World in Conflict: Soviet Assault
Fikcyjny konflikt widziany oczami porucznika Romanova
Maciej Lipski 26 marca 2009, 15:49
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | World in Conflict: Soviet Assault |
| Producent: | Massive Entertainment |
| Wydawca: | Ubisoft |
| Dystrybutor w Polsce: | Ubisoft |
| Data premiery na świecie: | marzec 2009 |
| Data premiery w Polsce: | kwiecień 2009 |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | Windows Vista/XP, procesor 2.0 Ghz /2.2 Ghz (Vista) lub dowolny dwurdzeniowy, 512 MB RAM (XP)/ 1 GB RAM (Vista), karta graficzna posiadająca 128 MB RAM zgodna z DirectX 9.0c, 8 GB wolnego miejsca na HDD |
Niemal półtora roku przyszło nam czekać na dodatek do jednej z najlepszych strategii A.D. 2007, zatytułowanej World In Conflict. Od czasu wydania wersji podstawowej gry zdążył zmienić się właściciel studia odpowiedzialnego zarówno za wspomniany tytuł, jak i jego rozszerzenie. Czy Ubisoft zrobił dobry interes kupując studio Massive Entertainment i czy warto było czekać tak długo na World in Conflict: Soviet Assault?
Od Sierry do Ubisoftu
World In Conflict zbierało bardzo wysokie oceny zarówno jeśli chodzi o opinie recenzentów, jak i samych graczy. Nic więc dziwnego, że niedługo po ukazaniu się podstawowej wersji gry zapowiedziano dodatek, który miał dać graczom możliwość przyjrzenia się działaniom zbrojnym z punktu widzenia armii radzieckiej. Jak się zapewne domyślacie, same prace nad Soviet Assault nie trwały od września 2007 roku do początku roku bieżącego. Za tak długi czas oczekiwania odpowiedzialne były przetasowania w branży gier wideo.
Wszystko zaczęło się od tego, że firma Sierra, która wydała World In Conflict, stała się częścią transakcji, jaka połączyła Activision z Blizzardem. Nowopowstały gigant nie widział u siebie miejsca dla kilku zespołów deweloperskich, które podlegały wcześniej firmie Sierra, w tym dla wspomnianego wcześniej zespołu Massive Entertainment. Wszystko zakończyło się wystawieniem tej ostatniej firmy na sprzedaż. Na jej zakup zdecydował się w końcu Ubisoft, który wraz z pozyskaniem studia deweloperskiego, wszedł w posiadania praw do marki World In Conflict. Najwyraźniej uznano, że z gry da się coś jeszcze wykrzesać i dzięki temu ja mogę napisać, a Wy przeczytać co nieco na temat World in Conflict: Soviet Assault.
Towarzysz Romanov
W Soviet Assault wcielamy się w postać porucznika Romanova, który bierze udział w ataku na Stany Zjednoczone. Pokieruje on oddziałem radzieckiej armii w sześciu misjach. Zadania postawione przed graczem w dodatku nie różnią się znacząco od tego, co musieliśmy robić, kontrolując wojska amerykańskie w podstawce. A nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że prawie wcale. Generalnie możemy wyróżnić trzy typy misji: obrona danej lokacji, odbieranie punktów kontrolnych wrogiej armii oraz eskortowanie konwoju. Dwa pierwsze rodzaje zadań występują zdecydowanie częściej, eskorta jest tylko takim jakby przerywnikiem pomiędzy nimi.
Wiele celów, jedna droga
World in Conflict: Soviet Assault, podobnie jak podstawowa wersja gry, nie daje nam pełnej kontroli nad całą armią. Zamiast tego ludzie o wyższej od porucznika Romanova randze wydają nam rozkazy, będące celami głównymi i drugoplanowymi każdej z misji. Cele główne to te, które trzeba wykonać, żeby misja została zaliczona, natomiast drugorzędne można sobie ewentualnie darować, lecz w konsekwencji tego stracimy wiele odznaczeń, jakie uzyskuje Romanov po misjach. Rezygnacja z realizacji celów pobocznych utrudnia też czasami zaliczenie zadań głównych. Na przykład, jeśli nie zlikwidujemy oddziału ciężkiej artylerii wrogiej armii, to ciężej nam będzie utrzymać jakąś pozycję, ponieważ jesteśmy przez nią ostrzeliwani.





