Botanicula
Czeski sen, do którego nie chcemy wracać.
Jacek Chlewicki 30 lipca 2012, 13:09
Botanicula to bardzo dziwna i specyficzna produkcja, która jest jak czeski sen. Spotykamy na swojej drodze leśne świnki, gramy z kasztanami w siatkówkę i słuchamy koncertu dżdżownic.
Pomysł na grę zrodził się w głowach programistów ze studia Amanita Design. Czesi, którzy podarowali światu fenomenalne Machinarium, tym razem zafundowali graczom spacer po fantastycznym i naprawdę niezwykłym świecie, w którym kasztany robią eksperymenty zabawiając się w doktora Frankensteina, a mała świnka wraz z jeszcze mniejszymi świnkami spaceruje po gałęziach drzew. Przyznaję się bez bicia, przez pierwsze kilkanaście minut byłem tym wszystkim oczarowany i zachwycony, bo takich odlotów, jak właśnie w Botaniculi, nie widziałem w żadnej innej produkcji.
Fabuła koncentruje się na pięciu leśnych stworzeniach, których kształtu i wyglądu opisać nie jestem w stanie. Jest jakiś grzybek, jakaś kuleczka i jakaś tyczka. Reszty nie znam. Owe istotki muszą ocalić swoje rodzinne drzewo, które zostało zaatakowane przez pająkopodobne stworzenia o zdecydowanie destrukcyjnym usposobieniu. To prawdziwe leśne łobuzy, bezlitosne pasożyty wysysające z biednego drzewa jego siły witalne oraz gnębiące leśne stworzenia, jak chociażby takiego ślimaka, którego próbują wyciągnąć ze skorupki. Jest więc niezła impreza, którą nasi zgrani przyjaciele zamierzają przerwać.



