Operation Flashpoint 2: Dragon Rising
Współczesne pole walki bez cenzury
Jawtek 30 kwietnia 2009, 18:58
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Operation Flashpoint: Dragon Rising |
| Producent: | Codemasters Software |
| Dystrybutor w Polsce: | Codemasters Software |
| Wersja językowa: | polska (kinowa) |
| Data premiery na świecie: | 6 października 2009 |
| Data premiery w Polsce: | 8 października 2009 |
| Zalecany wiek: | 18+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | procesor Dual Core (2,4 GHz) lub odpowiednik, 1 GB RAM, karta graficzna 256 MB zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 7600 lub odpowiednik), 8 GB wolnego miejsca na HDD |
Anglia. Okolice deszczowego Birmingham. Grupa programistów ze studia Codemasters tworzy w pocie czoła jedną z najbardziej oczekiwanych gier roku. Kilka lat produkcji, spore nakłady finansowe, ogromne oczekiwania fanów. Efekt? Produkcja mająca oddać brutalność współczesnego pola bitwy z niespotykaną dotąd dokładnością. Operation Flashpoint 2: Dragon Rising ma być spełnieniem marzeń wszystkich miłośników militariów. Czas przyjrzeć się dokładniej tej obiecującej produkcji.
Made in China
Rys fabularny tytułu nie prezentuje się szczególnie porywająco – mamy leżącą u wybrzeży Japonii fikcyjną wyspę Skira, kontrolowaną przez Rosjan i obfitującą w złoża ropy naftowej. Sielankę przerywa atak Chińskiej Republiki Ludowej, która postanowiła zagarnąć wspomniane złoża. Niestety, Rosja jako kraj od wieków rządzony przez pacyfistów nie posiada wystarczających środków, aby chiński atak odeprzeć. Na szczęście z pomocą przychodzą najwięksi sojusznicy Rosjan – Amerykanie.
Modern Warfare
Tu do akcji wkracza gracz. Gra oferować będzie dwie kampanie, w których przyjdzie nam wcielić się kolejno: w komandosa oddziałów specjalnych oraz żołnierza regularnej piechoty. W obydwu kampaniach do naszej dyspozycji zostanie oddanych trzech podkomendnych. Umiejętne wydawanie rozkazów kolegom z drużyny stanowić ma klucz do sukcesu. Wydawanie poleceń odbywać ma się z pomocą kontekstowego menu, które – jak obiecują twórcy –zapewni intuicyjny dostęp do najważniejszych funkcji.
Wspomniane już kampanie mają diametralnie różnić się od siebie. Grając cichociemnym komandosem nie obędzie się bez odpowiedniego zaplanowania akcji po to, aby niepostrzeżenie przedostać się na tyły wroga. Czeka nas zatem dużo czołgania, ukrywania się oraz likwidowania niczego nie spodziewających się przeciwników.
Wcielając się w żołnierza piechoty, będziemy świadkami bardziej emocjonujących wydarzeń, gdyż do akcji wkroczy ciężki sprzęt. Twórcy gry, dbając o najdrobniejsze detale, przygotowali ponad pięćdziesiąt wojskowych wehikułów, nie tylko lądowych, ale i powietrznych oraz morskich. Co ważne, dane nam będzie zasiąść za sterami każdej z tych maszyn. Likwidowanie chińskich najeźdźców będzie ułatwione przez siedemdziesiąt typów używanej obecnie broni, która przeniesiona została na ekrany komputerów z nie mniejszą precyzją niż pojazdy.
Elementem łączącym obydwie kampanie będzie, według twórców, niczym nieograniczona swoboda poczynań. Gracz bez przeszkód będzie mógł eksplorować liczącą sobie 220 kilometrów kwadratowych wyspę.
Nie zabraknie oczywiście trybu multiplayer. Kampanie można będzie przejść wraz ze znajomymi w trybie co-op. Drugim ważnym trybem będzie Conquest – oferować ma on starcia liczące do 32 graczy (po 16 na stronę konfliktu). Jednak, co ciekawe, każdy z graczy otrzyma ośmioosobową grupę wirtualnych podkomendnych, tak więc liczba żołnierzy wyniesie maksymalnie 256!
Bolesny realizm
Pierwsza część Operation Flashpoint zasłynęła w świecie dzięki niespotykanemu wcześniej podejściu do realizmu na polu walki. Nie inaczej będzie w przypadku omawianej tu kontynuacji. Ważnym elementem w budowaniu wrażenia realności rozgrywki będzie z pewnością system Morale AI. Wpływać on będzie na nastawienie naszych wirtualnych sojuszników – gdy będziemy przygniatani ogniem wroga, któryś z członków drużyny zostanie ranny bądź polegnie, morale towarzyszy broni ulegnie znacznemu obniżeniu. Objawiać się to będzie poprzez np. zmniejszenie skuteczności ostrzału bądź niechęć do wypełnienia rozkazów. W kryzysowej sytuacji część żołnierzy może ratować się ucieczką z pola walki. Na szczęście działanie systemu obejmować będzie również wrogów, zatem umiejętne oflankowanie wroga może znacznie ułatwić nam zadanie.
Zmieniające się morale to naturalnie nie jedyny element rozgrywki mający maksymalnie zbliżyć ją do realiów współczesnego pola bitwy. W grze nie ma mowy o graniu metodą „na Rambo” tj. przyjmowaniu w siebie kilogramów ołowiu. Jeden celny strzał wroga kończy tu sprawę. Nawet, gdy zostaniemy ranni, bez szybkiej interwencji medyka wykrwawimy się na śmierć.
Operatiom Flashpoint: GRID?
Gra działać będzie na podrasowanym silniku graficznym Ego, znanym chociażby z Race Driver: GRID. Zapewnić ma on szczegółowe renderowanie postaci, pojazdów oraz uzbrojenia. Do współpracy zaproszono prawdziwych żołnierzy, których ruchy przeniesiono do gry za pomocą technologi motion capture. Również roślinność – bogata na wyspie Skira – przedstawiona ma być bardzo wiarygodnie, co zresztą jest prawdopodobne, sądząc po opublikowanych dotychczas materiałach. W grze nie zabraknie także cyklu dobowego, dynamicznie zmieniających się warunków pogodowych oraz... błota oblepiającego naszych wojaków podczas walki.
Dragon Rising
Premiera gry zapowiedziana jest na lato tego roku. Jeśli twórcy wywiążą się z obietnic, czeka nas gra, która pokaże współczesne pole walki z perspektywy bliższej niż dotychczas widzieliśmy. Dla wszystkich miłośników militariów – pozycja obowiązkowa.





