Wolfenstein: The New Order
B.J. Blazkowicz robi sieczkę z nazistów
Adrian Kotowski 1 czerwca 2014, 18:57
B.J. Blazkowicz powrócił i zrobił to w co najmniej dobrym stylu. Dzięki produkcji Machine Games kolejny raz zawalczymy z nazistami, którzy odpowiadają za całe zło na świecie. Pytanie tylko, czy produkcja sprostała wygórowanym oczekiwaniom, które powstały po publikacji kilku świetnych zwiastunów? Tego dowiecie się z naszej najnowszej recenzji.
Rynek strzelanek FPS w ostatnich latach można określić jednym mianem: stagnacja. Ciekawych shooterów, szczególnie singleplayerowych jest jak na lekarstwo. Oczywiście, zdarzają się wyjątki jak choćby Bioshock: Infinite, ale to tylko kropla w morzu potrzeb. Gdy więc pojawiła się informacja o tworzeniu kolejnej gry mającej skupić się na przygodach legendarnego B.J. Blazkowicza, wśród graczy zapanowała euforia. Wolfenstein: The New Order udowadnia, że całkiem słusznie, choć nie jest to produkcja tak przełomowa jak protoplasta serii.
Akcja gry przenosi nas do Europy w czasie Drugiej Wojny Światowej. Przez splot nieszczęśliwych wypadków główny bohater trafia do szpitala psychiatrycznego i na kilkanaście lat, do roku 1960, zostaje praktycznie wyłączony z walki. Wtedy to zdarza się coś, co wybudza go z letargu i na nowo pompuje w żyły nienawiść do hitlerowskich Niemiec. Blazkowicz na powrót staje się nieustępliwym pogromcą nazistów, a ogromny wpływ na jego poczynania ma pielęgniarka polskiego pochodzenia, Ania Oliwa, opiekująca się nim w czasach jego niedyspozycji. To właśnie dla niej B.J. Blazkowicz pragnie przywrócenia świata sprzed inwazji nazistów.
Trzeba jasno powiedzieć, że fabuła nie jest jakoś wybitnie rozbudowana czy specjalnie ambitna. Taka być po prostu nie może, bo to gra z serii Wolfenstein – tu po prostu strzela się do hitlerowców. I robi się to z gracją godną rosyjskiej baletnicy. Gra udostępnia ciekawy i zróżnicowany arsenał broni, od pistoletów po działo laserowe. Pukawki oferują różne tryby działania, można je także udoskonalać. Co może wydawać się nietypowe w dzisiejszych czasach, Blazkowicz może bez problemu nosić dosłownie cały arsenał. Co jeszcze ciekawsze, możliwe jest równoczesne strzelanie z dwóch sztuk każdej broni. Mówimy tutaj także o karabinach snajperskich czy ogromnych shotgunach. Twórcy idealnie oddali klimat starszych produkcji, gdzie takie rzeczy były na porządku dziennym.




