The Wheelman
Vin Diesel jako mistrz kierownicy
Mateusz Stanisławski 6 kwietnia 2009, 09:17
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | The Wheelman |
| Producent: | Tigon Studios |
| Dystrybutor w Polsce: | CD Projekt |
| Wersja językowa: | polska (napisy) |
| Data premiery na świecie: | 24 marca 2009 |
| Data premiery w Polsce: | 27 marca 2009 |
| Zalecany wiek: | 16+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | procesor Intel Core 2 Duo (2 GHz) lub odpowiednik, 2 GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 7800 lub odpowiednik), 15 GB wolnego miejsca na HDD |
| Wymagania sprzętowe - zalecane: | procesor Intel Core 2 Duo (2.4 GHz) lub odpowiednik, 3 GB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0c (GeForce 8800 lub odpowiednik), 15 GB wolnego miejsca na HDD |
Gdybym miał w kilku słowach scharakteryzować rozgrywkę w grze The Wheelman, powiedziałbym, że jest ona idealnym połączeniem tego, co widzieliśmy w Burnout Paradise: The Ultimate Box i GTA IV. O ile jednak pod względem głównych założeń zabawy takie porównanie ma sens, o tyle, mając na uwadze grywalność, tytuł studia Tigon nie może się równać ze wspomnianymi megahitami...
Mistrz kierownicy w Barcelonie
The Wheelman to gra, która oferuje rozgrywkę typu sandbox, czyli taką, w której użytkownik może robić to, na co ma w danej chwili ochotę – nie musi ciągle wykonywać misji związanych z głównym wątkiem fabularnym, możliwe jest zawsze rozpoczęcie dodatkowego wyzwania albo swobodne zwiedzanie wirtualnego świata. Niestety często wadą takiej luźnej struktury gry jest niemożność opowiedzenia błyskotliwej, wciągającej historii (vide Far Cry 2). Jak prezentuje się warstwa fabularna w produkcji studia Tigon?
Niestety bardzo słabo. W grze wcielamy się w tajnego agenta Milo Burika, który przybył do Barcelony, by rozpracować miejscowe mafie. Wstępując w szeregi gangów, bohater ma za zadanie dowiedzieć się, co knują szefowie grup przestępczych i w miarę możliwości powstrzymać ich brutalną działalność na terenie stolicy Katalonii. O zwrotach akcji i dialogach rodem z Hollywood lepiej od razu zapomnieć – fabuła została tutaj dodana na siłę, kolejne sceny to tylko miałkie konwersacje bezbarwnych postaci, które zlecają Burikowi misje. Całość jest wykonana bez polotu i zwyczajnie nie porywa. Jedynym plusem jest fakt, że głównemu bohaterowi głosu i wizerunku użyczył znany amerykański aktor – Vin Diesel, który notabene brał czynny udział w tworzeniu omawianej produkcji.
Burik to świetny kierowca, dlatego większość zadań, jakie musimy wykonać w głównym wątku fabularnym, polega na ściganiu się z wrogami, miażdżeniu ich aut i uciekaniu policji. Twórcy na szczęście zadbali o urozmaicenie misji. Podczas kampanii będziemy między innymi rywalizować z przeciwnikami w tunelach metra, wywoływać u pasażerów odruchy wymiotne odważną jazdą, śledzić informatorów i rozwalać wszystko, co znajdzie się przed zderzakiem kierowanej przez Burika ogromnej cysterny. Zadania są zrealizowane na dość wysokim poziomie i niewiele ustępują tym z niedawno wydanego Saints Row 2.
The Wheelman to idealny przykład gry na jeden raz. Przejście głównego wątku fabularnego to zajęcie na około osiem godzin, później większość z Was zapewne odinstaluje produkcję z komputera. Dlaczego? Po pierwsze – tytuł nie posiada żadnego trybu dla wielu graczy, co jest moim zdaniem totalnym nieporozumieniem. Dewastowanie Barcelony i szalone wyścigi z żywymi partnerami na pewno spodobałyby się dużej rzeszy użytkowników – produkcja świetnie nadaje się do rozgrywek sieciowych. Po drugie, zadania poboczne są mało ciekawe. Opcjonalnych misji jest dość dużo, ale są stosunkowo schematyczne i nie oferują zabawy na wysokim poziomie: wyścigi są zwyczajnie nudne (i w dodatku zdecydowanie za trudne), a misje taksówkarskie i kurierskie to obowiązki do bólu oklepane przez konkurencję. Ciekawsze wyzwania dodatkowe to raczej powtórka tych, które mieliśmy okazję rozegrać, przechodząc kampanię, więc zainteresują tylko nielicznych odbiorców. Jedyny pozytyw zadań pobocznych jest taki, że za osiągnięcie konkretnego poziomu doświadczenia dostajemy różnej maści bonusy – dla niektórych może stanowić to motywację, chociaż wątpię, by tego rodzaju wspomagacze były konieczne do przejścia kampanii, bowiem poziom trudności zabawy nie jest jakoś szczególnie wygórowany (w grze nie możemy wybrać stopnia zaawansowania rozgrywki). Niewiele więcej frajdy dostarcza wykonywanie superskoków ze specjalnych wyskoczni oraz niszczenie lwich figurek, które znajdują się na terenie całego miasta. Grze studia Tigon daleko więc do nowego Burnouta, w którym samo bezcelowe zwiedzanie metropolii jest bardzo grywalne.




