Rozdmuchany problem nastoletniego pirata
Siedemnastolatka z Braniewa (województwo warmińsko-mazurskie) czeka wiele nieprzyjemności. Policyjna rewizja wykazała, że na jego dysku twardym znajduje się pirackie oprogramowanie.
Młodość rządzi się swoimi prawami, lecz prawa te muszą się ugiąć pod ciężarem prawa karnego. Przekonał się o tym siedemnastoletni Patryk L., mieszkaniec Braniewa. Do drzwi mieszkania jego rodziców zapukali policjanci, aby przeprowadzić rewizję. Bardzo szybko okazało się, że system Windows XP jest nielegalny, a obok leży jeszcze stos płyt zawierających między innymi Windows Vista.
Amatorowi wytworów giganta z Redmond grozi teraz mnóstwo nieprzyjemności. Jego sprawa może zostać skierowana do sądu, a kodeks karny za podobny występek przewiduje do 5 lat pozbawienia wolności. Wyrok tak wysoki co prawda nie ma szansy zapaść, lecz już sama konieczność przejścia przez policyjne i sądowe procedury, związany z tym stres, brak możliwości wykorzystywania zajętego przez policję komputera, a na sam koniec groźba znalezienia się w rejestrze skazanych, mogą skomplikować nastolatkowi życie.
- Przeszukanie w domu siedemnastolatka odbyło się w ramach zwykłych czynności operacyjnych niezwiązanych ze sprawą nielegalnego oprogramowania – mówi w rozmowie z nami młodszy aspirant Jarosław Przyborowski. – W ich trakcie funkcjonariusze natrafili na komputer i postanowili poddać go oględzinom. Wykryto na nim pirackie oprogramowanie, jednakże muszę jeszcze raz podkreślić, że policjanci natrafi na nie poniekąd przypadkiem. Temat przeszukania mieszkania Patryka L. w nadziei znalezienia nielegalnego oprogramowania został przez media sztucznie rozdmuchany.
Mimo, że policja odmawia ujawnienia dodatkowych szczegółów, wizyta u Patryka L. miała najprawdopodobniej związek z przypisywanym mu pobiciem i kradzieżą telefonu komórkowego, którego ofiarą padł mieszkaniec Elbląga.
Przypomnijmy, zdaniem organizacji Business Software Alliance, co drugi zainstalowany program jest piratem. Komputer w swoim domu posiada (według badań CBOS) 57 % Polaków. Wygląda na to, że policjanci chcący poprawić swe statystyki wykrywalności przestępstw mają pracy na lata. Jednakże, jak pokazuje braniewski przypadek, zwyczajni użytkownicy wciąż mogą spać spokojnie. Policja sporadycznie urządza naloty na mieszkania prywatne, a przeszukanie grozi głównie tym, którzy mają z nią na pieńku z innych powodów.


