Kontrowersyjna aplikacja Google Shoot View już niedostępna
Google Shoot View to aplikacja wykorzystująca zdjęcia z Google Street View i zamieniająca je w grę FPS. Za jej pomocą mogliśmy udać się w niemalże każdy zakątek Ziemi i strzelać do prawdziwych ludzi. Co ciekawe, ta kontrowersyjna aplikacja zniknęła z sieci zaledwie 3 dni po premierze.
Wiecie, czym jest Google Street View? To funkcja Google Maps i Google Earth, która zapewnia panoramiczne widoki z poziomu ulicy i pozwala użytkownikom na wyświetlanie wybranych części miasta. Projekt wzbudzał kontrowersje od samego początku. Głównie dotyczyły one naruszania prywatności, jednak takiego zamieszania wokół tego projektu, jak teraz, jeszcze nie było.
Aplikacja o bardzo podobnej nazwie Google Shoot View (już z niej możecie się domyślić reszty) zamienia bowiem wyżej opisaną funkcję w... strzelankę typu FPS. Jej kontrowersyjność polega na tym, że wykorzystuje prawdziwe zdjęcia, na których są prawdziwi ludzie, co wzbudziło powszechne oburzenie. Za jej pomocą można było bowiem wybrać się np. na nowojorskie Wall Street lub przed jakiś kościół i zacząć strzelać do tłumu. To uczyniło z Shoot View największą strzelankę wszechczasów, bowiem jej akcja mogła się rozgrywać praktycznie w każdym większym mieście na świecie.

Jedyny problem polegał na tym, że "gra" wykorzystywała statyczne zdjęcia, postacie w żaden sposób nie reagowały na strzały, a ich twarze były zamazane (jak to w Google Street View w końcu). Mimo to aplikacja została "zestrzelona" zaledwie 3 dni po premierze, jednak nie z powodu kontrowersji, a na podstawie zarzutów o naruszenie praw autorskich.
Poniżej prezentujemy kolejno zwiastun projektu i gameplay. Możecie na nich zobaczyc, jak to wyglądało w praktyce (oglądajcie szybko, bo nawet nagranie są usuwane z sieci).
Zdaniem autora
Wprawdzie popieram wycofanie tej aplikacji z sieci, ale jednocześnie nie rozumiem tego. Z jednej strony dawanie ludziom możliwość strzelania realnych, niewinnych osób to przesada. Z drugiej jednak strony - przecież to tylko zdjęcia, a w prawdziwych grach postacie może i są wirtualne, ale za to ruszają się, mówią, krwawią i umierają. Co Wy o tym myślicie?


