Małe Wielkie Gry (indie): Ori and the Blind Forest
Poznajcie leśnego duszka, który zauroczył wielu graczy!
Katarzyna Barnaś 19 kwietnia 2015, 21:39
Grą indie, o której ostatnio dużo się mówi i to w samych pozytywach, jest bez wątpienia platformówka Ori and the Blind Forest. Ci, którzy jeszcze o niej nie słyszeli, powinni nadrobić zaległości, zaś ci, którzy już z tytułem się spotkali i mieli okazję w niego zagrać, po raz kolejny mogli przekonać się, że niezależni deweloperzy potrafią stworzyć małe cudo bez konieczności wypuszczania go spod znaku wielkiego giganta pokroju Ubisoftu czy EA Games.
Platformówki wydają się dzisiaj mało popularnym i raczej nieopłacalnym gatunkiem (może poza Raymanem), ale twórcom ze studia Moon udało przygotować się coś naprawdę ciekawego. Strona fabularna gry może i bardziej nadaje się do kolejnej kreskówki Disney'a niż do perełek gamingu, a baśniowy klimat na pierwszy rzut oka sugeruje, że to zabawa raczej dla dzieci niż dla dorosłych wyjadaczy FPS-ów, ale po uruchomieniu tytułu i spędzeniu z nim choćby kilkunastu minut trudno nie przyznać, że Ori and the Blind Forest to tytuł intrygujący i urzekający nawet najbardziej zatwardziałe serca preferujące brutalność obecną chociażby w Hotline Miami czy Mortal Kombat X.

Pierwszym elementem rzucającym się w oczy w produkcji jest piękna oprawa wizualna z ręcznymi animacjami – autorom przygotowanie jej zajęło aż cztery lata, nic więc dziwnego, że naprawdę jest na co popatrzeć. Nawet jeżeli nie jesteście wielbicielami zręcznościowej rozrywki, warto chociaż przyjrzeć się jednej z najładniejszych w ostatnich latach grafik 2D/2,5D. Nawet daltonista zauważyłby dbałość o dobór barw i odpowiednie światło na planszach i każdy obserwując otoczenie na monitorze, zapragnie znaleźć się na znajdującej się tam leśnej łące zarówno w jej idyllicznej odsłonie, jak i w tej mroczniejszej. Jest jeszcze jeden powód, ale do zapoznania się z nim wystarczy krótka wizyta w serwisie Youtube – chodzi bowiem o muzykę, idealnie komponującą się z tym, co podziwiać możemy na monitorze w trakcie gry. Soundtrack składa się zarówno ze spokojnych, sielskich melodii, jak i smutnych czy, wręcz przeciwnie, szybszych, trzymających w napięciu i wywołujących ciarki na plecach.
Studio Moon kreując świat magicznego lasu inspirowało się filmami wytwórni Ghibli oraz takimi produkcjami platformowymi jak Super Metroid czy A Link to the Past. W przypadku Ori and the Blind Forest do czynienia mamy z grą typu metroidvania, w której z definicji czeka na nas labiryntowe uniwersum, jakieś elementy charakterystyczne dla erpegów, rozwój umiejętności bohatera przy pomocy drzewka, etc. Nie chodzi więc o stereotypową platformówkę, do jakich przyzwyczaiły nas legendarne gierki z lat 90-tych.
Wspomniałam, że las, do którego przenosi nas produkcja, ma dwa oblicza: sielskie i mroczne. Wszystko dlatego, że zły ptak Kuro kradnie stamtąd pewien ważny przedmiot i powoduje obumieranie całej natury w lesie Nibel, a zapobiec totalnej katastrofie może tylko młody, leśny duszek o tytułowym imieniu Ori. Zręcznościowe przeszkody pokonujemy wcielając się właśnie w niego – na początku potrafi wykonywać tylko proste skoki, ale z czasem dzięki drzewku umiejętności zdobędziemy możliwość poruszania się przy pomocy wymyślniejszych akrobacji, jakich pozazdrości duszkowi niejeden użytkownik, pielęgnujący przed monitorem swoje żadne sadełko.

Ori and the Blind Forest to jedno z największych zaskoczeń roku - wszędzie zdobywa maksymalne albo prawie maksymalnie wysokie noty, co nie wiem, czy nie jest trochę na wyrost. Owszem, to gra będąca rozkoszą dla oczu z niesamowitym klimatem i jak na platformówkę ciekawa pod względem rozgrywki. Trzeba przyznać, że gra jest rewolucyjna dla rynku, ale recenzentami i samymi graczami kierują prawdopodobnie bardziej sentymenty do starych, kultowych produkcji, ponieważ właśnie tutaj odżywają wzbogacone subtelną dawką innowacji. Fenomen Oriego przybrał zadziwiająco duże rozmiary – w końcu wprowadza trochę świeżości na rynku pełnym kasowych AAA. Nie każdy jednak zniesie tę bajeczną rozgrywkę, gdyż jest najzwyczajniej w świecie dosyć trudna i z niektórymi ze skomplikowanych sekwencji przychodzi zmierzyć się nawet najlepszym co najmniej kilkakrotnie. Do tego zapis automatycznie pojawia się bardzo rzadko, a podczas zabawy sami musimy decydować, gdzie sobie ulokujemy dodatkowego save`a – niestety tu czeka na nas mały haczyk, bo za każde takie zapamiętanie naszych postępów pozbawieni zostaniemy punktów życia.
Ori and the Blind Forest zadebiutowało nieco ponad miesiąc temu, a na Steamie już zachęca do zakupu oceną 10/10, będącą średnią not przyznanych przez samych szczęśliwych nabywców. Negatywne opinie giną w gąszczu dobrych, dlatego jeżeli chcecie zrozumieć fenomen tytułu, chyba nie ma innego wyjścia, jak tylko po niego sięgnąć samemu. Nie zapomnijcie jednak, że kuszący produkt kosztuje w tej chwili 19,99 €, czyli około 80 złotych polskich.



