News

Sam & Max: Sezon 1

Dwaj nadzwyczajni policjanci: flegmatyczny pies i nadpobudliwy królik powracają!

Tabela faktów pokaż/ukryj

Produkt: Sam & Max: Sezon 1
Producent: Telltale Games
Dystrybutor w Polsce: CD Projekt
Wersja językowa: polska (pełna)
Data premiery na świecie: 1 sierpień 2007
Data premiery w Polsce: 27 marzec 2008
Zalecany wiek: 12+
Wymagania sprzętowe - minimalne: procesor Intel pentium IV (1,5 GHz) lub odpowiednik, 512 MB RAM, karta graficzna zgodna z DirectX 9.0b (GeForce 2 lub odpowiednik), 2 GB wolnego miejsca na HDD

Historia tandemu policjantów ochotniczych, flegmatycznego psa i królika przejawiającego syndrom ADHD miała początek w 1987 roku, kiedy obaj bohaterowie trafili na stronice komiksu stworzonego przez Steve'a Purcella. To był zaledwie zalążek ich wspaniałych, pełnych wzlotów i upadków przygód. Sześć lat później wylądowali na ekranach komputerów osobistych za sprawą gry o tytule Sam & Max Hit the Road. Ich debiut na rynku "growym" okazał się strzałem w dziesiątkę. Dzieło LucasArtsu zostało nad wyraz ciepło przyjęte przez graczy i praktycznie od razu zyskało rzesze wiernych fanów. Po upłynięciu kilku lat słuch o Samie i Maksie zaginął. Wielu zatwardziałych “przygodówkowców” nie łudziło się, że kiedykolwiek powstanie pełnoprawna kontynuacja tej kultowej gry. Jak się okazało – niesłusznie. Duet prywatnych detektywów nie tylko nie umarł, ile ma się bardzo dobrze!

Droga do ich powrotu nie była usłana różami i pozłacanymi dywanikami. Powrót na sam szczyt okazał się trudniejszy niż można było się spodziewać. Pierwsze iskierki nadziei rozbłysły w 1997 roku, kiedy rozpoczęto transmitowanie kreskówki z papużkami nierozłączkami – Samem i Maksem – w rolach głównych. Niedługo potem ruszyły prace nad Freelance Police w studiu amerykańskiego giganta, tego, który maczał palce w pierwowzorze. Nie dane nam było ujrzeć jej finalnej formy, gdyż projekt ostatecznie upadł. Mimo tego nie został pochowany do grobu. Pałeczkę przejął młody, ale prężnie rozwijający się producent, Telltale Games. Nic w tym dziwnego nie było, ponieważ w zespole znajdowali się ludzie, którzy palce maczali w takich tytułach jak Grim Fandango, Full Throttle czy serii Monkey Island. A najważniejsze – w nowej rodzinie znalazło się miejsce dla ojca iście zakręconego duetu, Steve'a Purcella. Na koncie mieli już całkiem przyzwoitą przygodówkę point'n'click, Bone. Czy zatem można było oczekiwać niewydarzonej potrawy? Nic bardziej mylnego. Doborowe, na dodatek doświadczone, towarzystwo z twórcą kreacji przewodnich postaci na czele – czego potrzeba więcej? Jedyną kontrowersję budził fakt podzielenia nowego Sama & Maksa na epizody, dokładniej mówiąc – na pół tuzina. To jest jak ze słodkościami. W końcu nie każdy lubi kosztować kawałeczek po kawałeczku, rozkładając przyjemność na raty. Jak to się mówi – nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. I nie inaczej stało się w tym przypadku. Po zrobieniu wszystkich części doczekaliśmy się pudełkowego, sześcioodcinkowego pakietu. Niestety Polacy musieli uzbroić się w cierpliwość i przeczekać "odrobinę" dłużej, bo prawie osiem miesięcy. Ale lepiej późno niż wcale, nieprawdaż? Zwłaszcza, że otrzymaliśmy godną uznania edycję.

"Nie lękajcie się, prości obywatele – policja ochotnicza wnet zaprowadzi tu porządek"

Bohaterowie gry są tzw. wolnymi strzelcami, którzy rozwiązują coraz bardziej absurdalne zagadki zlecone przez Pana Komendanta. Pies – spokojny, wyważony, z zakręconym poczuciem humoru. Królik - "nieprzeciętnie fotogeniczny", zdolny do bezlitosnych aktów agresji, ciągle z bananem na twarzy, wchodzący pod nogi swojemu przyjacielowi. Obaj mają oryginalne metody pracy. Najpierw używają przemocy intelektualnej, powalając wrogów ostrym dowcipem. Razem stanowią zgrany duet, lecz nam przyjdzie kierować wyłącznie flegmatycznym, ubranym w nienaganny garnitur, psem. Króliczy kompan natomiast będzie jedynie plątał się wokół, a przy rozmowach z sąsiadami co chwila kierował kąśliwe uwagi do drugiego rozmówcy, powodujące wybuch gromkiego śmiechu po ich usłyszeniu. W grę warto zagrać choćby dla samych tekstów wypowiedzianych przez barwną parę. Nieraz wybuchniecie śmiechem, ręczę za to.

Sam & Max: Sezon 1

Fabuła jest niczym długa, pokrętna, polska droga, która nie wiadomo kiedy i czym zaskoczy podczas jazdy. Nieprzewidywalna, a poza tym równie absurdalna, co niektóre pomysły małego, białego osobnika. Na początku każdego odcinka usłyszymy telefon od Pana Komendanta i dowiemy się o kolejnych problemach, z którymi muszą zmierzyć się spece od zadań nie tyle specjalnych, ile bzdurnych. Właśnie dzięki bezsensownemu i równie zaskakującemu, co dziwnemu scenariuszowi, gra jest tak dobra. Jest on maksymalnie naładowany gagami, których nie powstydziłby się sam autor Monty Pythona. Choć żaden z rozdziałów nie jest wybitnie długi, to całość wystarczy przynajmniej na dziesięć godzin zabawy na wysokim poziomie. Nuda nie grozi nam dzięki twórcom, których wyobraźnia nie zna granic. Potwierdzają to wydarzenia, których świadkami jesteśmy podczas wykonywania mniej lub bardziej zadziwiających zleceń. Fabuły nie sposób nie uznać na plus – zachwyca na każdym kroku swoją irracjonalnością i dlatego mamy do czynienia z produkcją inną od oklepanych tytułów z tego gatunku. Można zauważyć niesamowity kunszt producentów – w każdym epizodzie byłem pozytywnie zaskakiwany pomysłami, jakie tym razem ekipa z Telltale wprowadziła, wzbogacając główną intrygę. Czapki z głów, Panowie!

Sam & Max: Sezon 1

Strona: 1 2 3 4 5 6 Następna
Zgłoś błąd