Program tygodnia: GIMP 2.7
Alternatywny i darmowy (prawie) Photoshop
Tomasz Popielarczyk 27 września 2011, 23:55
Edytor grafiki już dawno przestał być kojarzony z rozbudowanym i trudnym do ogarnięcia środowiskiem pracy, w którym połapać potrafią się tylko zaawansowani specjaliści. Dziś z tego typu programów korzysta już właściwie każdy użytkownik komputera. Powód jest bardzo prosty – coraz częściej potrzebujemy wykonać proste projekty, do których wbudowany w Windows Paint kompletnie się nie nadaje (o ile nadaje się do czegokolwiek). Świetnie za to sprawdzi się open source’owy GIMP.
GIMP to skrót od GNU Image Manipulation Program, czyli – prościej rzecz ujmując – wolny edytor grafiki. Program jest świetną alternatywą dla nieco bardziej rozbudowanego i komercyjnego Photoshopa. Jego główną zaletą jest cena, która wynosi zero złotych, co przy kwocie, jaką musimy wydać na produkt Adobe, wypada bardzo przekonująco. Jak przystało na program GNU, jest on również dostępny na różne platformy – począwszy od Windowsa, poprzez Mac OS X, a na Linuksie skończywszy.
Co prawda możliwości GIMP-a są nieco mniejsze niż w przypadku komercyjnego rywala. Nie będzie to jednak przeszkadzać domowym użytkownikom, którzy nie wykorzystują większości zaawansowanych funkcji. Otóż jeśli chodzi o podstawowe zastosowanie, GIMP jest równie intuicyjny i przyjemny w obsłudze, co Photoshop.
W Programie tygodnia zajmiemy się wersją 2.7.3, która jest jeszcze oznaczona jako testowa. Wybraliśmy ją z tego powodu, iż oferuje wiele interesujących nowości w stosunku do stabilnego wydania, które jest obecne w internecie już od dłuższego czasu.
Wersja 2.7 wprowadza małą rewolucję w interfejsie GIMP-a. Otóż po raz pierwszy jest on dostępny w formie jednookienkowej (co możemy aktywować w menu Okna). Trzeba przyznać, że takie rozwiązanie spisuje się o wiele lepiej niż trzy oddzielne panele, które często na siebie nachodziły i utrudniały efektywną pracę. Teraz program pod wieloma względami przypomina Photoshopa, co dla wielu osób powinno być zaletą i dużym ułatwieniem, jeśli chodzi o obsługę.
Imponująco prezentuje się okienko z ustawieniami. Niestety znaczna większość opcji jest raczej niezrozumiała dla zwykłego użytkownika, dlatego pewnie nie będzie on się starał personalizować GIMP-a w obawie, że coś zepsuje. Niemniej jednak twórcom należy się uznanie, bo wysoki stopień konfigurowalności to podstawa w przypadku tak zaawansowanego narzędzia, jakim jest edytor grafiki.
GIMP oferuje bogaty zestaw narzędzi i pod tym względem ani trochę nie ustępuje Photoshopowi. Jeśli dodamy do tego funkcję pracy na warstwach, możliwość tworzenia masek i bogactwo dostępnych filtrów, to otrzymamy interesującą mieszankę narzędzi, które z powodzeniem wystarczą do przygotowywania mniej lub bardziej zaawansowanych projektów.
Na uwagę zasługuje też okienko zapisywania pliku, które jest dość nietypowe. Nie sprawia to jednak ani trochę, że korzystanie z niego nastręcza trudności. Wręcz przeciwnie – zapis projektu ogranicza się dzięki temu do jednego okna, co należy uznać za zaletę.
GIMP 2.7.3 jest dostępny do pobrania w naszym dziale Download. Udostępniliśmy Wam również galerię zrzutów ekranu, które pozwolą bliżej przyjrzeć się interfejsowi programu.
Zdaniem autora
Z Photoshopa zrezygnowałem stosunkowo niedawno. Jego obsługa co prawda nie była dla mnie żadnym problemem, ale wobec tego, że nie kwalifikuję się do grupy zaawansowanych grafików, 80 proc. możliwości było niewykorzystane. Postanowiłem zatem dać szansę GIMP-owi, zwłaszcza że dowiedziałem się o jednookienkowym interfejsie, który natywnie wprowadzili twórcy. Na razie nie żałuję swojej decyzji, gdyż program jest prosty w obsłudze, wydajny, a przy tym pod wieloma względami nie ustępuje Photoshopowi.
Niewątpliwą zaletą jest też wieloplatformowość. Do tej pory, korzystając z Linuksa, musiałem wracać do „Okienek”, żeby podjąć się edycji jakiegoś pliku. Obecnie nie jest to już problemem, bo GIMP został domyślnie wbudowany w Ubuntu, z którego korzystam.
Trzeba niestety też wspomnieć o wadach i brakach, które potrafią momentami razić. Trudno się jednak temu dziwić – za Photoshopem stoi potężny koncern Adobe dysponujący miliardami dolarów. Siłą GIMP-a jest natomiast społeczność, która robi to zupełnie za darmo i dla idei. Myślę, że choćby z tego powodu warto dać szansę programowi, który nieustannie się rozwija, depcząc po piętach komercyjnemu rywalowi. Do ideału mu daleko, to fakt. Nie zapominajmy jednak, że za ten ideał trzeba zapłacić i to słono.






