NecroVision: Przeklęta Kompania
Masakrowanie zombich czy odcinanie kuponów?
Rafał Kurpiewski 1 marca 2010, 20:22
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | NecroVision: Przeklęta Kompania |
| Producent: | The Farm 51 |
| Dystrybutor w Polsce: | Cenega Polska |
| Wersja językowa: | polska (kinowa) |
| Data premiery na świecie: | 4 grudnia 2009 |
| Data premiery w Polsce: | 19 lutego 2010 |
| Zalecany wiek: | 18+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | procesor Intel Pentium 4 (2,4 GHz) lub odpowiednik, 1GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 6800 lub odpowiednik), 8 GB wolnego miejsca na HDD |
Wydany w zeszłym roku przez gliwickie studio The Farm 51 shooter NecroVision miał okazać się hitem i duchowym następcą (oraz pogromcą) Painkillera. Niecodzienny miks klimatów pierwszej Wojny Światowej, horroru i fantastyki połączony z niczym nie skrępowaną, dającą masę frajdy rozwałką i wspaniałą oprawą graficzną zdawał się być gwarantem sukcesu. Niestety z gry wyszedł typowy średniak i świata nie zawojował. No cóż, do trzech razy sztuka, pora na próbę drugą.
Historia o niedbalstwie
Pierwszego NecroVisiona położyło niedbalstwo twórców w kwestii fabuły (nie tyle ogólnego konceptu, co sposobu jej prezentacji), masa niedoróbek technicznych i tragiczny wręcz polski dubbing z udziałem Tomasza "Połknąłem-Kij" Kota. Zamiast dynamicznych, efektownych cut-scenek na enginie gry po których aż chce się grać dalej, twórcy serwowali kilka brzydkich, statycznych plansz rodem z tandetnego komiksu, które i tak już nieszczególnie strawną pod koniec fabułę wynosiły na piedestał żenady. Wrogowie mówiący po polsku z nieudolnym niemieckim akcentem oraz wspomniany wyżej Tomasz Kot wcielający się w naszego bohatera z kolei wywoływali niekontrolowane wybuchy śmiechu i raz po raz palili mroczny, krwawy klimat produkcji. Bardzo atrakcyjna jak na polskie warunki oprawa graficzna, korzystająca z dobrodziejstw DirectX 10 – zamiast cieszyć oczy – szargała nerwy, bo optymalizacja gry i przydługie czasy ładowania wołały o pomstę do nieba.
Nawet tak wielki kaliber zarzutów nie przeszkodził graczom (w tym i mnie) w czerpaniu przyjemności z rozgrywki, i choć gra "nie rozpływała się w ustach", to średnia ocen NecroVision wahała się między trójką, a czwórką w skali szkolnej. Nie było więc tak źle, jak można by przypuszczać. Jak nietrudno się domyślić – mój wywód zmierza do konkluzji, że gdyby te 3 główne wady poprawiono, NecroVision byłby naprawdę solidną produkcją. Ot trzy oczywiste (bo wypływające w każdej chyba recenzji) i nietrudne do poprawienia rzeczy. Skoro nie udało się w przypadku jedynki, to świadomi niedociągnięć twórcy z pewnością naprawili je w kontynuacji i mamy do czynienia z hitem, prawda? Nie, nie prawda. NecroVision: Przeklęta Kompania nie dość, że nie naprawia podstawowych słabości poprzednika, to jeszcze je uwydatnia i dodaje nowe. A do tego jest produkcją bardzo nierówną. Ale do rzeczy.



