Global Ops: Commando Libya
Polska gra z akcją osadzoną w wojennej Libii
Krystian Machnik 23 listopada 2011, 09:42
Zawsze zastanawiało mnie, dlaczego twórcy gier tak rzadko wykorzystują bieżące wydarzenia jako ich materię? Prostym przykładem jest rok 2003, w którym rozpoczęła się operacja militarna USA przeciwko Irakowi. Wówczas oczywistością wydawało mi się powstanie gry na podstawie tych wydarzeń. Zamiast tego jednak na półki sklepowe w ilościach hurtowych trafiały produkcje poświęcone… II Wojnie Światowej. Trendowi temu przeciwstawiło się w końcu nowopowstałe studio Spectral Games, które postanowiło stworzyć grę opowiadającą o konflikcie w Libii.
I choć twórcy Global Ops: Commando Libya nie prowadzili praktycznie żadnej kampanii reklamowej, to tematyka przyniosła ich grze całkiem sporą popularność. Niejednokrotnie miałem okazję pisać aktualności o tej produkcji i zawsze wzbudzały one duże zainteresowanie. Trudno się zresztą temu dziwić, skoro w telewizji co chwila pokazywano sceny walk z ogarniętej wojną Libii. Twórcy jednak szczęścia nie mieli, bo zaledwie miesiąc po premierze gry, świat obiegła wiadomość o zamordowaniu Muammara al-Kaddafiego i zakończeniu konfliktu libijskiego.
Jednak tak naprawdę nie powinno to mieć wielkiego znaczenia, ponieważ fabuła Global Ops nie ma nic wspólnego ani z dyktatorem Kaddafim, ani tegoroczną wojną domową. Jedynym faktycznym wydarzeniem jest początek historii, który mówi o zaginięciu bomby atomowej w 1968 roku transportowanej przez amerykański bombowiec B-52G, który zniknął w głębinach Oceanu Arktycznego. Na pokładzie miał cztery ładunki, jednak udało się odnaleźć zaledwie 3. Lokalizacja ostatniego do dziś pozostaje nieznana i w tym momencie kończy się rzeczywistość, a rozpoczyna fikcja.
Niedługo później CIA trafia na trop rosyjskiego mafiosa Yebievdenko (plus dla twórców za ciekawe nazwisko), który zamierza dobić targu z przywódcą Libii. Ten z kolei chce wykorzystać „atomówkę” w ataku na Stany Zjednoczone, do czego dopuścić nie można. Tu do akcji wkracza gracz, który jako rasowy zabijaka musi powstrzymać przejęcie ładunku. Fabuła nie jest zbyt wymyślna, powiedziałbym wręcz, że mogłaby posłużyć za szablon w produkcji niskobudżetowych gier, więc reszty możecie sami się domyślić.
Za produkcję odpowiada katowickie studio Spectral Games. Nic o nich nie słyszeliście? Nic dziwnego, bo to ich pierwsza gra. Zastanawiające jest jednak to, że w Niemczech znalazła wydawcę dość szybko, a w Polsce po dziś dzień żadna firma nie wykazała nią zainteresowania. Od premiery minęło ponad półtora miesiąca, więc wiele wskazuje na to, że Global Ops: Commando Libya będzie drugą polską grą (po Archangelu od Metropolis Software), która nie zostanie wydana „u siebie”. Miejmy nadzieję, że coś się w tej kwestii zmieni. Tym bardziej że udostępnione demo dostępne jest także w polskiej wersji językowej, za co chwała twórcom, bo w dzisiejszych czasach coraz trudniej o tłumaczenie pełnych wersji, a co dopiero wersji demonstracyjnych.




