób. W pojedynku wygranych o awans do półfinału lepsi okazali się zawodnicy Na'Vi, wygrywając z FaZe 16:9. Byli gracze G2 mierząc się później z Luminosity, przegrali kolejny raz 0:2 i musieli pożegnać się z turniejem.
Rozgrywki grupy B z kolei zaczęły się od potyczki dwóch duńskich składów – Astralis i dignitas. Z tej walki zwycięsko wyszła nowa organizacja graczy byłego Question Mark kończąc mapę wynikiem 16:9. Następnym otwierającym rywalizację w grupie meczem była rywalizacja Virtus Pro i Mousesports.
Spotkanie Virtusów z niemiecką formacją przebiegło na mapie de_dust2 i rozpoczęło się dla Polaków fatalnie - „Myszy” w rundzie pistoletowej rozgromiły przeciwników w niecałą minutę, skutecznie broniąc bombsite'u A. Nadzieja pojawiła się wraz z clutch'em Pashy w czwartej rundzie – pozbył się on trzech graczy Mousesports i zapewnił pierwszy zwycięski punkt dla polskiej ekipy. Drużyna zyskała wiatr w żagle i wyrównała 3:3, jednak później Virtusi zdobyli już tylko dwie rundy i skończyli tę połowę mapy przegrywając 5:10. Druga część spotkania nie przyniosła wyczekiwanej przez wielu fanów znad Wisły zmiany w grze Virtusów – mapa zakończyła się zwycięstwem Mousesports 16:5. Polacy tego samego dnia późnym wieczorem musieli stawić czoła dignitas, a przegrany tego spotkania miał zakończyć swoją przygodę z turniejem.
Pojedynek Polaków z Duńczykami miał się odbyć na mapach de_cache, de_mirage oraz de_cobblestone. De_cache zaczął się dla Virtusów grających po stronie terrorystów w najgorszy możliwy sposób. Reprezentant Dignitas RUBINO w rundzie pistoletowej zabił wszystkich przeciwników i podciął skrzydła naszej ekipie. W kolejnej rundzie grający eco Polacy zdołali w pięknym stylu zrównać wynik. Dalej gra była bardzo wyrównana, ekipy wygrywały kolejne rundy na przemian i pierwsza połowa zakończyła się minimalnym prowadzeniem Dignitas (8:7). W tym momencie doczekaliśmy się długo oczekiwanego przebudzenia polskiego zespołu. Druga runda pistoletowa przyniosła naszej ekipie wiele szczęścia, dzięki jej wygraniu Virtusom udało się utrzymać dobrą sytuację finansową, co w połączeniu z bardzo dobrą grą Pashy i Neo doprowadziło do triumfu podopiecznych Kubena na z wynikiem 16:11.
Druga z map, de_mirage rozpoczęła się od wygranej pistoletówki przez drużynę Snaxa. Dobra passa jego ekipy ciągnęła się do szóstej rundy, kiedy to zawodnik Dignitas Kjaerbye w ostatniej chwili zdążył rozbroić bombę mimo ostrzeliwującego go Taza. Wygrana runda wlała nadzieję w serca zawodników Dignitas, którzy odwrócili losy spotkania. Duńczycy zdołali wyrównać straty i skończyć połówkę prowadząc 8:7. Niestety, później było już tylko gorzej, Polacy przegrali drugą pistoletówkę i nie wygrali ani jednej z kolejnych rund. Ekipa RUBINO po stronie terrorystów grała bardzo pewnie, nie dając członkom Virtus Pro praktycznie żadnych szans na odrobienie wyniku. Mapa skończyła się wynikiem 16:7.
Ostatnim miejscem gdzie starły się oba zespoły był de_cobblestone. Pierwsza połowa, którą Virtusi rozegrali po stronie terrorystów, rozpoczęła się przegraną przez Polaków rundą pistoletową. Dignitas dominowało nieprzerwanie do szóstej rundy, kiedy terroryści wreszcie zajęli bombsite A i wyeliminowali wszystkich przeciwników. Nasi rodacy odrabiali straty do końca pierwszej połówki prowadząc na jej koniec 8:7. Kolejna część spotkania zaczęła się dla Virtus Pro o wiele lepiej. Zaraz po wygranej pistoletówce, w siedemnastej rundzie świetnie zagrał Taz wychodząc zwycięsko z sytuacji 1vs2. W dwudziestej szóstej rundzie, polski zespół prowadził wynikiem 15:11 i wydawało się, że nic nie jest w stanie stanąć mu na przeszkodzie aby wyjść z tej batalii zwycięsko. Jednak po raz kolejny okazało się, że Counter Strike to gra nieobliczalna. Dignitas wygrało kolejne rundy doprowadzając do dogrywki. Punktem kulminacyjnym był pojedynek 1vs1 byaliego z MSL'em, który wygrał zawodnik Dignitas.
Dogrywka była niezwykle wyrównana – obie drużyny wymieniały się wygranymi rundami aż do samego końca. W chwili gdy przeciwnicy Virtusów prowadzili 18:17 i byli bliscy zakończenia meczu, kolejny raz Taz uratował swoją drużynę. Będąc w sytuacji 2vs1, sam podłożył bombę i obronił ją zabijając najpierw Kjaerbye'a, a chwilę później mając tylko 7 hp na koncie ustrzelił k0nfig'a. Druga część dogrywki optymistycznie rozpoczęła się dla graczy dignitas. W następnej rundzie, po zwycięskim pojedynku Pashy z MSL'em, Polacy dogonili swoich rywali by później znów oddać im prowadzenie. W trzeciej rundzie drugiej dogrywki Kjaerbye powstrzymał atak Virtusów na bombsite B, zabijając aż czterech przeciwników. Swojego clutch'a ugrał także Neo walcząc z k0nfigiem pod koniec piątej rundy i dając światełko nadziei na triumf Virtus Pro w tym spotkaniu. Finalnie lepszą formacją okazało się Dignitas i po prawie półtoragodzinnej morderczej rywalizacji mapa zakończyła się wynikiem 22:20.
Po świąteczno - noworocznej przerwie nasi rodacy pechowo rozpoczynają sezon. Największym rozczarowaniem całego turnieju jest Snax, który w walce z Dignitas wypadł bardzo słabo zamykając tabelę.
Wracając do reszty wydarzeń w grupie B, Astralis odniosło zwycięstwo w pojedynku wygranych, ścierając się z Mousesports i kończąc po dogrywce wynikiem 22:19. „Myszy” aby utrzymać się w turnieju musiały wygrać decydujący mecz z Dignitas w systemie BO3. Batalia zakończyła się na dwóch mapach gdzie dominowała duńska formacja – Niemcy byli zmuszeni opuścić turniej.






