Nintendo: rewolucji ciąg dalszy
Źródło: własne
Podczas imprezy Tokyo Game Show, Nintendo pokazało wreszcie kontroler do nowej konsoli Revolution. Potwierdziły się zapowiedzi producenta, który od miesięcy zapewniał, że urządzenie w niczym nie będzie przypominać zwykłego gamepada.
Firma Nintendo, której potencjał finansowy nie pozwala rywalizować z Sony i Microsoftem w kwestii technologicznego zaawansowania konsol, znów pokazała, że podąża własną drogą. Kontroler dla platformy Revolution wygląda jak pilot do telewizora. Fakt, że z konsolą komunikuje się drogą bezprzewodową nie może dziwić, za to niespodzianką są jego niewielkie gabaryty i fakt, że będzie obsługiwany jedną ręką. Na kontrolerze umieszczono kierunkowy cyfrowy „krzyżak”, kilka przycisków i... to wszystko. Sporą innowacją jest umieszczony w kontrolerze i rejestrujący jego ruchy sensor. Za to analogowa „gałka” dostępna jest dopiero w przystawce, podłączanej do kontrolera głównego przez port rozszerzeń. Przystawka będzie trzymana w drugiej ręce, a z „pilotem” łączy ją tylko kabel. Taki tandem wygląda jak nunchaku i taka jest nieoficjalna nazwa zestawu. Analogowa przystawka będzie wraz z małym kontrolerem dołączana do konsoli.
Czy nowy kontroler Nintendo rzeczywiście będzie zapowiadaną rewolucja? Wszystko zależy od tego, jak możliwości urządzenia zostaną wykorzystane w grach. Zapowiada się jednak ciekawie.


