The Elder Scrolls IV: Shivering Isles
Lepszy od Knights of the Nine?
Mateusz Stanisławski 26 lipca 2008, 21:01
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | The Elder Scrolls IV: Shivering Isles |
| Producent: | Bethesda Softworks |
| Dystrybutor w Polsce: | Cenega |
| Wersja językowa: | polska (kinowa) |
| Data premiery na świecie: | 27 marzec 2007 |
| Data premiery w Polsce: | 11 maj 2007 |
| Zalecany wiek: | 16+ |
| Wymagania sprzętowe - minimalne: | procesor Intel Penium IV (2,4 GHz) lub odpowiednik, 512 MB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0b (Radeon 9000 lub odpowiednik), 1,2 GB wolnego miejsca na HDD |
Shivering Isles to drugi oficjalny dodatek do jednej z najlepszych gier RPG w historii – The Elder Scrolls IV: Oblivion. Po pierwszym rozszerzeniu – Knights of the Nine – fani gry mogli czuć pewien niedosyt, bowiem dodatek nie wprowadzał dużo nowości i nie był w żaden sposób innowacyjny – otrzymaliśmy po prostu zlepek bardzo przeciętnych misji połączonych niezłą fabułą. Czy Shivering Isles jest lepszy od poprzedniego rozszerzenia?
W kilka chwil po zainstalowaniu dodatku (około 24 godziny w grze) dostajemy wiadomość o tajemniczym portalu, który pojawił się na wyspie pośrodku zatoki Niben (na wschód od miasta Bravil). Oczywiście udajemy się tam i zauważamy duże wrota. Podczas próby zbliżenia się do nich wychodzi z portalu niejaki Belmyne Dreleth, który – mówiąc dosadnie – po prostu zwariował. Razem ze strażnikiem zabijamy go. Nieśmiało podchodzimy do wrót, potwierdzamy decyzję o przekroczeniu czarodziejskiej bramy i… ruszamy na podbój nowego kontynentu!
W drugim dodatku do Obliviona (i zarazem – niestety – ostatnim) dostajemy całkowicie nowy obszar do zwiedzenia – tytułowe Drżące Wyspy, które stanowią około 25% terenu Cyrodiil. Przenosimy się na nie za pomocą wspomnianego portalu, jednak nie oznacza to, że jesteśmy zmuszeni do ciągłego przebywania w nowym świecie – możemy bez problemu przemieszczać się pomiędzy krainą Tamriel a Drżącymi Wyspami. Nazwa nowego kontynentu jest wyjątkowo sugestywna, ponieważ ów ląd jest podzielony na dwie, całkowicie różniące się od siebie części: cukierkową, kolorową i śliczną Manię oraz ohydną, brzydką i wręcz odstraszającą Demencję. Poza tym w całej tej zakręconej krainie ostatnimi czasy nie jest najlepiej – między innymi dlatego, że główne nacje są ze sobą skłócone. Jak łatwo domyślić się, nasz bohater ponownie będzie miał masę pracy. Tym razem głównym jego zadaniem jest przywrócenie ładu i porządku na Drżących Wyspach.
Aby dostać się na właściwą część Drżących Wysp musimy przejść przez swego rodzaju test w dzielnicy „Fringe”, który polega na zabiciu ogromnego strażnika wrót. Przy wykonywaniu tego zadania możemy już zaobserwować wielką zaletę dodatku – możliwość wyboru sposobu przejścia danej misji. Wystarczy porozmawiać z mieszkańcami, aby dowiedzieć się o słabych stronach potwora albo zaprzyjaźnić się z innym poszukiwaczem przygód, który pomoże nam w walce. Oczywiście, jeśli mamy silną postać, możemy sami od razu zmierzyć się ze strażnikiem. Podobne decyzje podejmiemy niejednokrotnie przy przechodzeniu dodatku, między innymi w sytuacji, gdy mamy przyłączyć się do wojsk Manii albo Demencji. Zadania, w których mogliśmy podejmować takie wybory, były także w podstawowej wersji gry, ale te w Shivering Isles wydają się mniej sztuczne pod tym względem.




