Serious Sam 3: BFE
Czy Sam w końcu spoważnieje?
Krystian Machnik 30 września 2011, 10:34
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Serious Sam 3: BFE |
| Producent: | Croteam |
| Wydawca: | Devolver Digital |
| Dystrybutor w Polsce: | Cenega Poland |
| Wersja językowa: | Polska kinowa |
| Data premiery na świecie: | 18 października 2011 |
| Data premiery w Polsce: | 21 października 2011 |
| Zalecany wiek: | 18+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | Dual-core od Intel lub AMD 2.0 GHz, karta graficzna NVIDIA GeForce 7800/7900/8600, 2 GB RAM, 4 GB wolnego miejsca na dysku |
| Wymagania sprzętowe - zalecane: | Quad-core od Intel lub AMD 2.0 GHz, karta graficzna NVIDIA GeForce 480/580 GTX, 4 GB RAM, 4 GB wolnego miejsca na dysku |
| Wymagania systemowe: | Windows XP/Vista/7 |
Co łączy Serious Sama z Duke Nukem? Na pewno brutalność, prostacki humor i bezkompromisowa rozwałka. Obie serie są doskonale znane fanom FPS-ów, którzy ze zniecierpliwieniem wyczekują nowości na temat kontynuacji. A te długo nie nadchodziły. O Duke Nukem Forever nawet nie ma co pisać, bo to najdłużej powstająca gra w historii, jednak powrót „Poważnego Sama” jest nieco bardziej skomplikowany. Czy trzecia odsłona serii przywróci uznanie niegdyś popularnej marki?
Szczerze? Nie sądzę. Nawet jeśli jakiś producent wypuszcza dziś grę, którą nazywa staroszkolną strzelanką (co zdarza się niezmiernie rzadko), to jest ona dostosowana do dzisiejszych standardów, ma dobrą oprawę audiowizualną, płynne animacje i ukazuje się na konsole. Serious Sam 3: BFE taki nie jest. Oglądając nagrania z gry odnoszę wrażenie, że twórcy zbyt dosłownie potraktowali stwierdzenie „powrót do korzeni”. Rzecz pierwsza i najważniejsza – bohater główny, podobnie jak w.w. Duke, słynie z niewybrednych tekstów, jednak animacja jego chodu, a także trzymania broni czy przeładowywania sugeruje raczej, że mamy do czynienia z jakimś sztywniakiem. Być może Sam się postarzał i naprawdę spoważniał, nie wiem, jednak jestem pewien, że fani zwrócą na to uwagę.
Zresztą całość sprawia wrażenie, jakby do sztywnej gry próbowano na siłę wepchnąć humor. Z jednej strony widzimy bezgłowych samobójców, którzy z bombami w dłoniach biegną w naszą stronę drąc się przy tym wniebogłosy, a po chwili stwierdzamy, że animacja ich ruchu zawsze jest taka sama, wybuchają zawsze tak samo i wszyscy mają ten sam krzyk.
Cechą charakterystyczną gier z serii Serious Sam zawsze była niczym nieskrępowana rozwałka, jednak sądzę, że w tym przypadku rozgrywka będzie także nudna. Przestudiowałem wiele zwiastunów oraz filmików prosto z gry i muszę stwierdzić, że rozgrywka jest do bólu powtarzalna. Już nie chodzi o to, że cały czas spędzamy na eliminowaniu przeciwników, ale o sposób, w jaki to robimy. Przykładowo, jeden z etapów, stosunkowo spokojny, rozgrywa się w mieście. Sam trzyma w dłoni wielki młot, a co pewien czas zza rogu wybiega pojedynczy jednooki potwór atakując naszego bohatera. Ten, nie zwalniając nawet biegu, zabija go jednym ciosem – zawsze takim samym. Wygląda to trochę tak jakby czołg przedzierał się przez kupę mięsa. A najgorsze jest to, że muzyka zmienia się zależnie od sytuacji na ekranie, co w opisanym etapie prowadzi do ciągłego przełączania się pomiędzy spokojnym a szybkim utworem. Słabo to wygląda.



