News

Stary sprzęt dla polskiej armii na własne życzenie

Polska armia nie chce nowego sprzętu. Woli stare, “wypróbowane” rozwiązania. Jednak każdy, liczący się na rynku producent nie inwestuje pieniędzy i wysiłku w stare technologie, lecz łoży na innowacje. Każdy przetarg zagranicznych armii tyczy się przecież nowinek sprzętowych. My (Polacy) jesteśmy inni. Kością niezgody między polską armią a producentem komputerów, firmą Dell, jest jak na ironię totalny szczegół, spoglądając przez pryzmat budowy komputera PC: port podłączenia myszy i klawiatury.

Ministerstwo Obrony Narodowej (MON) za pośrednictwem Agencji Mienia Wojskowego (AMW), która realizuje dla niego przetarg, chce pozyskać sprzęt komputerowy na potrzeby polskiej armii. Będzie to zamówienie na ok. 2 tys. zestawów komputerów osobistych, notebooków, serwerów oraz sprzętu peryferyjnego.

Najpewniejszym dostawcą sprzętu komputerowego dla naszego kraju był amerykański koncern Dell, który od kilkunastu lat dostarcza osprzęt informatyczny dla armii w Stanach Zjednoczonych. Dell zatrudnia także setki polskich informatyków w Irlandii, gdzie mieści się jedna z jego największych fabryk. Dziś, kiedy do publicznej wiadomości zostały podane owe, kontrowersyjne decyzje MON, fabryka Della rozpoczyna budowę ogromnego kompleksu w Łodzi. Za kilka(naście) miesięcy, po skończeniu budowy zatrudni on blisko 10 tys. pracowników. Co oczywiste - będą to prawie wyłącznie polscy informatycy i inżynierowie. Dlaczego zatem Dell nie jest w stanie zrealizować zamówienia? I dlaczego nie może on nawet uczestniczyć w przetargu?

Wymóg MON jest jasny i stanowczy: podłączenia urządzeń wskazujących muszą być zgodne ze standardem PS/2. Port ten jest już wycofywany przez wszystkich, dużych producentów sprzętu komputerowego, także przez Della, ze względu na jego archaiczność. W zamian firma może zaoferować urządzenia pracujące przez porty USB. Jest to jednak sprzeczne z głównym wymogiem MON.

MON umyło ręce, a Piotr Paszkowski, rzecznik Ministerstwa, odesłał dziś dziennikarzy do AMW. Na co słyszymy wytłumaczenie pani Jolanty Plieth-Cholewińskiej, rzeczniczki Agencji Mienia Wojskowego: – Agencja jest zobowiązana do dokonywania zakupów według potrzeb zgłoszonych przez MON. Wymóg odnośnie PS/2 jest w wykazie obowiązujących standardów w MON i nie narusza ustawy o zamówieniach, dlatego został zastosowany do opisania zamówienia. Zamawiający nie dokonywał zmian w specyfikacji, bo skutkowałoby to przesunięciem terminu składania ofert i groziłoby unieważnieniem postępowania.

"Wygórowane" wymagania armii to nie jedyna bolączka tego zamówienia. Otóż firma, która wygra przetarg na to wielkie wojskowe zamówienie, będzie musiała podjąć się nie lada wyzwania. Kiedy przewidywany termin podpisania umów szacowany jest na początek grudnia, czy przełom pierwszego i drugiego tygodnia ostatniego miesiąca w roku, to termin realizacji jest określony na... 15 grudnia czyli trochę ponad 3 tygodnie od daty publikacji tej aktualności.

– Na realizację takich zamówień potrzeba przynajmniej trzech tygodni. Tutaj będzie może parę dni, a może godzin, jeśli w ogóle do 15 grudnia uda się podpisać umowy. – skarży się jeden z przedstawicieli firm uczestniczących w przetargu .

Firma Dell nie chciała skomentować tej sprawy.

Zgłoś błąd