News

Największe wpadki roku 2006

Przygotowaliśmy dla Was listę pięciu najmniej udanych nowości, które przyniósł ze sobą miniony rok 2006. Zaczynamy od miejsca piątego, na którym uplasowało się gniazdo AM2.

5. AMD AM2

Nowa podstawka AMD miała wstrząsnąć rynkiem procesorów – jej zadaniem było zunifikowanie wszystkich układów firmy. Zarówno te ekonomiczne, jak i kierowane w stronę komputerowych entuzjastów miały działać w tym samym gnieździe – AM2. Osiągnąć się to udało, jednak po premierze świat szybko ogarnęła informacja, że nowe układy AM2 są niewiele szybsze od swoich starszych braci na podstawkę z 754 i 939 pinami.

Sytuacja pogorszyła się jeszcze bardziej, gdy w sklepach zaczęły pojawiać się procesory Intela oparte na piekielnie wydajnej architekturze Core. AMD zostało zepchnięte w kozi róg, niżej taktowane procesory Sempron i Athlon X2 polecane są do zastosowania tylko w najtańszych zestawach komputerowych. Modeli droższych z wyższymi zegarami po prostu nie opłaca się kupować, bo układy Core 2 Duo za tę samą cenę są szybsze w każdym calu. Wysoką sprzedaż procesorów AMD zawdzięcza obniżeniu cen swoich układów (nawet powyżej 50 proc.) po premierze architektury Core oraz udanemu zawiązaniu współpracy z Dellem i innymi wiodącymi producentami zestawów komputerowych.

Wytłumaczeniem sensu istnienia podstawki AM2 może być konieczność wprowadzenia obsługi tańszych i teoretycznie wydajniejszych pamięci DDR2. Przyniosło to tylko niewielki wzrost wydajności – za mały, aby AM2 mogło godnie konkurować z odsieczą prowadzoną przez Intela po dość nieudanej architekturze Netburst.

4. Quad-SLI

Jeżeli ktoś będzie w stanie mi wytłumaczyć, jaki jest sens wydania 5000 zł na dwie karty graficzne GeForce 7900 GX2 i zasilacz certyfikowany przez Nvidię po to, aby w większości gier uzyskać spadek wydajności, to dostanie od nas nagrodę Honorowego Czytelnika PC Centre. Nie wspominam już o tym, że pierwsza rewizja karty jest tak długa, że nie zmieści się ona w żadnej standardowej obudowie ATX. Nie ma sensu mówienie, że Quad-SLI zostało stworzone z myślą o systemach z wieloma monitorami, bo do tego lepiej nadają się profesjonalne rozwiązania Matroxa. Kupno zestawu Quad-SLI graniczy z absurdem. Quad-SLI nie jest nawet zaprezentowaniem możliwości firmy, bo o ile teoretyczna moc przerobowa takiego systemu jest wysoka, to obecne oprogramowanie nie jest w stanie jej wykorzystać.

Dodać należy również, że jakość obrazu produkowana przez zestaw dwóch kart GX2 jest na niskim poziomie. Ma to szczególnie wysokie znaczenie przy monitorach o bardzo wysokich rozdzielczościach, np. 2560x1600 pikseli, dla których Quad-SLI jest przecież głównie przeznaczone. Miejsce dla systemu Quad SLI znajduje się w muzeum historii przedsięwzięć odważnych. I oczywiście nieudanych.

3. Microsoft Windows Vista


Miał być nie do skopiowania, a już w internecie znaleźć można kilka sposobów na złamanie jego zabezpieczeń. System ten póki co dostępny jest dla partnerów biznesowych, jednak w gruncie rzeczy każdy może stać się jego posiadaczem. Za darmo, acz nielegalnie.

Zewsząd dochodzą głosy, że duży procent komputerów nie jest do obsługi Windowsa Visty przystosowany. Vista nie będzie zapewniać komfortowej pracy na typowym komputerze kupionym wcześniej niż w tym roku. Nie podoba mi się również parada naklejek „Vista Premium Ready”, „Windows Vista Capable” itd. oraz fakt, że premiera systemu została nieskończenie odwlekana. Natomiast funkcje, które mają być zaimplementowane w nowym systemie są już od dawien dawna znane w różnych dystrybucjach Linuksa, jak i w Mac OS X.

2. Sony PlayStation 3

Rok 2006 był też okresem oczekiwań na dwie konsole nowej generacji – wśród nich trzeciej już odmiany kultowej konsoli Sony PlayStation. Trzeciej i nieudanej. A nawet bardzo nieudanej jeżeli wziąć pod uwagę bagaż doświadczeń Sony, ogromną kampanię reklamową oraz fakt, że konkurencja (Microsoft i Nintendo) jest coraz lepsza.

PlayStation 3 jest droga. Podstawowa wersja z dyskiem o pojemności 20 GB kosztuje w Stanach Zjednocznych 499 dolarów, czyli dwa razy więcej niż Nintendo Wii i o 200 dolarów więcej niż Xbox 360 Core. Wersja z dyskiem 60 GB kosztuje 549 dolarów. Dodać do tego trzeba fakt, że aby stać się właścicielem konsoli trzeba było stać w kolejce do sklepu przez kilkanaście godzin, jak za PRL’u, oraz że Sony zupełnie zignorowało Europę Zachodnią przekładając premierę konsoli na marzec 2007.

