Deluxe Ski Jump 4 (DSJ 4)
Testujemy jak to lata
Krystian Machnik 27 stycznia 2012, 13:50
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Deluxe Ski Jump 4 (DSJ 4) |
| Producent: | Mediamond |
| Wersja językowa: | Polska kinowa |
| Data premiery na świecie: | 31 grudnia 2011 |
| Zalecany wiek: | 6+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | Procesor 1.5 GHz, pamięć RAM 512 MB, karta graficzna 64 MB |
| Wymagania systemowe: | Windows 98/2000/XP/Vista/7 |
Ręka do góry, kto nie pamięta szaleństwa związanego z DSJ 2. Sukces, jaki osiągnęła ta niewielka gra, był ogromnym zaskoczeniem – 10 lat temu w „skoki” grali po prostu wszyscy, a ona sama pojawiła się nawet w filmach (m.in. w E=mc2 w reżyserii Olafa Lubaszenko). Wieczory spędzone ze znajomymi próbującymi pobić nasze rekordy na długo pozostały w pamięci wielu graczy. Teraz Jussi Koskela, twórca serii, przypomina o sobie za sprawą DSJ 4. Ale czy taka gra ma jeszcze jakiekolwiek szanse na sukces?
Deluxe Ski Jump 2 było małą grą z archaiczną oprawą graficzną i jeszcze prostszym modelem rozgrywki, której autorem był jeden człowiek – Fin Jussi Koskela. Mimo tej prostoty (a może dzięki niej…) osiągnęła międzynarodowy sukces, z czego chyba największy w Polsce. Niewątpliwie swój udział miał w tym Adam Małysz, którego pierwsze duże sukcesy zbiegły się z premierą DSJ 2. Wówczas skoki narciarskie błyskawicznie stały się naszym sportem narodowym, całe rodziny zasiadały przed telewizorem, aby zobaczyć, jak nasz mistrz gromi konkurencję.
Były to lata 2000-2002, kiedy komputer posiadali wciąż nieliczni, a dostęp do internetu mieli tylko wybrańcy. Mimo tak mocnych ograniczeń, DSJ 2 rozprzestrzeniło się po całym kraju błyskawicznie, głównie na dyskietkach przez ręce kolegów. Młodszym graczom może się to wydać zabawne, ale trzeba mieć na uwadze, że nieco ponad dekadę temu wielu lepszych gier po prostu nie było. Branża była w powijakach, szczególnie w Polsce, a moc obliczeniowa komputerów była bardzo ograniczona. Pomijając już oczywiście fakt, że mało kto miał na tyle nowy sprzęt, aby uruchamiać najnowsze gry. DSJ 2 idealnie wpasowało się w potrzeby graczy, bo działało wszystkim i było niesamowicie wciągające. No a poza tym – kto 10 lat temu nie chciał skakać, jak Adam Małysz?
Niestety, kilka lat później zarówno Małysz, jak i seria DSJ, stracili formę. „Trójka” nie należała do zbyt udanych. Z czasem wprowadzono co prawda masę usprawnień, które znacznie ulepszyły grę, jednak już mało kto chciał w to grać. Teraz, po 7. latach przerwy, mamy okazję powrócić do skoków za pomocą DSJ 4. Premiera czwartej części serii zbiega się z końcem kariery mistrza, ale i pierwszymi sukcesami prawdopodobnego następcy – Kamila Stocha. Czyżby Deluxe Ski Jump 4 znów było skazane na sukces?
Niestety, to mało prawdopodobne. I nie dlatego, że zainteresowanie sportem w Polsce zmalało po odejściu Adama Małysza, ale dlatego, że Jussi Koskela po prostu się nie postarał. Zacznijmy od tego, że jeśli nie grałeś w żadną odsłonę serii od czasów DSJ 2, to po włączeniu „czwórki” stwierdzisz, że gra kompletnie się nie zmieniła. To złudne wrażenie, bowiem oprawa wizualna poszła bardzo naprzód – przede wszystkim wyzbyto się okropnej pikselozy – ale jednocześnie świadczy to o niewielkim postępie, jaki dokonał się w tej grze jako całości. Po tylu latach bowiem całkowicie uzasadnione są nieco zawyżone oczekiwania, a tymczasem dostajemy to samo, z tą różnicą, że lepsze.




