News

Podsumowanie fazy pucharowej ESL One Cologne 2016

Niemiecki turniej przyniósł nam sporo niespodzianek - zobaczcie o czym mowa

W niedzielę zakończyły się zmagania drugiego tegorocznego majora w którym znów zatriumfowali Brazylijczycy z SK Gaming. Jak dotąd żadnej formacji nie udało się znaleźć sposobu na pokonanie najlepszej ekipy na świecie, jednak w całym tym zamieszaniu polscy fani mogą być naprawdę zadowoleni z gry swoich rodaków – Virtusi pokazali kawał dobrego CS'a stając się najlepszą drużyną w swojej grupie i awansując aż do półfinału, gdzie po ciężkim boju przegrali z przyszłymi zwycięzcami turnieju.

Ćwierćfinały

Pucharowe zmagania zawodów rozpoczęły się od pojedynku Virtus Pro i Astralis. Duńczycy w tym etapie zmuszeni byli grać bez wsparcia Dupreeha, który z powodu konieczności usunięcia wyrostka robaczkowego zmuszony był udać się do szpitala - w buty Petera wszedł Danny "zonic" Sorensen, na codzień trener drużyny. Potyczka obu formacji zaczęła się od mapy de_overpass – drużyna Kubena straciła pierwszą pistoletówkę, jednak szybko skontrowała rywali już w kolejnej rundzie. Grającym jako obrońcy Polakom niemal przez całą połowę szło bardzo dobrze – do jedenastej rundy prowadzili 9:1 nie pozwalając oponentom zająć żadnego bombsite'u. Świetną akcję w tym czasie zaliczył Snax, wychodząc zwycięsko z sytuacji 1vs2 gdzie Xyp9x i device pilnowali podłożonej paki na bombsicie B. Odpowiedź ze strony skandynawskiej ekipy nastąpiła dopiero kilka rund później za sprawą karrigana, który sam wyeliminował sprawnie trzech przeciwników i zapewnił kolegom punkt po długim czasie stagnacji. Virtusi przed zmianą stron zdobyli aż 12 rund, podczas gdy Astralis wyszarpało ich jedynie trzy. Wszystko wskazywało na to, że mapa zakończy się w przeciągu kilku minut, jednak na niekorzyść dla naszych rodaków batalia miała jednak potrwać jeszcze dość długo, ponieważ drużyna karrigana postanowiła nie oddać Overpassa tak łatwo. Duńczycy zgarnęli drugą rundę pistoletową i ostro zabrali się za odrabianie strat. Udało im się doprowadzić do stanu 10:12, zawodnicy Virtus Pro odskoczyli w tabeli 13:10, lecz nie na długo – reprezentanci dawnego TSM sprawnie wyrównali wynik. Oba zespoły szły łeb w łeb do samego końca, doprowadzając do dogrywki, w której finalnie gracze znad Wisły po ciężkim boju zatriumfowali 19:17.

W trakcie kolejnej potyczki, tym razem na de_train, role nieco się odwróciły. Pierwsza połowa mapy należała zdecydowanie do członków Astralis, którzy zgarnęli początkowe dwie rundy. Ich rywale odpowiedzieli sprawnie i po chwili wyrównali 2:2, a następnie wyszli na prowadzenie 3:2, którego już nie powiększyli ani nie utrzymali. Duńczycy zbudowali defensywę nie do przejścia i wygrali tę połówkę wynikiem 11:4. Nasi rodacy w roli terrorystów zawiedli niemal całkowicie, chcąc jednak uchronić się przed koniecznością rozegrania trzeciej mapy jaką miał być de_cache, musieli po krótkiej przerwie wziąć się w garść i zdetronizować Skandynawów. Podopieczni Kubena znów przegrali pistoletówkę, pozwalając przeciwnikom na ucieczkę w tabeli. Sytuację w trzeciej rundzie tej połówki uratował TaZ, eliminując trzech terrorystów i zabezpieczając ważny punkt dla biało-czerwonych. Virtusom udało się odrobić wynik 11:14, jednak w tej chwili duńska formacja zapewniła sobie punkt mapowy. Nasi zachowali trzeźwy umysł – wyszarpali cztery cenne rundy, co skutkowało rozegraniem drugiej już w tym spotkaniu dogrywki, w której to Polacy poradzili sobie bezbłędnie nie tracąc ani jednego punktu. Mecz zakończył się wynikiem 19:15 – zawodnicy Virtus Pro okazali się pierwszymi półfinalistami tego majora.