Po głębszym przemyśleniu zaakceptować można fakt, że Sony nie było w stanie dostarczyć odpowiedniej liczby sztuk konsol na rynek. Premiera była przyspieszona po to, aby zadowolić najbardziej niecierpliwych graczy, którzy skłonni byli odczekać swoje w kolejce. Nie do przyjęcia jest już jednak to, w jakim stanie konsola została dostarczona do sklepów. Oprogramowanie jest po prostu biedne. Niemożliwością okazuje się wykonywanie dwóch prostych czynności w tym samym czasie. Słuchanie swojej ulubionej muzyki podczas grania? Ściąganie trailera z serwisu internetowego podczas odtwarzania filmu z płyty Blu-ray? Zapomnijcie o tym. Gdyby konsola PlayStation 3 była człowiekiem, to nie potrafiłaby chodzić podczas żucia gumy. Śmiechu warty jest też fakt, że podczas ściągania plików z internetu konsola nie może być wyłączona, bo wszystkie ściągnięte dane zostaną stracone.

Denerwuje też bardzo niska jakość grafiki gier natywnie przeznaczonych dla PlayStation 1/2 uruchamianych na PS3. Konsola nowej generacji rozciąga starsze gry bez żadnego filtrowania i powoduje powstawanie artefaktów i ogólnego wrażenia „pikselozy”. Dla porównania napiszę, że gry na konsolę Microsoft Xbox wyglądają jeszcze lepiej na Xboksie 360. Czyli da się, ale Sony widocznie nie miało na dopracowanie tego aspektu czasu.

Firma Sony jest niesamowicie dumna z faktu, że jej najnowsza konsola posiada odtwarzacz Blu-ray. A jest on jednym z głównych powodów tego, że konsola jest taka droga. Ba, przynosi ona dla Sony straty – podobno 300 dolarów na każdej sztuce. Co w odtwarzaczu Blu-ray stosowanym w PS3 jest tak niesamowitego? W porównaniu do zewnętrznego odtwarzacza HD DVD dla Xboksa 360, nic. Jest droższy i póki nie zaadoptuje kodeka VC-1, oferować będzie niższą jakość obrazu. MPEG2 to przeszłość, film o wielkości 50 GB zakodowany w tym standardzie nijak ma się jakościowo do 30-gigabajtowego filmu HD DVD VC-1. Przyznać należy jednak, że sukces standardu Blu-ray oraz konsoli PlayStation3 zależeć będzie od cen gier i filmów dla niej przeznaczonych.

PlayStation 3 nie wniosła na rynek żadnych innowacji. Oprócz lepszej grafiki i lasera Blu-ray nie zauważam w niej nic nowego. Oferuje ona to samo co PS2, jedynie w wyższej jakości i w ładniejszym opakowaniu polakierowanym oklepaną już czarną farbą w stylu „piano-look”.

1. Nvidia GeForce 8800

Seria GeForce 8 była najgoręcej oczekiwaną linią kart graficznych w roku 2006. Miała ona jako pierwsza wprowadzić obsługę, jak to obiecywał Microsoft, rewolucyjnych bibliotek DirectX 10. My w pamięci mamy jednak niechlubną rodzinę kart GeForce 5, lub jak kto woli FX, która również miała być wielkim krokiem naprzód, bo oferowała kompatybilność ze środowiskiem DirectX 9. Oprócz tego przyniosła ona ze sobą też niską wydajność i ogromne ilości pobieranego prądu i wydzielanego ciepła. Z perspektywy czasu nikomu nie trzeba już tłumaczyć, że FX-y były niewypałem. O ile GeForce 8800 – jedyny dostępny obecnie przedstawiciel ósmej linii kart Nvidia, oferuje wydajność na przyzwoitym poziomie, to ilość istniejących z nią problemów przyprawia właścicieli o ból głowy:

  • brak certyfikatu PCI-SIG, czyli oficjalny brak kompatybilności z interfejsem PCIe i udokumentowane problemy z pracą karty w slocie PCIe x8;
  • za szybkie wprowadzanie kart na rynek przez partnerów Nvidii owocowało w poważnych fabrycznych błędami takimi, jak niedziałające banki pamięci;
  • niedopracowany system szyfrowania HDCP – niedziałająca druga linia strumienia danych HD, czyli rozdzielczość obrazu HD ograniczona do 1080p (1920x1080 px), a nie 2048x1536 px;

Do tego należy dodać stale przesuwaną przez Nvidię premierę sterowników DirectX 10 dla systemu Windows Vista. Karty nie da się obecnie w pełni wykorzystać. Obsługa DirectX 10 jest czysto teoretyczna. Nie wiadomo też, kiedy gry korzystające z bibliotek DirectX 10 zaczną pojawiać się w sklepach.

Kolejna sprawa to zakaz ustalony przez Nvidię, mówiący, że producent nie może sprzedawać karty z wyższymi niż referencyjne taktowaniami. Do niedawna każdy dostępny na rynku GeForce 8800 GTS/GTX wyglądał identycznie, jedyną różnicą była ich cena i niewielkie usprawnienia w chłodzeniu. Na szczęście ostatnio Nvidia zakaz zniosła i fabrycznie podkręcone karty w końcu zaczęły się pojawiać w ofertach jej partnerów (pierwszy był XFX z modelem XXX) choć w Polsce nadal próżno ich szukać.

Na koniec, zastanówmy się, który Kowalski poświęci swoje dwie miesięczne pensje, żeby kupić kartę graficzną GeForce 8800 GTS/GTX i zasilacz, który poradzi sobie z dostarczeniem dla niej stabilnego napięcia. Według naszego ostatniego rozeznania, GeForce 8800 GTS kosztuje minimum 1700 zł, a GeForce 8800 GTX 2150 zł.

Zgłoś błąd