Gdzie warto kliknąć #4
Źródło: n/d
Zapraszamy na kolejną porcję interesujących startupów. Dzisiaj będzie o przechowywaniu plików poza własnym dyskiem, a także o zakupach i pogodzie.
Na początku będzie o chmurach internetowych i startupie, którego design został sprowadzony do minimum. Hopper wygląda bardzo ascetycznie – dominuje głównie biel i odcienie szarości, dzięki czemu korzystanie z serwisu z poziomu smartfona nie sprawa problemu. Minimalistyczne są także funkcje aplikacji, która służy jedynie do przechowywania zdjęć, plików, linków i tekstu. Dodatkowo wszystko można wykonać w banalnie prosty sposób – wystarczy kombinacja klawiszy CTRL +V lub przeniesienie metodą drag’n'drop.
Funkcje dzielenia się zawartością swojego Hoppera także zostały poważnie ograniczone. Nie znajdziemy na nim odnośników do serwisów społecznościowych czy mikroblogów. Zamiast tego możemy wygenerować skrócony link, który łatwo można wysłać znajomemu SMS-em bądź mailem. Przeglądanie przechowywanych plików także nie zachwyci entuzjastów rozbudowanego interfejsu – liście pozycji towarzyszą jedynie wycinki dodanych grafik, które możemy powiększyć oraz wyświetlić w nowej karcie na całej stronie z ciemnym tłem.
Minimalizm i odpowiednie spełnianie swoich funkcji. To może się podobać.
A teraz idziemy na zakupy, do których niepotrzebna nam już tradycyjna papierowa lista, a jedynie telefon. Dzięki tej polskiej aplikacji mobilnej możemy zarządzać domowymi zakupami poprzez listy zakupów tworzone za pomocą darmowej aplikacji mobilnej oraz w internecie na stronie startupa. Wszystko wygląda bardzo intuicyjnie, a w dodatku posiada kilka użytecznych funkcji – takich jak wyszukiwanie promocji. Dzięki Listonic możemy przy okazji tworzenia listy niezbędnych w naszej kuchni produktów zapolować na promocje w pewnej sieci dyskontowej (na razie dostępny jest tylko jeden sklep, lecz twórcy zapowiadają wprowadzenie kolejnych).
Ponadto telefony z Androidem i iOS-em na pokładzie mogą - dzięki aplikacji - skanować kody produktów, co zaowocuje dostępem do sporej bazy informacji zawierającej zdjęcia, oceny i komentarze użytkowników, a także rozbudowany opis. Dodatkowo, korzystając z aplikacji, wszyscy użytkownicy mogą udostępniać swoje listy – podając przy okazji niezbędne składniki do wykonania konkretnych dań. Wiecie, co potrzebne jest do zrobienia naleśników?
Zaczynałem dzisiaj od chmur i na chmurach skończę – choć te ostatnie dotyczą już tych na niebie. Dzięki ostatniemu z opisywanych dziś startupów (jak głosi odautorska informacja) prawdziwi ludzie mogą sprawdzać prawdziwą pogodę. Metwit zastępuje więc to, co często pojawia się w strumieniach społecznościowych naszych znajomych, którzy wyręczają nas od patrzenia w okno celem sprawdzenia aktualnych warunków atmosferycznych.
Żeby jednak kompletnie nie odcinać się od Facebooka i Twittera, twórcy postawili na silną integrację z rzeczonymi serwisami i każda nasza adnotacja na temat śniegu/deszczu/gradu itp. może wylądować na naszej tablicy (tudzież w osi czasu). Odpowiednia aplikacja dostępna jest także na urządzenia mobilne (wyłącznie na te od Apple).
Czym więc różni się Metwit od zwykłych notek umieszczanych przez użytkowników serwisów społecznościowych? Na pewno jest o wiele przyjemniejszy dla oka. Wszystkie atmosferyczne możliwości otrzymały estetyczne ikonki i ładnie komponują się na mapie, na której możemy określić nasze położenie. Choć serwis nie posiada opcji przewidywania pogody, to jest z pewnością zgrabnym narzędziem do sprawdzania najświeższych informacji w kategorii meteorologii.