Kolejnego uczestnika półfinałów mieliśmy poznać po starciu SK Gaming vs FlipSid3 Tactics, które zainaugurował pojedynek na wskazanym przez Brazylijczyków de_mirage. Rozgrywkę ekipa FalleNa rozpoczęła dość sprawnie zgarniając punkt za punktem i uciekając rywalom w punktacji do stanu 7:1. Gracze FlipSid3 próbowali przystopować rozpędzoną brazylijską machinę, jednak daremnie – Ukraińcy zatrzymali w pierwszej połowie tylko trzy ataki terrorystów i przed zamianą stron przegrywali aż 3:12. W kolejnej części gry triumfatorzy ostatniego majora, dzięki czterem fragom fnxa, wygrali rundę pistoletową zbliżając się o krok do zwycięstwa. FlipSid3 chwilę później zdecydował się na force-buy, co ewidentnie się opłaciło – zgarnęli swoją czwartą rundę i kupili sobie nieco czasu. Ukraińskiej ekipie zabrakło mimo to nieco szczęścia – oponenci zbudowali solidną defensywę z którą podopieczni B1ad3'a mieli sporo problemów. Mapa zakończyła się wygraną SK Gaming 16:7.

Po przerwie akcja spotkania przeniosła się na de_nuke gdzie od początku przewagę mieli reprezentanci FlipSid3. Podobnie jak ich przeciwnicy wcześniej, wyszli na spore prowadzenie w trakcie pierwszej połowy, odbijając większość ataków terrorystów. Taka sytuacja utrzymywała się aż do stanu 6:1, kiedy to wreszcie Brazylijczycy wybudzili się ze snu i zmienili nieco taktykę – po kuble zimnej wody dawne Luminosity popędziło jak burza, wygrywając wszystkie następne rundy pierwszej połówki i zakończyło ją prowadzeniem 9:6. Reprezentanci FlipSid3 stracili pistoletówkę, jednak pomimo faktu, że ich rywale stopniowo uciekali w punktacji, Ukraińcy nie złożyli broni i walczyli dzielnie do samego końca co zaowocowało remisem 15:15. Dogrywkę w świetnym stylu rozpoczęli członkowie brazylijskiej formacji zdobywając po stronie terrorystów trzy punkty. FlipSid3 wyszarpało dla siebie dwie rundy w doliczonym czasie gry – decydujący punkt należał do SK Gaming, które batalię zakończyło z wynikiem 19:17.

W trzecim spotkaniu ćwierćfinałowym naprzeciwko siebie stanęli reprezentanci Natus Vincere oraz Team Liquid. Pierwszą w kolejce mapą okazał się wskazany przez NaVi de_train, który to Amerykanie rozpoczęli od zgarnięcia dwóch punktów. Drużynie zza oceanu noga powinęła się w trzeciej rundzie, lecz w czwartej grając eco EliGE zdobył ace'a gwarantując swoim kolegom trzeci punkt w tabeli. NaVi zmuszone było gonić oponentów, którzy ani razu nie pozwolili im zrównać wyniku – GuardiaN wraz ze swoimi kompanami przed końcem połówki przegrywał 5:10. Druga pistoletówka wpadła na konto Natus Vincere głównie dzięki świetnej grze Edwarda i jego czterem fragom. Triumf na samym początku kolejnej części gry dał wschodniej drużynie kopa do dalszego działania – zawodnicy NaVi zdobyli kolejne cenne punkty i zbliżyli się w punktacji do przeciwników na niebezpiecznie bliską odległość. Amerykanie próbowali skontrować, jednak bezskutecznie – druga połowa przyniosła im tylko jeden punkt co zakończyło się dla nich porażką 11:16.

