News

Wolfenstein: The New Order

B.J. Blazkowicz robi sieczkę z nazistów

B.J. Blazkowicz powrócił i zrobił to w co najmniej dobrym stylu. Dzięki produkcji Machine Games kolejny raz zawalczymy z nazistami, którzy odpowiadają za całe zło na świecie. Pytanie tylko, czy produkcja sprostała wygórowanym oczekiwaniom, które powstały po publikacji kilku świetnych zwiastunów? Tego dowiecie się z naszej najnowszej recenzji.

Rynek strzelanek FPS w ostatnich latach można określić jednym mianem: stagnacja. Ciekawych shooterów, szczególnie singleplayerowych jest jak na lekarstwo. Oczywiście, zdarzają się wyjątki jak choćby Bioshock: Infinite, ale to tylko kropla w morzu potrzeb. Gdy więc pojawiła się informacja o tworzeniu kolejnej gry mającej skupić się na przygodach legendarnego B.J. Blazkowicza, wśród graczy zapanowała euforia. Wolfenstein: The New Order udowadnia, że całkiem słusznie, choć nie jest to produkcja tak przełomowa jak protoplasta serii.

Wolfenstein: The New Order

Akcja gry przenosi nas do Europy w czasie Drugiej Wojny Światowej. Przez splot nieszczęśliwych wypadków główny bohater trafia do szpitala psychiatrycznego i na kilkanaście lat, do roku 1960, zostaje praktycznie wyłączony z walki. Wtedy to zdarza się coś, co wybudza go z letargu i na nowo pompuje w żyły nienawiść do hitlerowskich Niemiec. Blazkowicz na powrót staje się nieustępliwym pogromcą nazistów, a ogromny wpływ na jego poczynania ma pielęgniarka polskiego pochodzenia, Ania Oliwa, opiekująca się nim w czasach jego niedyspozycji. To właśnie dla niej B.J. Blazkowicz pragnie przywrócenia świata sprzed inwazji nazistów.

Wolfenstein: The New Order

Trzeba jasno powiedzieć, że fabuła nie jest jakoś wybitnie rozbudowana czy specjalnie ambitna. Taka być po prostu nie może, bo to gra z serii Wolfenstein – tu po prostu strzela się do hitlerowców. I robi się to z gracją godną rosyjskiej baletnicy. Gra udostępnia ciekawy i zróżnicowany arsenał broni, od pistoletów po działo laserowe. Pukawki oferują różne tryby działania, można je także udoskonalać. Co może wydawać się nietypowe w dzisiejszych czasach, Blazkowicz może bez problemu nosić dosłownie cały arsenał. Co jeszcze ciekawsze, możliwe jest równoczesne strzelanie z dwóch sztuk każdej broni. Mówimy tutaj także o karabinach snajperskich czy ogromnych shotgunach. Twórcy idealnie oddali klimat starszych produkcji, gdzie takie rzeczy były na porządku dziennym.

Strona: 1 2 3 Następna
Zgłoś błąd