KHOLAT - recenzja
Kholat, czyli gęsta siatka tajemnic utkana na zboczach Uralu. Czy uda się ją rozplątać?
Jakub Jach 28 czerwca 2015, 15:40
Zastanawialiście się kiedyś nad dziwnymi zjawiskami z całego świata? Jedno z nich miało miejsce w 1959 roku na północy pasma górskiego Ural, a jego temat postanowiło podjąć polskie studio z Bielska-Białej IMGN.PRO. Kreatywność twórców nie pozwoliła jednak na wierne odwzorowanie historycznej prawdy, dzięki czemu Kholat stał się grą, która ma do przekazania znacznie więcej. Tylko czy aby nie za dużo?
Gdy pierwszy raz usłyszałem o Kholat, gra była już całkiem niedaleko od rynkowej premiery. Szybko okazało się, że to nawet lepiej, bowiem na tamten moment mogłem wyszperać o polskiej produkcji całkiem sporo informacji w sieci. Sporo, ale i tak za mało, bo producenci z IMGN.PRO do promocji gry podeszli w podobny sposób jak do samej rozgrywki - bardzo tajemniczo. Raczej nigdy nie pasjonowały mnie tytuły podobnego gatunku, ale forma rozgrywki oraz fundament Kholat tym razem przyciągnęły moją uwagę... i już jej nie puściły.
Naprawdę trudno jest recenzować tytuł, który sam w sobie nie do końca jest grą. Kholat to tak właściwie interaktywna opowieść i oprócz stricte technicznych aspektów nie pozostaje zbyt wiele elementów podlegających ocenie. Oczywiście najważniejsza w tym przypadku okazuje się zawarta w grze historia, ale tę również niezwykle trudno jest osądzić bez jej dogłębnego omówienia. A tego z pewnością nie mógłbym Wam zrobić, bowiem każdy powinien mieć szansę przeżyć wyjątkowo indywidualną przygodę z Kholatem. Warto zatem skupić się na pewnych smaczkach, którymi rozgrywka zasypuje nas już od samego początku.
Co stało się na Przełęczy Diatłowa?
Najważniejszym z tych smaczków jest oczywiście wspomniana historia, a tak w zasadzie jej geneza. Rzadko kiedy możemy spotkać się z tego typu dopiskami przy komputerowych tytułach, ale Kholat to gra oparta na prawdziwych wydarzeniach. Początków rozgrywki szukamy więc w 1959 roku, w okolicach północnego Uralu na terenach ówczesnego ZSRR. Tam też miała miejsce śmierć grupy dziewięciu studentów, którzy zapuścili się na narciarską wyprawę w okolice szczytu Chołatczach. Ich ciała odnaleziono niemalże miesiąc po rozpoczęciu wędrówki. Niestety po dziś dzień nie udało się dokładnie wyjaśnić tego, co tam zaszło. Dlaczego grupa zdecydowała się w popłochu opuścić namiot? Skąd napromieniowanie w ich ciele oraz w jaki sposób u niektórych powstały tak silne obrażenia?
Tyle pytań to wręcz idealny materiał na książkę, film lub... grę. Pierwsze dwie opcje już były, a w trzeciej kategorii swoich sił postanowił spróbować właśnie zespół IMGN.PRO. Twórcy raczej nie trzymali się wiernie oryginalnej historii. Można wręcz powiedzieć, że byli od tego dosyć dalecy, chcąc stworzyć własną wizję wydarzeń, które miały miejsce na zboczach góry Chołatczachl w 1959 roku. Jednocześnie w dosyć umiejętny sposób deweloperom udało się wpleść do fabuły skrawki różnych teorii, powstałych już po tragedii na Przełęczy Diatłowa.






