Red Faction: Guerrilla
Rewolucja bez rewelacji
Rafał Kurpiewski 13 października 2009, 22:09
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Red Faction: Guerrilla |
| Producent: | Volition |
| Dystrybutor w Polsce: | CD Projekt |
| Wersja językowa: | polska (kinowa) |
| Data premiery na świecie: | 15 września 2009 |
| Data premiery w Polsce: | 18 września 2009 |
| Zalecany wiek: | 16+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | procesor Dual Core (2,0 GHz) lub odpowiednik, 1 GB RAM, karta graficzna 128 MB zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 7600 lub odpowiednik), 15 GB wolnego miejsca na HDD |
Nie ukrywam, że na kontynuację Red Faction czekałem z utęsknieniem i nadzieją. Oczekiwałem gry, jeśli nie rewelacyjnej, to chociaż bardzo dobrej. Takiej, która przywróci serii świetność po średnio udanej części drugiej. Nie ukrywam, że uważnie śledziłem pojawiające się informacje na temat produkcji i że miałem w głowie pewną wizję tego, jak powinna ona wyglądać, wizję wcale nie wyidealizowaną. Nie ukrywam wreszcie, że się zawiodłem.
Red Faction: Guerrilla to trzecia część stworzonej przez Volition serii gier opowiadających o przebiegu i skutkach górniczej rewolty na Marsie. Ponieważ całkiem niedawno, niejako przy okazji przesunięcia premiery Guerrilli w wersji PC, opublikowaliśmy recenzje jej poprzedniczek (toczącej się w trakcie rewolucji Red Faction oraz Red Faction 2 – sequela, którego akcja ma miejsce na Ziemii w kilka lat po przewrocie) nie widzę konieczności, by zanudzać Was szczegółami odnośnie do historii serii. Starczy jedynie rzec, że Red Faction: Guerrilla, w odróżnieniu od stricte FPS-owych poprzedniczek, jest grą TPP z otwartym światem, pełnymi garściami czerpiącą z serii GTA czy Saints Row. Z poprzednich odsłon ostały się tu jedynie realia historyczno- geograficzne i możliwość zaawansowanej destrukcji otoczenia.
Lepsze wrogiem dobrego
Zmiany gatunku i zwroty o 180 stopni w kwestii prowadzenia rozgrywki już nieraz się w historii gier zdarzały i często skutkowały wzmocnieniem marki i jej znaczącym rozkwitem. Bo kto dziś chce pamiętać o tym, że pierwsze dwie odsłony Duke Nukem były dwuwymiarowymi platformówkami? Kto może z czystym sumieniem powiedzieć, ze w dzisiejszych czasach nazwa Warcraft kojarzy mu się bardziej ze strategiami niż z najpopularniejszym MMORPG świata? Dlatego też decyzja Volition o zmianie formuły Red Faction i jej dostosowaniu do panującej aktualnie mody na sandboxy (poprawny politycznie synonim "klonu GTA") jak najbardziej miała szansę okazać się strzałem w dziesiątkę. Niestety tak się nie stało i Guerrilli raczej trudno będzie wygrzebać się z szufladki zawierającej setki tytułów "wtórnych i bez polotu".



