News

Alan Wake: American Nightmare

Alan Wake: American Nightmare to druga produkcja fińskiego studia Remedy Enterteiment osadzona w mrocznym świecie. Jak tym razem poradzi sobie nasz bohater?

Pierwsza część gry wydana w 2010 roku pt. Alan Wake odniosła wielki sukces. Sporym zainteresowaniem cieszyły się też dodatki Writer i Signal. Kolejna część gry dała graczom spore nadzieje. Twórcy zaryzykowali i stworzyli niepełnoprawną kontynuację. Zmienili przy tym sposób przedstawienia i klimat, stawiając widowiskowość filmów Quentina Tarrantino przeciwko skrupulatności w budowaniu napięcia Stephena Kinga.

Alan Wake: American Nightmare

Akcja została osadzona 2 lata po wydarzeniach z pierwszej części. Alan ląduje w małej miejscowości nieopodal słynnej drogi Route 66. Ku swojemu zdziwieniu trafia do serialu telewizyjnego, którego jest autorem – Night Springs. Trudno określić, co jest fikcją, a co rzeczywistością. W dodatku nasz protagonista musi przeciwstawić się swojemu alter ego – Mr. Scratchowi.

Alan Wake: American Nightmare

Grafika w grze prezentuje podobny poziom, jak Alan Wake. Gra świateł i cieni wygląda doskonale i wywołuje poczucie ciągłego zagrożenia. Ponadto wiele radości dostarczają poprawnie wykonane sekwencje uników naszego bohatera, które dodatkowo aktywują tryb slow motion. Nie są to może innowacyjne rozwiązania, ale jak najbardziej sprawdzone i działające. Jakość tekstur stoi na przyzwoitym poziomie, chociaż twórcy nie uniknęli kilku błędów. Gdy podejdziemy do obiektu bardzo blisko, jego tekstury lekko się rozmazują. Nie zdarza się to często, zauważalne jest to, gdy używamy przedmiotu. Optymalizacja jest bardzo dobra. Nawet przy niezbyt wydajnym PC można sobie pozwolić na rozgrywkę przy maksymalnej rozdzielczości i detalach. Podobno pojawiają się problemy ze spadkami FPS przy wielu przeciwnikach naraz.

Alan Wake: American Nightmare

Twórcy tym razem zaskoczyli nas otwartością świata. Co prawda przy próbie pokonania większych przestrzeni jesteśmy zatrzymywani przez mrok, wichury i inne niesprzyjające warunki środowiskowe, i niewątpliwie jest to jakiś sposób ograniczenia swobody w eksploracji, ale przestrzeń i tak jest duża. Świat został podzielony na trzy lokacje: hotel, centrum astronomiczne i kino samochodowe. W każdej z nich znajduje się tylko jedna postać, z którą możemy porozmawiać. Dialogi poprzedzane są krótką sceną filmową, umiejscawiającą nas w danym rejonie. I właśnie tutaj producenci wbili sobie gwóźdź do trumny. Przy tak małej możliwości interakcji z NPC, dodali jeszcze do tego system backtracking. Dzięki temu z gry o długości około 1h została stworzona produkcja i tak nie przekraczająca 4. godzin rozgrywki. Wiąże się to z czterokrotnym przechodzeniem tych samych lokacji, co staje się nużące. Jedyne, co oferuje nam ten zabieg, to zwiedzenie kilku dodatkowych pomieszczeń i uzupełnienie zapasu kartek z książki. Fabuła naświetla to w sposób jednoznaczny – jesteśmy w pętli czasu. Jednak skąd pomysł, że gracze zechcą tę liniowość pogłębiać?

Alan Wake: American Nightmare

Ogromnym plusem gry jest walka. Pokonywanie hord przeciwników na różne sposoby potrafi zachwycić, ale nie do tego stopnia, by stać się esencją gry. Pomimo niesamowitych zdolności Alana, ma on czasem drobne problemy, np. kiedy próbuje pokonać różnego rodzaju płoty, nogi odmawiają mu posłuszeństwa. Zamiast przeskoczyć nad przeszkodą, pojawia się zaraz za nią.

Strona: 1 2 Następna
Zgłoś błąd