Odtwarzacz CD MP3 iRiver iMP-550 SlimX
Marcin Robak 1 lipca 2005, 00:39
iRiver to dość mało znany, lecz ceniony w kręgach „komputerowców” producent wszelkiego rodzaju odtwarzaczy MP3. Do naszego laboratorium trafił najcieńszy na świecie discman CD-MP3 wspomnianej firmy – iMP-550 SlimX. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że to urządzenie, jak każde inne... no może trochę mniejsze. Jednak za co wszyscy, którzy mieli iRivera, tak bardzo go cenią? Zapraszamy do przeczytania naszego testu.
Pierwsze wrażenia
Discmana dostarczono nam w gustownym pudełku, które jednocześnie prezentuje jego najważniejsze funkcje. Zwróćcie uwagę na podpis pod logiem producenta – "The legend of iRiver continues" – ciekawe, ile w tej legendzie jest prawdy?
Oprócz instrukcji obsługi i dwuletniej, światowej gwarancji producenta, w pudełku mamy całkiem niezły zestaw: odtwarzacz, dwa akumulatory, pilot, ładowarka sieciowa, słuchawki typu „pchełki”, pojemnik na dodatkowe zasilanie – dwie baterie AA (duże „paluszki”), przelotka do słuchawek posiadających szerokie złącze mini-jack i futerał na samego playera.
Zasilacz dołączony do odtwarzacza pozwala na ładowanie akumulatorów znajdujących się w odtwarzaczu, bądź na pracę z wykorzystaniem zasilania sieciowego; w najnowszej wersji oprogramowania poprawiono brak możliwości jednoczesnego ładowania baterii i słuchania muzyki. Co ciekawe, aby zapobiec tzw. efektowi pamięci baterii (czyli zmniejszaniu się pojemności akumulatora po jego kolejnych ładowaniach), można z poziomu menu odtwarzacza wybrać opcję, która przed ładowaniem opróżnieni baterię. Ładowarka działa w gniazdkach z napięciem 100-240V, więc odtwarzacz możemy spokojnie zabrać w daleką podróż.
Akumulatory dołączone do odtwarzacza to dwa nietypowego kształtu ogniwa typu Ni-MH o pojemności 1450 mAh. Dla iRivera wyprodukowała je firma GP Battery.
Gdyby zdarzyło nam się, że nie możemy naładować akumulatorów, zawsze możemy pójść do najbliższego kiosku i zasilić urządzenie dodatkowymi bateriami AA podłączonymi do odtwarzacza za pomocą specjalnego pojemnika.
Przejdźmy do gwoździa programu:
Jest naprawdę mały! Nie wiele większy od płyty CD. Do designu nie można się przyczepić – projektanci z INNO wykonali kawał dobrej roboty. Obudowa została wykonana z magnesium, co ma zapewnić jej optymalną ochronę przed zadrapaniami. Mój egzemplarz jest trochę podrapany, ale żeby zobaczyć rysy, trzeba przyjrzeć się z bardzo bliska.
Odtwarzacz można też nabyć w wersji srebrnej.
SlimX jest... no dobrze – był najcieńszym odtwarzaczem CD-MP3 na świecie: jego grubość (13,7 mm) to mniej więcej tyle samo, co średnica baterii typu AA. Palmę pierwszeństwa odebrał mu Sony D-NE10 z 5,7 mm grubości (jeżeli wierzyć producentowi).
Z tyłu znajduje się informacja, że odtwarzacz oprócz płyt CD-Audio, czyta także pliki MP3 i Windows Media (WMA, ASF), oraz że posiada wbudowany tuner radia FM.
Niestety, na przedniej klapce zostają odciski palców.
Akumulatory wsadzamy do środka – teraz już możemy zająć się słuchaniem muzyki. Przyjrzyjmy się zatem złączom discmana.
Komplet złącz do podłączenia pilota (w tym widoczne wyjście słuchawkowe; słuchawki podłączamy do pilota) oraz wyjście liniowe cyfrowe i jednocześnie optyczne to naprawdę imponujący zestaw!
...oraz wejście do ładowarki i battery-packa.
Jak już pewnie zauważyliście, discmanowi brakuje przycisków (oprócz tego do otwierania klapki) – urządzeniem sterować można tylko i wyłącznie przy użyciu pilota – to on jest swoistym centrum dowodzenia.
Pilot został wyposażony w dwa przyciski funkcyjne – play i stop. Na górnej ściance wbudowano dwa joysticki trójkierunkowe (lewo, prawo, klik). Pierwszy odpowiada za wybór pliku lub opcji, a drugi za „przeskakiwanie” o 10 plików lub za zmianę wybranego ustawienia. Na dole pilota umieszczono podobny joystick odpowiadający za głośność (skala 40 stopniowa) i przełącznik blokady klawiatury.
Z tyłu pilota umieszczono dobrze trzymający klips, dzięki czemu pilota możemy przyczepić na przykład do bluzy.
W centralnym miejscu pilota zainstalowano duży, bardzo wyraźny, podświetlany na niebiesko ekran LCD. Jego kontrast, jak i czas podświetlania możemy sami ustawić.
Już wspomniałem, że słuchawki podłączamy do pilota. Jak widać na powyższym zdjęciu miejsca wokół złącza mini-jack jest nie za dużo, przez co niektóre słuchawki nie będą się dały podłączyć bezpośrednio do pilota – wtedy trzeba zastosować specjalną przelotkę dodaną w komplecie:
Do zestawu dołączono świetne słuchawki Sennheiser MX300. Oferują bardzo dobre podbicie basów, przy dobrej słyszalności wysokich tonów. Dźwięk nie jest tak „przeźroczysty”, jak w przypadku modelu MX500, ale ma to swój urok – dodaje brzmieniu dynamiki.


