News

Programowa metoda uwierzytelniania firmy BioPassword

W dobie hackingu i coraz mniej bezpiecznych haseł wymyślano już różne sposoby na to, by podnieść poziom bezpieczeństwa informacji – często za niemałą cenę. Stosuje się w tym celu np. systemy biometryczne (czytniki linii papilarnych, skanery tęczówki oka czy analizatory dźwięku głosu). Jedną z podstawowych wad takich rozwiązań jest niemożność korzystania z podwyższonego bezpieczeństwa na komputerach, które nie są wyposażone w takie urządzenia. Co więcej, koszt zakupu tego typu asortymentu jest na tyle wysoki, że zwykły zjadacz chleba, który po prostu potrzebuje podwyższonego poziomu bezpieczeństwa, nie może pozwolić sobie na ich zakup. Na przeciw właśnie takim klientom wychodzi firma BioPassword.

Wybrała ona rozwiązanie stojące wyłącznie po stronie programowej. Wyspecjalizowane oprogramowanie analizuje rytm wystukiwania hasła na klawiaturze, czas, w jakim przycisk pozostaje wciśnięty, oraz okres, który jest potrzebny użytkownikowi do przejścia na inny klawisz. Metoda daje 98 proc. pewności, że dany logujący się klient jest tym, za kogo się podaje.

Taka metoda zaadaptowana została od wojska – już w czasach II wojny światowej korzystano w podobnej koncepcji przy weryfikacji nadawcy wiadomości kodowanej alfabetem Morse’a. Zdaniem autorów rozwiązania, jego zaletą jest przede wszystkim prostota wdrożenia – czysto programowa struktura narzędzia uwierzytelniającego sprawia, że można szybko i łatwo uruchomić dodatkowy poziom bezpieczeństwa, bez potrzeby kupowania drogiego sprzętu i niepraktycznej instalacji urządzenia peryferyjnego na stanowisku komputerowym. W tym wypadku także ujawnienie czy kradzież hasła nie wiążą się z utratą bezpieczeństwa – bo aby proces uwierzytelnienia w systemie powiódł się, należy nie tylko wiedzieć, co wpisać, ale też, w jaki sposób.

Zgłoś błąd