Chwilę po potyczce na de_train oba zespoły wylądowały na de_nuke – lokacji, którą wybrali członkowie Liquid. W początkowym etapie rozgrywki drużyny szły niemal łeb w łeb, wymieniając się rundami. Za każdym razem gdy ktoś budował prowadzenie, rywal szybko i sprawnie organizował mały comeback równając wynik. Finałem tej zaciętej rywalizacji okazało się minimalne prowadzenie NaVi 8:7. Po zmianie stron Amerykanie po raz kolejny rozegrali świetną rundę pistoletową – triumf swoim kolegom zapewnił tym razem nitr0 eliminując czterech wrogów. Rozgrywka okazała się o wiele bardziej jednostronna, gdyż prym wiedli zawodnicy ze Stanów Zjednoczonych grając po stronie antyterrorystów o wiele skuteczniej – utrzymali oni przewagę do końca i wygrali 16:12. Aby wyłonić trzeciego półfinalistę, potrzebna była jeszcze jedna mapa – de_cobblestone.

Po krótkiej przerwie na złapanie oddechu, zawodnicy przeszli do ostatniej fazy batalii, która jak się okazało była jedynie formalnością. Reprezentanci Liquid grę rozpoczęli od wygrania pięciu początkowych rund na de_cobble, całkowicie miażdżąc przeciwników. NaVi po stronie CT było w stanie wyszarpać dla siebie jedynie dwa punkty, ich przeciwnicy niemal za każdym razem wyłapywali luki w defensywie i opanowywali bombsite'y. Przed drugą częścią gry Amerykanie prowadzili aż 13:2, a kolejna zaczęła się dla nich mało optymistycznie. Zawodnicy Natus Vincere próbowali stawić opór i odrobić straty, jednak zabrakło im nieco czasu – Liquid udało się zgarnąć dzielące ich od zwycięstwa trzy punkty, co zakończyło się dla nich wynikiem 16:6. Gracze ze wschodu musieli pożegnać się z turniejem, a Team Liquid – wbrew oczekiwaniom - awansował do kolejnego etapu zmagań w Kolonii.

Ostatnim meczem zaplanowanym na piątkową fazę ESL One Cologne 2016 było spotkanie Fnatic z Gambit. Starcie rozpoczęło się od potyczki na de_train, Rosjanie wystartowali po stronie CT i zdobyli pierwszą pistoletówkę. W kolejnej rundzie Gambit przegrał sytuację 5vs3, Szwedzi zapewnili sobie punkt głównie dzięki trzem fragom dennisa. Początek tego etapu mapy był nieco wyrównany, jednak kolejna część rozgrywki została w całości zdominowana przez Szwedów, którzy w roli atakujących okazali się rywalem nie do zatrzymania. Przed zmianą stron drużyna Gambit przegrywała 4:11 – kolejna pistoletówka nie przyniosła im wiele szczęścia mimo podłożenia bomby, zawodnicy ze wschodu nie potrafili jej obronić. Fnatic sprawnie zakończył mapę zgarniając wszystkie potrzebne do triumfu punkty, gubiąc po drodze tylko jedną rundę.

Na de_cache mogliśmy oglądać dalszą część pogromu jaki zgotowali swoim oponentom Szwedzi. Na swojej mapie Fnatic wygrało rundę pistoletową i rozpoczęło pogoń po zwycięstwo – Skandynawowie stracili w pierwszej połowie jedynie trzy rundy, a sami zdobyli łącznie 12 punktów. Wynik tego meczu był już przesądzony i nic nie wskazywało na to, że w kolejnej połówce coś może pójść nie po myśli podopiecznych Vuggo. Tak też się stało – Gambit po zmianie stron nie zdobyło ani jednego punktu, oddając zwycięstwo rywalom. Fnatic zabezpieczyło sobie miejsce w półfinałach, dominując Rosjan na de_cache 16:3.

