Silent Hill: Homecoming
Silent Hill po amerykańsku
Maciej Lipski 13 maja 2009, 19:43
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Silent Hill: Homecoming |
| Producent: | Double Helix Games |
| Dystrybutor w Polsce: | CD Projekt |
| Data premiery na świecie: | 06 listopada 2008 |
| Data premiery w Polsce: | 27 lutego 2009 |
| Zalecany wiek: | 18+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | Windows Vista/XP, procesor dwurdzeniowy (Intel Core 2 Duo E6400 lub AMD Athlon 64 X2 4200+), 1 GB RAM (XP)/ 2 GB RAM (Vista), karta graficzna obsługująca Pixel Shader 3.0 (NVIDIA GeForce 7800 lub ATI Radeon HD 2600) zgodna z DirectX 9.0c, 10 GB wolnego miejsca na HDD |
Dokładnie 10 lat temu, w roku 1999, narodziła się jedna z legend branży gier wideo. Wtedy właśnie swoją premierę miała pierwsza część cyklu Silent Hill. Od tego czasu gry z tej serii pozostają synonimem komputerowych horrorów. Czy Silent Hill: Homecoming stanie się kolejną ikoną w swoim gatunku?
Jawny koszmar
Alex Shepherd zaniepokojony sennymi wizjami, które wskazują na to, że coś niedobrego mogło stać się z jego młodszym bratem, powraca do rodzinnej mieściny, zwanej Shepherd’s Glen. Po przybyciu na miejsce szybko okazuje się, że jego sny miały dużo wspólnego z rzeczywistością. Shepherd’s Glen zmieniło się w miasteczko jakby żywcem wyjęte z sennego koszmaru, a brat i ojciec Alexa przepadli bez śladu. Nasz dzielny bohater wyrusza więc na poszukiwania swoich bliskich.
Jest wiele dróg
Tak w skrócie prezentuje się zalążek fabuły w grze Silent Hill: Homecoming. Moim zdaniem, twórcy mogli zdecydować się na oryginalniejsze zawiązanie akcji, ponieważ początkowe etapy są jednocześnie najsłabszymi w całej grze. A, jak to kiedyś stwierdził pewien producent gier (konkretnie Brian Flemming odpowiedzialny za inFamous), pierwszy kwadrans jest tym okresem, w którym możemy sobie kogoś zjednać albo go od naszej produkcji odrzucić. Uważam, że wstęp został przez Amerykanów potraktowany nieco po macoszemu. Warto jednak przetrwać te kilka godzin, żeby zobaczyć, jak Silent Hill: Homecoming rozwija skrzydła już po przeniesieniu naszej postaci do tytułowego, kultowego Silent Hill. Właściwie o fabule w dalszej części gry nie ma co się za bardzo rozpisywać. Wspomnę tylko, że w grze mamy różne zakończenia, na które wpływ mają nasze wcześniejsze poczynania, sama historia jest warta poznania i nieraz postawi nas przed moralnymi dylematami.
Trochę za dużo tej walki
Sam sposób prowadzenia rozgrywki nieco różni się od tego, z czym mieliśmy do czynienia w poprzednich odsłonach serii. Przede wszystkim w Silent Hill: Homecoming protagonista ma za sobą służbę wojskową i w związku z tym może bez obaw stawać twarzą w twarz (no, niech będzie, chociaż to, co mają z przodu potwory, trudno nazwać twarzą) z napotkanymi monstrami. Te uśmiercać możemy za pomocą broni do walki wręcz (między innymi nóż i siekiera) oraz dystansowej (między innymi pistolet i strzelba). Uczciwie muszę przyznać, że z tego drugiego rodzaju oręża korzystać będziemy bardzo rzadko. Po pierwsze dlatego, że nie znajdziemy zbyt wiele amunicji, a po drugie: walka „wręcz” jest dość skuteczną metodą na pokonanie większości przeciwników. Do dyspozycji w czasie walki mamy także uniki, które przydają się zwłaszcza w późniejszych etapach gry. Do pojedynków można mieć nieco zastrzeżeń. Niekiedy ciężko jest ustawić kamerę tak, żeby wiedzieć, w jakim momencie uderzyć w klawisz odpowiedzialny za unik. Niektóre ataki naszych adwersarzy są też po prostu nieuczciwe względem gracza. Do teraz pamiętam, jak pielęgniarka zaczęła wyprowadzać ciosy z szybkością karabinu maszynowego, i nie sposób było się spod tego ognia wydostać. Skończyło się to bardzo nieprzyjemnym game overem. Największą bolączką walki jest jej ilość. Poprzez wybór takiego, a nie innego bohatera, który wie, jak walczyć, zabito w pewnym sensie ideę gry, która z rozgrywki, w której należało martwić się przede wszystkim o przetrwanie, stała się w dużym stopniu zwykłą grą akcji z elementami horroru. W tej części Silent Hill już nie kombinujemy, jak by tu uniknąć walki (ewentualnie ją przetrwać), ale raczej jak ją wygrać.





