nail’d
Quady na dopalaczu
Mateusz Stanisławski 30 grudnia 2010, 18:36
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | nail'd |
| Producent: | Techland |
| Wydawca: | Techland |
| Wersja językowa: | polska (kinowa) |
| Data premiery na świecie: | 30 listopad 2010 |
| Data premiery w Polsce: | 3 grudzień 2010 |
| Zalecany wiek: | 12+ |
| Wymagania sprzętowe - zalecane: | procesor AMD Athlon 64 X2 (2,8 GHz) lub odpowiednik, 2 GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 8600 GTS lub odpowiednik), 4 GB wolnego miejsca na HDD |
Miało być dynamicznie, satysfakcjonująco i piekielnie szybko – i jest. Polski nail’d to nieoficjalnie najbardziej efektowne wyścigi tego roku. Albo nawet XXI wieku.
Jak w sklepie za komuny
Gra de facto oferuje tylko jeden tryb zabawy dla pojedynczego gracza – turniej (jest jeszcze off-road, ale to nic więcej jak możliwość szybkiego odpalenia konkretnego wyścigu z dowolnymi ustawieniami oraz stworzenia serii zawodów na wybranych przez siebie warunkach). Biednie? Ano biednie, tym bardziej że ta „kariera” to do bólu klasyczna drabinka pucharowa – zajmując miejsca na podium, odblokowujemy kolejne zmagania oraz bonusy w postaci nowych ubrań dla naszego zawodnika (lub zawodniczki) i części do jego pojazdu. Przejrzyście, prosto (ot, mechanizm upgrade’ów czterokołowców to klasyczna „zamienianka”) i bez zbędnych bajerów w postaci fabularnych dziwactw. Szkoda tylko, że wystarcza to na stosunkowo krótko – doświadczony gracz jest w stanie wszystko zaliczyć w jeden weekend.
Maksymalnie uproszczoną strukturę naczelnego trybu zaakceptowałem, bo myślałem, że zawartość większości zmagań będzie krztusiła od zróżnicowania. Niestety, rzeczywistość brutalnie zweryfikowała moje wyobrażenia – w nail’dzie pierwsze skrzypce grają najbardziej klasyczne dyscypliny wyścigowe (czyli próba czasowa oraz rajd z niemiluchami od punktu A do punktu B). Nie ma tutaj żadnego systemu trików, nie znajdujemy nieszablonowych mechanizmów (vide destrukcja otoczenia w Split/Second: Velocity), w dodatku ścigamy się tylko w czterech lokacjach. Tak zwane mutatory – włączane w czasie niektórych imprez ułatwienia, na przykład nielimitowany dopalacz – to zdecydowanie za słabe panacea na powtarzalność. No i z grubsza są tu tylko quady – niby można pokierować jeszcze motocyklem crossowym, ale nie da się ukryć, że pełni on funkcję bardziej ciekawego dodatku niż pełnoprawnego urozmaicenia (różnice w sterowaniu są symboliczne, w dodatku na niekorzyść dwuśladu).