Półfinały

W sobotę major wkroczył w fazę półfinałową, którą podobnie jak w ćwierćfinale zainicjował pojedynek Polaków. Virtusi tym razem musieli stawić czoła najcięższemu oponentowi tych zawodów – drużynie SK Gaming. Spotkanie rozpoczęło się od mapy de_cobblestone wybranej przez Brazylijczyków. Pojedynek zaczęli gracze SK Gaming od zgarnięcia trzech rund z rzędu – stracili punkt dopiero w czwartej, gdy zabrakło im czasu na podłożenie bomby. Od tego momentu nasi rodacy nabrali wiatru w żagle i co chwila odpierali ataki terrorystów aż do sytuacji, w której prowadzili 6:3. Warto tu wspomnieć o TaZie – to dzięki jego skutecznej grze Polacy zdobyli cenne punkty. Wiktor najpierw zdobył w okolicy dropa aż cztery fragi, a w następnej rundzie broniąc tego samego miejsca zgarnął ace'a. SK Gaming udało się jednak po kilku minutach zrównać 6:6, lecz przed zmianą stron Brazylijczycy nie byli już w stanie zdobyć przewagi i zostali w tyle 6:9. Kolejna pistoletówka znów okazała się dla biało-czerwonych wyzwaniem nie do pokonania – ekipa FalleN'a dogoniła oraz wyprzedziła oponentów do stanu 11:9. Zawodnicy Virtus Pro nie pozostali na to obojętni – poprawili efektywność swoich ataków i sprawnie zdobywali kolejne rundy do tego stopnia, że w sytuacji 12:11 dla naszych, gracze z Ameryki Południowej zmuszeni byli wziąć pauzę taktyczną by przeanalizować błędy. Po wznowieniu rozgrywki Virtusi powiększyli jeszcze swoje prowadzenie do 14:11, lecz przeciwnicy dokonali bolesnej kontry finalnie doprowadzając do remisu 15:15. Początek dogrywki zdominowali tym razem Polacy, grając po stronie terrorystów zabezpieczyli dla siebie 2 z 3 rund (jedna zakończyła się dla naszych porażką przez ace'a, którego dokonał coldzera). Po zmianie stron ponownie podopieczni Kubena wyszarpali dwie rundy, jedną oddając przeciwnikom co zakończyło się dla kolegów Pashy triumfem 19:17.

Po przerwie akcja przeniosła się na de_nuke – mapę wybraną przez graczy z nad Wisły. Tutaj pech towarzyszył naszym niemal od pierwszej rundy pistoletowej, gdzie będąc po stronie terrorystów w sytuacji 2vs1 Polacy nie zdołali obronić podłożonej paki i pozwolili Coldzerze na jej rozbrojenie. Mając przewagę Brazylijczycy zdominowali trzy kolejne rundy, zmuszając Virtusów do wzięcia pauzy taktycznej po której ci zdobyli swój pierwszy punkt. Niestety dalej było już tylko gorzej, ponieważ reprezentanci SK Gaming bronili się niezwykle skutecznie, a co za tym idzie wyłapywali kolejne rundy. Virtus Pro zdobyło w tym czasie tylko dwa mało znaczące punkty i przed drugą częścią pojedynku przegrywali 3:12. Przejście do roli obrońców nie pomogło naszym w poprawie wyniku – mimo optymistycznego początku kiedy to Pasha zdobył trzy fragi w pistoletówce oraz zapewnił swoim kolegom długo wyczekiwane zwycięstwo. Virtusi nie wykorzystali okazji na rozpoczęcie comebacku i po niedługim pojedynku przegrali de_nuke 5:16. Decydujące starcie miało rozstrzygnąć się na de_mirage.

