The Bureau: XCOM Declassified
Mass Effect w latach 60. No prawie.
Adrian Kotowski 16 września 2013, 13:40
Gry o kosmitach czy ogólnie sci-fi są ostatnimi czasy zadziwiająco rzadko spotykane i poza space operą od Bioware produkcji AAA w tej konwencji wielu na rynku nie widzimy. The Bureau mogło być powiewem świeżości. I po części nim jest, ale chyba nie wszystkim o taki powiew chodziło.
The Bureau: XCOM Declassified jest drużynowym, taktycznym shooterem TPP, co już może budzić wątpliwości zarówno u fanów serii XCOM, jak i fanów strzelanek. W końcu XCOM-y to strategie, a taktyka w grach TPP, na dodatek grach, gdzie się strzela, jest raczej rzadko spotykana. Tym bardziej że The Bureau jest w całości o nią oparty, tutaj nie ma możliwości z uśmiechem na ustach wybić wszystkich wrogów solo. Przejdźmy jednak do zarysu fabuły.
Wcielamy się w agenta Cartera, którego życie bardzo mocno komplikuje się po nieudanej misji przekazania pewnej ważnej walizki z bliżej nieokreśloną zawartością. Świat najeżdżają obcy, ludzkość staje na krawędzi zagłady i musi walczyć o przetrwanie. Na posterunku stoją jednak dzielni Amerykanie, którzy jak zawsze w takich przypadkach mają jakiś genialny plan awaryjny. W ten sposób powstaje projekt The Bureau, skupiający największych specjalistów w danych dziedzinach oraz świetnie wyszkolonych agentów mających stawić czoła najeźdźcom. Carter staje na ich czele i prowadzi swoją grupę uderzeniową w kolejnych misjach.
Za produkcję odpowiada studio 2K Marin i muszę stwierdzić, że twórcom całkiem sprawnie udało się zaprojektować świat. Przede wszystkim historia jest przekonywująca (do pewnego momentu – o tym nieco później), klimat wręcz wylewa się z ekranu. Uruchamiając The Bureau od razu czujemy, że nasz bohater to prawdziwy boss, że wzorem Sheparda z Mass Effect mamy do czynienia z kimś wyjątkowym. Do tego masa nawiązań do epoki, klimatyczny wystrój wnętrz. To wszystko zasługuje na naprawdę duże uznanie.





