Shadow of the Colossus
„Wyobraźnia bez wiedzy może stworzyć rzeczy piękne. Wiedza bez wyobraźni najwyżej doskonałe.”
Maciej Łoboda 28 marca 2009, 18:39
Tabela faktów pokaż/ukryj
| Produkt: | Shadow of the Colossus |
| Producent: | Sony Computer Entertainment |
| Wydawca: | Sony Computer Entertainment |
| Dystrybutor w Polsce: | Sony Computer Entertainment |
| Wersja językowa: | angielska |
| Data premiery na świecie: | 14 października 2005 |
| Data premiery w Polsce: | 17 lutego 2006 |
| Zalecany wiek: | 12+ |
Przytoczeniem słów jednego z moich idoli, Alberta Einsteina, chciałbym rozpocząć opowieść o młodym chłopcu pragnącym uratować swoją księżniczkę. Od razu uprzedzam, że będzie to historia bardzo osobista, bo o tej grze nie można inaczej pisać. Zapraszam więc do stanięcia w cieniu kolosa...
Ty, który tu wchodzisz, porzuć wszelką nadzieję...
Taki napis, niczym w Boskiej Komedii Dantego, mógłby widnieć nad wejściem do mistycznej krainy kolosów oraz boga Dormina. Krainę tą stanowi kotlina, w sercu której znajduje się świątynia wspomnianego już bożka. Prowadzi do niej jedyne wejście i wyjście z krainy – wysoki i długi most łączący ją z urwiskiem na którym znajduje się wejście. Nasz bohater wjeżdża do świątyni na swoim rumaku – Agro, wioząc ze sobą martwą księżniczkę.
Celem „wizyty” Wandera (tak ma na imię bohater) jest chęć ożywienia księżniczki. Obiecuje mu to Dormin, zapomniany bóg, jednak nie za darmo. Ceną jest zabicie szesnastu kolosów porozrzucanych po wszystkich zakątkach tej krainy. Zadanie nie jest łatwe, tym bardziej, że nasz bohater jest uzbrojony tylko w magiczny miecz i łuk. Prowadzony wskazówkami mistycznego boga, uskrzydlony miłością do leżącej na ołtarzu, martwej księżniczki, wyrusza na swoim koniu ku przygodzie.
Ale o co chodzi?
Głównym celem bohatera, w którego wcieli się gracz, jest zabicie szesnastu kolosów. By tego dokonać, nasz bohater musi dostać się do kolosa. Pomoże mu w tym mapa oraz kompas w postaci miecza skupiającego promienie światła. Każda sekwencja zabicia wygląda podobnie: Wander, uważający, by nie zostać zrzuconym, wspina się po sierści kolosa i zbliża się do jego słabych punktów. Potem już wystarczy wbić w nie kilka razy miecz. Bywają one rozmieszczone w kluczowych obszarach (takich jak np. głowa) lub też ukryte i dostępne jedynie po podrażnieniu, np. łukiem. Po udanym zabiciu kolosa siła uwięziona w nim zabiera nas z powrotem do świątyni Dormina, gdzie czeka już na nas odprawa w postaci zawiłych wskazówek na temat następnego przeciwnika.
Większość czasu w grze spędzimy na podróżowaniu po opustoszałych pustyniach i szukaniu właściwej drogi do kolosa. Wspomniany wcześniej kompas działa na zasadzie skupiania promieni słonecznych. Rozglądając się wokoło z podniesionym mieczem, wyszukujemy miejsca skupienia się światła. Wtedy wiemy, w którym kierunku powinniśmy podążać. Ułatwia również znajdowanie drażliwych miejsc kolosa. Ma on jednak jedną zasadniczą wadę: nie działa w zacienionych miejscach. Dlatego warto przed wejściem do wąwozu sprawdzić, w którą stronę na ewentualnym rozwidleniu podążać.
Kraj w głównej mierze zajmują pustynie piaszczysta i skalista. W pewnym stopniu daje to wyobrażenie o klimacie tego miejsca. Warto jednak dodać, że mimo wszystko jest on bardzo zróżnicowany: czasem pogodny, czasem mroczny. W grze nie występuje zauważalny upływ czasu ani pogody. Poruszamy się zawsze w ciągu dnia, a niebo stale przykrywa warstwa szarych chmur. Wydawać by się to mogło monotonne, jednak tak nie jest. Pustynie nie są ogromne, a jednak robią spore wrażenie swoimi i tak słusznymi rozmiarami oraz widokami, jakie możemy zobaczyć choćby z najmniejszych wzniesień. Nastrój tworzą odpowiednie miejsca – wodospad, las, pole gejzerów, zaniedbane ogrody, ruiny zamku czy jaskinie w skałach. Wszystko tworzy idealną i bardzo zróżnicowaną całość: w całej bowiem grze nie zdarzyło mi się zobaczyć dwóch identycznych miejsc, nawet wspomniane pustynie różnią się jedna od drugiej.