Pierwsza pistoletówka na de_mirage po raz kolejny z rzędu poszła po myśli Brazylijczyków, choć tym razem niewiele brakowało do jej zaprzepaszczenia – wygraną zapewnił swojej drużynie FalleN, wygrywając clutcha 1vs1. Jego formacja wyszarpała jeszcze dwie kolejne rundy, jednak Virtusi przełamali się grając z pełnym wyposażeniem, a następnie wyszli na prowadzenie 7:3. Członkowie SK próbowali zmniejszyć straty i wygrali trzy z pięciu ostatnich rund połówki co zapewniło im wynik 6:9. W roli obrońców nasi rodacy sprawdzili się wyśmienicie, lecz grając jako terroryści mieli już sporo problemów z przełamaniem defensywy rywali. Znów zaprzepaścili pistoletówkę i pozwolili Brazylijczykom zrównać 9:9. Po mocno jednostronnej batalii, zwycięzcy ostatniego majora doprowadzili pojedynek do końca, wygrywając 16:12. Mimo widocznej gołym okiem poprawy w grze Virtus Pro, Polacy muszą jeszcze popracować nad kilkoma kwestiami. W meczu z SK wygrali zaledwie jedną rundy pistoletowej co miało kolosalne skutki w przyszłości, ponadto należałoby także popracować nad grą w ataku, ponieważ za każdym razem gdy podopieczni Kubena stawiani byli w roli terrorystów, ich efektywność znacząco spadała. Niemniej wszyscy fani polskiej ekipy mogą być zadowoleni – patrząc na ostatnie wyniki formacji awans do półfinałów ESL One Cologne 2016 to spore osiągnięcie i w jakimś stopniu sukces, którego wielu analityków się nie spodziewało.

Drugim spotkaniem półfinałowym była batalia Fnatic vs Team Liquid – obie formacje rozpoczęły mecz na mapie de_cobblestone, którą wybrali Amerykanie. Na swojej lokacji gracze z USA stracili pistoletówkę i dwie kolejne rundy, lecz w miarę sprawnie skontrowali chwilę później i zbliżyli się w punktacji do Szwedów. Po zaciętej i wyrównanej walce końcówka pierwszej połowy należała już do zawodników Team Liquid, którzy wystrzelili na prowadzenie 10:5. Fnatic w drugiej połówce wystartowało w iście spektakularny sposób za sprawą dennisa, który w pistoletówce zdobył ace'a dając swoim towarzyszom prawdziwy zastrzyk pozytywnej energii. Zaraz później emocje ostudził EliGE, wygrywając clutcha 1vs2, lecz Szwedzi skontrowali rywali już w kolejnej rundzie. Ekipie z północy nie udało się wyjść na prowadzenie mimo że niejednokrotnie byli naprawdę blisko – Amerykanie okazali się lepsi w akcjach indywidualnych co zakończyło się dla nich triumfem 16:13.

Po przerwie przyszedł czas na mapę zawodników Fnatic – de_cache. Pojedynek rozpoczął się od wygranej pierwszej rundy przez Szwedów – dużą rolę odegrał tutaj wspominany już wcześniej dennis, który zgarnął trzy fragi i dał swoim kolegom przewagę. Amerykanie stracili dwie następne rundy, a odpowiedź z ich strony miała miejsce dopiero w chwili, gdy zagrali z pełnym wyposażeniem – Liquid udało się utrzymać wszystkich zawodników przy życiu, co zapewniło im tym samym całkiem niezły zastrzyk gotówki. Gdy punktacja wskazywała wynik 7:3 dla zawodników z USA, reprezentanci Fnatic poprosili o pauzę taktyczną. Przed końcem połówki nie zdołali odrobić strat i tę część mapy przegrali 4:11. Po przejściu do defensywy, los uśmiechnął się do flushy i jego kompanów – wygrali aż dziewięć rund z rzędu zapewniając sobie prowadzenie 13:11. Spory wkład w ten wynik mieli JW oraz Krimz, którzy wielokrotnie zdobywali kluczowe fragi i wychodzili zwycięsko z trudnych sytuacji. Graczy Liquid nie sparaliżował jednak strach – udało im się dogonić rywali, którzy w samej końcówce byli niemal całkowicie spłukani. Kłopoty finansowe i skupienie oponentów doprowadziło Szwedów do porażki 13:16. W wielkim finale ESL One Cologne 2016 SK Gaming miało zmierzyć się z Team Liquid. Miał to być pierwszy w historii major, gdzie w finale spotykają się dwie formacje z Ameryki.

