News

Krzysztof Gonciarz – Wybuchające Beczki

Czy warto znać się na grach?

Książki o grach są na polskim rynku rzadkością, a premiera każdej kolejnej jest prawdziwym świętem dla graczy. Tym razem ten ciekawy, ale i dość trudny pod wieloma względami temat podejmuje szef największej polskiej telewizji o grach – Krzysztof Gonciarz. Jakie są "Wybuchające Beczki"? Na to i wiele innych pytań spróbuję odpowiedzieć w dzisiejszej recenzji. Zapraszam do lektury.

Muszę przyznać, że na książkę Krzysztofa Gonciarza czekałem z wypiekami na twarzy. Po pierwsze dlatego, że kierowana jest do graczy, a sam należę do ich grona od ponad 15 lat. Po drugie dlatego, że autor pragnie wpoić w ludzi chęć rozmowy o grach, tak jak rozmawia się o filmach, muzyce czy książkach. Sam twierdzę, że gry wideo mają w Polsce nienajlepszy PR, a gracze są błędnie postrzegani jako osoby nieciekawe, zamknięte w sobie i izolujące się od otoczenia. Czy "Wybuchające Beczki" mogą zmienić ten stereotyp? Niestety raczej nie…

Książka podzielona jest na dwie główne części, a każda część na kilka podrozdziałów. Pierwsza porusza temat treści gier, druga natomiast skupia się na gameplayu czyli rozgrywce. Pominięto niestety całkowicie aspekt technologii w tworzeniu gier. Dla mnie – jako osoby zajmującej się na co dzień pisaniem o sprzęcie komputerowym – jest to rażące zaniedbanie. Autor dystansuje się od tej kwestii, pomija czy nawet dewaluuje jej znaczenie w procesie tworzenia gier. Pamiętajmy jednak, że to w dużej mierze od programisty zależy, jak będzie wyglądać produkt końcowy, designerzy i producenci nie mogą być w tym przypadku wywyższani.

Gonciarz sprawnie posługuje się konkretnymi przykładami przy argumentowaniu swojego punktu widzenia na dany temat. Nie ma się wrażenia, że jego książka to zbitek przypadkowych, posklejanych naprędce treści, przejścia od jednego tematu do drugiego są bardzo płynne. Niestety autor "Wybuchających Beczek" ma też skłonność do dorabiania niepotrzebnej ideologii do niektórych przykładów. Nie pozostawia także zbyt wiele miejsca na własną interpretację, w wielu przypadkach wręcz narzuca swój punkt widzenia. Tym niemniej zgadzam się z większością przytaczanych przez Gonciarza argumentów, choć z całą resztą bym polemizował.

Autor na każdym kroku pragnie zaszczepić w czytelniku chęć przystąpienia do krytyki gier, chce zmienić sposób postrzegania i pisania recenzji. Trzeba przyznać, że idea chwalebna, ale też bardzo trudna do zrealizowania. Dzisiejsze społeczeństwo (niestety) nie jest przygotowane na tak "drastyczny" krok. W dobie wojen toczonych o to, która gra jest lepsza lub która platforma lepiej nadaje się do grania, trudno oczekiwać od przeciętnego użytkownika czegoś więcej niż tylko stwierdzenia: "to jest fajne, a to nie". W tym aspekcie postulaty wysuwane przez Gonciarza są nierealne.

Książka charakteryzuje się bardzo lekkim stylem, czyta się ją szybko i przyjemnie, choć i w tym przypadku występują poważne zgrzyty. Autor lubuje się w wykorzystywaniu różnego rodzaju zwrotów pochodzących z języka angielskiego. Strasznie mi się to nie podobało. Rozumiem, że w niektórych przypadkach nie było możliwości przełożenia danego wyrazu na język polski z zachowaniem oryginalnego znaczenia, ale w wielu innych autor poszedł na łatwiznę. Zdarzają się także błędy, choć to akurat można zrzucić na karb niedbale przeprowadzonej korekty.

W "Wybuchających Beczkach" denerwowała mnie szczególnie zbyt pobieżna, powierzchowna analiza niektórych tematów. Czasem ma się wrażenie, że podany wcześniej przykład ma być wstępem do czegoś większego, czegoś co niestety dalej się nie pojawia. Gonciarz pozostawia w czytelniku ogromny niedosyt. Do osób "siedzących w temacie" od dawna książka ta raczej nie przemówi, bo nie wnosi nic nowego. Podobnie ze zwykłymi śmiertelnikami, którzy nawet kijem nie dotykają gier, twierdząc, że to zło wcielone. Do nich wydźwięk tego tekstu także nie dotrze, bo mogą nie być w stanie zrozumieć przytaczanych przez Pana Krzysztofa argumentów.

Podsumowując, "Wybuchające Beczki – Zrozumieć gry wideo" to średnio udany debiut Krzysztofa Gonciarza na rynku publikacji traktujących o grach. Książką jestem lekko zawiedziony. Spodziewałem się dogłębnej analizy dzisiejszego przemysłu elektronicznej rozrywki i samych gier. Dostałem natomiast bardzo przystępnie napisaną, ale przy tym krótką i nie podejmującą wielu ważnych treści (np. wpływ marketingu na rozwój/sprzedaż gier) książkę, którą raczej nie przebije się na rynku opanowanym przez raczej niezainteresowanych grami ludzi. Pragnąłem, aby ta publikacja potrafiła przekonać malkontentów narzekających na gry wideo do tego, że nie jest to gorsze medium niż telewizja, radio czy książka. W obecnej formie nie ma na to niestety najmniejszych szans. Polecam jednak Wam, drodzy Czytelnicy "Wybuchające Beczki", abyście sami mogli przekonać się, czy zawarta w nich wiedza przyda Wam się w życiu. Autorowi życzę natomiast, aby wyciągnął wnioski ze swoich błędów i by powstały "Wybuchające Beczki 2", na które sam z niecierpliwością czekam. Kto jak kto, ale jeden z najbardziej zasłużonych przedstawicieli dziennikarstwa growego jest w stanie stworzyć coś o wiele lepszego.

Plusy Minusy Ocena końcowa
  • podejmuje wiele ciekawych kwestii związanych z grami
  • lekki styl autora
  • ciekawa argumentacja przytaczanych przykładów
  • niedroga
  • kierowana do raczej wąskiej grupy docelowej
  • niewystarczające rozwiniecie tematu
  • pominięcie wielu ważnych kwestii np. marketingu i technologii w procesie tworzenia gier
  • dorabianie niepotrzebnej ideologii do niektórych tematów
  • zdarzają się w tekście błędy
  • trochę za krótka
  • nie dla osób spodziewającej się dogłębnej analizy rynku elektronicznej rozrywki
  • sposób dystrybucji książki
70%
Zgłoś błąd