Finał

W niedzielne popołudnie przyszedł czas na rozstrzygnięcie kto zostanie zwycięzcą drugiego majora w tym roku. SK Gaming przystąpiło do obrony tytułu mistrza przed Amerykanami z Team Liquid, którzy stali się prawdziwą niespodzianką tej imprezy. Mało który z analityków i komentatorów sądził, że drużyna dowodzona przez peacemakera zajdzie aż tak daleko pokonując po drodze między innymi Na'Vi oraz Fnatic. Wielkie finałowe starcie rozpoczęło się od mapy de_train – wybraną przez siebie lokację Brazylijczycy rozpoczęli od zgarnięcia na swoje konto trzech początkowych rund. Kontra graczy ze Stanów Zjednoczonych nie była wystarczająco silna aby choć zrównać wynik – ich oponenci po stracie jednego punktu szybko przeszli do powiększania przewagi aż do stanu 6:1. Widząc, że sprawy przybrały niekorzystny obrót, Amerykanie po przeanalizowaniu błędów znaleźli sposób na zatrzymanie atakujących zawodników SK i zdobyli pod rząd dwa punkty. Do końca pierwszej połowy próbowali niwelować straty tak, aby następną część spotkania zacząć z jak najmniejszą różnicą w tabeli. Poniekąd taktyka ta się udała, ponieważ przed zmianą stron rywale Amerykanów prowadzili jedynie 8:7. Kolejna pistoletówka ponownie należała do triumfatorów ostatniego majora – Brazylijczycy po stronie CT sprawdzili się znakomicie i ani razu nie pozwolili zdobyć terrorystom rundy. Członkowie Liquid zawiedli w ataku na całej linii co zakończyło się dla nich porażką na mapie przeciwników 7:16.

Kolejną mapą finału był de_cobblestone – jedna z ulubionych lokacji Team Liquid, na której zawodnicy tej formacji radzili sobie wcześniej bardzo dobrze. Udało im się wyszarpać dwie pierwsze rundy, jednak Brazylijczycy odpowiedzieli już w trzeciej. Problemy u Amerykanów pojawiły się już w pierwszej połowie – w roli terrorystów nie radzili sobie tak dobrze jak można by się spodziewać, a zespół FalleNa nie zwalniał tempa ani na chwilę, skutecznie odbijając większość ataków – zaowocowało to prowadzeniem 10:5.Kolejna część gry rozpoczęta została od następnej wygranej pistoletówki przez SK, Amerykanie nie poprawili swojej gry ani nie dokonali zmian w taktyce co skończyło się dla nich tragicznie. Wielkie nadzieje fanów Liquid na to, że ich ulubieńcy mogą stać się czarnym koniem ESL One Cologne 2016 prysły wraz z drugą połową mapy, na której zawodnicy z USA zdobyli tylko jeden punkt i finalnie przegrali 6:16. Byli członkowie Luminosity Gaming po raz kolejny udowodnili, że w chwili obecnej są zdecydowanie najlepszą ekipą na świecie, wygrywając jak dotąd niemal wszystkie ważniejsze turnieje w tym roku. W fazie pucharowej niemieckich zawodów triumfatorzy mieli najwięcej kłopotów z Virtus Pro – Polacy zaprezentowali ewidentną zwyżkę formy, która utrzymana bądź nawet wyniesiona na wyższy poziom może stać się narzędziem do zdetronizowania Brazylijczyków w kolejnej imprezie tej rangi.

Komentarze (1)

Poniżej wyświetlone są komentarze opublikowane najwcześniej (1-1). Wyświetl 10 najnowszych komentarzy. Autorem ostatniej wypowiedzi jest: music paradise pro downloader.

music paradise pro downloader

  • Goście

Napisano 26 sie 2017, 11:15

Draw from upon here gone add one. Feel and make two real miss use easy. Girl quit if case mr sing as no have. Words to up style of since world. Advantages entreaties mr he apartments do. Her too add narrow having wished. At principle perfectly by sweetness do. Too
Jeśli zalogujesz się Twoje komentarze zostaną powiązane z Twoim kontem na forum. Nie będziesz musiał(a) podawać także kodu zabezpieczającego. Jeżeli nie masz jeszcze konta, możesz zarejestrować się.
Zgłoś błąd